Prof. P. Grochmalski: Obszar Bliskiego Wschodu ma w sobie potencjał zdetonowania globalnego konfliktu
Obszar Bliskiego Wschodu ma w sobie potencjał zdetonowania globalnego konfliktu. Logiką gry, jaką prowadzi Iran wspólnie z Rosją, jest stworzenie pewnego detonatora, który może spowodować nieomal globalną wojnę religijną – mówił w piątkowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam prof. Piotr Grochmalski, ekspert ds. bezpieczeństwa, dyrektor Instytutu Studiów Strategicznych Akademii Sztuki Wojennej.
Izrael prowadzi wojnę z Hamasem i wspierającymi go innymi organizacjami terrorystycznymi, jak Islamski Dżihad czy Brygady Al-Kassam. Są to formacje skrajnie radykalne, nieuznające państwa żydowskiego. Bezpośrednich przyczyn obecnego konfliktu należy szukać w 2006 r., kiedy to Hamas wygrał wybory w Palestynie, a po dojściu do władzy wyrugował ze Strefy Gazy bardziej pokojowy Al-Fatah, optujący za utrzymaniem porozumienia z Izraelem.
– Al-Fatah próbował odzyskać kontrolę nad Strefą Gazy, a Hamas coraz bardziej się radykalizował i coraz bardziej wchodził w kolizję z jednej strony z częścią Palestyńczyków, a z drugiej strony z rządem Izraela i mieliśmy do czynienia z kolejnymi zbrojnymi konfrontacjami między Hamasem a armią izraelską. Oczywiście Hamas próbował także rozprzestrzenić swoje wpływy na Zachodni Brzeg – wyjaśnił prof. Piotr Grochmalski.
Zdaniem eksperta Izrael nie był przygotowany na atak Hamasu z 7 października. Był to skutek niestabilności władzy Państwa Izrael, zaś ta wynika z ogromnego zróżnicowania tamtego społeczeństwa, destabilizowanego od lat przez wielu rosyjskich oligarchów, którzy powołując się na swoje żydowskie pochodzenie uzyskali obywatelstwo izraelskie i prowadzili tam swoje (a nierzadko też kremlowskie) interesy.
Hamas chce swoimi zbrojnymi działaniami dalej destabilizować Izrael i w konsekwencji doprowadzić do jego upadku. Podobne dążenia charakteryzują również libański Hezbollah.
– Dla środowisk radykalnych, które traktują wojnę z Izraelem jako wojnę z cywilizacją zachodnią, ma być to symboliczne rozpoczęcie procesu niszczenia Zachodu. W związku z tym wiele środowisk, m.in. właśnie środowisko Hezbollahu, traktuje to jako swoistą wojnę przeciwko Zachodowi. Tak zresztą traktuje to irański Korpus Strażników Rewolucji, który wspiera Hezbollah i Hamas. On szkolił terrorystów z Hamasu wspólnie z ludźmi z Moskwy – mówił prof. Piotr Grochmalski.
Wojna pomiędzy Izraelem a Hamasem jest na rękę Rosji, gdyż odwraca uwagę od wojny ukraińsko-rosyjskiej i destabilizuje Zachód, dając Kremlowi szansę na zwycięstwo w konflikcie z Ukrainą.
Jeśli zaś spojrzy się szerzej, to konflikty na Bliskim Wschodzie zostały zapoczątkowane przez rewolucję islamską w Iranie. Przewrót dokonany przez muzułmańskich fanatyków pozbawił Stanów Zjednoczonych kluczowego sojusznika w regionie, co spowodowało zaburzenie struktur bezpieczeństwa. Nie pomagał fakt, że Bliski Wschód jest obszarem kluczowym dla niemal wszystkich gospodarek światowych ze względu na bogate złoża ropy naftowej.
– Ten obszar ma w sobie potencjał zdetonowania globalnego konfliktu, stąd Stany Zjednoczone traktowały go jako centralny obszar odpowiedzialności, kluczowy w wymiarze światowym. To nie uległo zmianie. Logiką gry, jaką prowadzi Iran wspólnie z Rosją jest stworzenie pewnego detonatora, który może spowodować nieomal globalną wojnę religijną, a w każdym razie zderzyć islam z cywilizacją chrześcijańską. W tym wymiarze przykładem jest Liban. To właśnie starcie z jednej strony Palestyńczyków, z drugiej strony chrześcijan, z trzeciej strony Izraela, który próbował stabilizować to państwo, doprowadziło do długotrwałej wojny domowej. Piękne państwo, (…) bogate państwo (…) zamieniło się w stertę gruzów. (…) Liban jest w wielu aspektach państwem upadłym – zwrócił uwagę dyrektor Instytutu Studiów Strategicznych Akademii Sztuki Wojennej.
Głębokie procesy destabilizacji, które zagrażają państwom Bliskiego Wschodu, przekładają się na Europę oraz NATO.
– Rosja cały czas podsyca ten konflikt, dąży do wykorzystania go i widzimy pewne przesunięcie uwagi świata w stronę Bliskiego Wschodu kosztem konfliktu ukraińskiego. To ma też ten wymiar, że Stany Zjednoczone są w stanie w krótkim czasie wspierać sprzętem i logistyką zarówno Ukrainę, jak i Izrael, ale jeśli ten konflikt byłby konfliktem na wyczerpanie, tzn. Izraelowi nie udałoby się wygasić tej wojny, (…) to odbiłoby się to bezpośrednio na bezpieczeństwie Polski – uważa ekspert.
W wojnie Izraela z Hamasem ginie codziennie wielu cywilów. Brutalność obu stron konfliktu wzbudza skrajne emocje na świecie. [czytaj więcej]
radiomaryja.pl



