pixabay.com

M. Wesoły: Polska nie wróci do węgla, ale będzie chciała spowolnić transformację energetyczną

Za pięć lat w Polsce powstanie nowoczesna stalownia – mówił nowy pełnomocnik rządu do spraw transformacji energetycznej, Marek Wesoły. Liczy on także na zmiany w umowie społecznej, które opóźnią proces odchodzenia do węgla. Wskazał też na zagrożenia wynikające z projektu dyrektywy metanowej.

W maja 2021 r. górnicy uzgodnili z rządem umowę społeczną. Określa ona zasady likwidowania kopalń węgla kamiennego do 2049 roku. Umowę negocjował z górnikami ówczesny wiceminister aktywów państwowych, Artur Soboń. Potem jego obowiązki przejął wiceminister Piotr Pyzik. Od początku marca za transformację energetyczną i górnictwo odpowiada wiceminister aktywów państwowych, Marek Wesoły.

– Wszystkie moje działania będę prowadzić w bezpośrednim kontakcie ze stroną społeczną – zaznaczył pełnomocnik rządu do spraw transformacji energetycznej.

Umowa społeczna, w której zapisano gwarancje zatrudnienia oraz osłony socjalne dla górników, rok temu trafiła do Komisji Europejskiej, gdzie ciągle czeka na notyfikację. Marek Wesoły podkreślił, że umowa wymaga poprawek w związku z wybuchem wojny na Ukrainie.

– Nie wrócić do węgla, tylko skorygować tempo i proces wychodzenia z węgla – zwrócił uwagę wiceszef MAP.

Polski rząd nie rezygnuje z inwestycji w kopalnie, chce zwiększać w najbliższych latach krajowe wydobycie. Polska nie może opierać bezpieczeństwa energetycznego na importowanym węglu, choć ten – wbrew krytyce opozycji – pokrywa zapotrzebowanie Polaków.

– Mamy delikatne nadwyżki węgla importowanego i nie chcemy, żeby on zalegał na składach, więc będą znoszone limity zakupu, będzie możliwość szybszego jego sprzedawania – mówił Marek Wesoły.

Jak podkreślał przewodniczący górniczej „Solidarności”, Bogusław Hutek, odchodzenie od węgla na rzecz odnawialnych źródeł energii, głównie wiatraków i fotowoltaiki, jest błędem, który uderza w naszą gospodarkę.

– To wszystko jest technologia chińska – 90 proc. fotowoltaiki, pompy są niemieckie. My cały czas propagujemy to, co jest nie nasze. Mamy polski węgiel – zaznaczył związkowiec.

Zamykanie kopalń może przyspieszyć dyrektywa metanowa, która trafiła do prac Parlamentu Europejskiego. Od 2027 r. emisja metanu w kopalniach węglowych ma nie przekraczać pięciu ton na tysiąc ton wydobytego surowca. Od 2031 r. będą to trzy tony. Tymczasem kopalnie Polskiej Grupy Górniczej emitują od ośmiu do 14 ton metanu. Za niespełnienie limitu kopalniom będą grozić kary – nawet 1,5 mld zł rocznie.

– W 2027 r. nawet dziewięć kopalń w PGG może być zamkniętych – oznajmił Marek Wesoły.

Apel o działania na rzecz ograniczenia rygorów wystosował do polskich europarlamentarzystów wicepremier, minister aktywów państwowych, Jacek Sasin. Dyrektywa metanowa stanowi uderzenie w polski sektor wydobywczy – uważa europoseł PiS Grzegorz Tobiszowski.

– Obecnie przerwano prace w Parlamencie Europejskim ze względu na wykrycie niedozwolonego lobbingu przez pewne stowarzyszenie ekologiczne – wskazał polityk.

Pełnomocnik rządu do spraw transformacji energetycznej zapowiedział budowę nowej stalowni. Inwestycja zostanie zakończona za pięć lat. Działanie jest następstwem zamknięcia huty w Mariupolu na Ukrainie, czyli jednego z głównych dostawców stali do Polski i części Europy. Polska potrzebuje stali m.in. w przemyśle zbrojeniowym – podkreślił ekspert do spraw energetyki, dr inż. Robert Golej.

– Dzisiaj brakuje nam podstawowych elementów, czyli chociażby stali do tego, żeby szybko i dużo produkować uzbrojenia – mówił ekspert.

Inny specjalista, dr inż. Bogdan Sedler, zaznaczył, że hutnictwo potrzebuje węgla.

– To się nie odbędzie bez węgla, szczególnie węgla koksującego, którego nie mamy za wiele i tego typu pomysły Unii Europejskiej, jak likwidacja kopalń, są absolutnie sabotażem na rękę agresorom – ocenił.

Polski rząd planuje też konsolidację branży hutniczej, co pozwoli unowocześnić przedsiębiorstwa i dostosować je do rygorów Unii Europejskiej.

TV Trwam News

drukuj