Gospodarka to też wartości
Rozmowa z dr Barbarą Fedyszak – Radziejowską, socjologiem , publicystką
Analiza współczesnych problemów życia społecznego w Polsce zawarta w homilii ks. bp. Kazimierza Ryczana może być dobrym tematem dla socjologów?
– Księdzu biskupowi udało się połączyć wszystkie najważniejsze sprawy, z którymi najczęściej Polacy wędrowali na Jasną Górę po to, by swoją troskę o Kościół i Ojczyznę skierować do Maryi, która – jak to pięknie powiedział ksiądz biskup – była Matką Syna potraktowanego jako wyrzutek społeczeństwa i skazanego na śmierć, choć był prorokiem. Polacy pielgrzymują na Jasną Górę, bo wiedzą, że Maryja zna i rozumie ich najważniejsze problemy, także społeczne. W tym kontekście ks. bp Ryczan mówił o Ojczyźnie i Kościele, których losy są w Polsce tak splecione ze sobą, że stanowią nie tylko dla nas jedno. Ordynariusz diecezji kieleckiej mówił też o znaczeniu pamięci, którą odcina się teraz od młodzieży, a dzięki której potrafimy zauważyć, że dla Ojczyzny niepodległość była czymś, co na czas zaborów i komunizmu Kościół przechował. Ksiądz biskup bardzo mocno podkreślił, że uderzenie w Kościół zawsze prędzej czy później oznacza uderzenie w niepodległość Ojczyzny, bo taka jest nasza historia. Jeśli młodzież nie dowie się o tym w szkole lub w domu rodzinnym, to nie będzie o tym wiedzieć w ogóle.
Homilia ordynariusza kieleckiego jest też mocnym upomnieniem dla rządu, traktującego demokrację jak narzędzie kontroli społeczeństwa…
– Naszą wiarę ordynariusz kielecki wplótł w fundamentalną kwestię polityczną: praw i demokracji. To nie demokracji mamy składać hołdy. Ona jest tylko instrumentem, sposobem kontrolowania władzy, który zapewnia służebną rolę władzy wobec praw obywateli, także wobec praw ludzi wierzących. Obecna władza nie chce o tym słyszeć. Nie widzi prawie 2,3 mln podpisów słuchaczy Radia Maryja i widzów Telewizji Trwam, nie zauważa obywateli maszerujących ulicami polskich miast w jej obronie, zaangażowania instytucji samorządowych i społecznych. Nawet ten fragmentaryczny przegląd decyzji budżetowych Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji dokonany przez Najwyższą Izbę Kontroli pokazał, że „przez tą jedną decyzję w sprawie podziału miejsc na multipleksie widać Polskę”. NIK zwróciła uwagę, że firmom, którym miejsce na multipleksie Rada przyznała, bo były „wiarygodne finansowo”, rozłożyła równocześnie opłaty koncesyjne na korzystne i liczne raty. A odmowę przyznania miejsca dla Telewizji Trwam uzasadniała jej finansową niewydolnością. Na tym przykładzie widać, że władza, która sądzi, że demokracja daje jej prawo robienia wszystkiego, co chce, jest zagrożeniem dla wszystkich spraw, które ksiądz biskup wymienił, tzn. dla Polski, Kościoła, praw ludzi wierzących, miejsca Polski w świecie, a nawet dla spraw gospodarczych.
W Polsce pod rządami PO brakuje nie tylko solidarności, ale nawet elementarnej uczciwości, m.in. wobec ludzi budujących polskie drogi i autostrady, którymi władza się chlubi, a którym „zatrzymano zapłatę”…
– Już Benjamin Franklin mówił, że najlepszą gwarancją kredytu jest uczciwość. Jeśli musimy kontrolować każdą transakcję, to drastycznie rosną koszty, a działalność jest mniej efektywna. Ordynariusz kielecki zwrócił uwagę, że ta nieopłacona praca przedsiębiorców jest przykładem niszczenia fundamentów uczciwej gospodarki. Przedsiębiorcy wykonywali swoje zadania właśnie dlatego, że czuli się odpowiedzialni za inwestycje na Euro i pracowali, chociaż im nie płacono. To oni wykonywali rzeczywistą pracę, a nie pośrednicy, do których popłynęły pieniądze. To nie pośrednicy wozili żwir, budowali autostrady, ale to im zapłacono… Okazało się, że w tym „nowoczesnym”, liberalnym sposobie myślenia „kto sprytniejszy, ten wygrywa”, bez przestrzegania podstawowych wartości w polityce państwa uczciwa praca kończy się katastrofą dla zwykłych ludzi. To pokazuje, że także sfera gospodarki jest zależna od tego, czy wartości, które katolicy chcą wprowadzić w życie publiczne, są przestrzegane.
Ksiądz biskup Ryczan wytknął też władzom chęć kontrolowania mediów…
– Ważne jest, by dzisiejszemu liberalnemu światu pokazać, że wolność ma dla nas ogromną wartość, ale ważne są także prawa innych osób, że katolicka oferta cywilizacyjna, katolicki sposób przeżywania naszego ziemskiego życia ma pełne prawo obecności w dzisiejszej Polsce. Nie wystarczy prawo do wiary „w Kościele i w domu”. Bo te wartości mają prawo obecności także w życiu politycznym, mediach, w szkole, w polityce realizowanej przez państwo. Władze odmawiają nam tego prawa – chciałabym powiedzieć, że ze względów ideologicznych, ale mam wrażenie, że powody są głębsze. Naprawdę chodzi o przebudowę świadomości Polaków i o władzę. Bo jeśli uda się przebudować system wartości Polaków, to pojawią się wyborcy, którzy „do końca świata” będą głosować na tę partię, która obecnie rządzi.
Dlatego potrzebni są „dobrzy” psycholodzy społeczni, na co zwrócił uwagę ks. bp Ryczan?
– Dla takiej władzy najważniejsi stają się ci, którzy sprawnie potrafią zarządzać emocjami społecznymi. Do tego potrzebna jest duża wiedza, taka, która wykracza poza wiedzę przeciętnego wykładowcy akademickiego nauk społecznych. Widać, że ta wiedza jest bardzo sprawnie wykorzystywana. W różnych wymiarach widoczny jest taki projekt inżynierii społecznej. Jest pewien „zestaw poglądów” serwowanych jako lepsze, nowocześniejsze, nobilitujące, dające niektórym poczucie awansu społecznego, przyznającego im „prawo” patrzenia na innych z góry. Ten psychologiczny mechanizm jest wykorzystywany np. w reklamach kosmetyków, w których mówi się kobietom: „jesteś tego warta”. Na budowane kompleksy proponuje się lekarstwo: „z nami jesteś więcej wart”, jesteś lepszy niż inni, ci gorsi, zacofani, katoliccy fundamentaliści, mohery etc. Ksiądz biskup surowo i wprost mówił o „nowoczesnych” katolikach samorealizujących się „na swój sposób”, w otwartym sporze z nauczaniem Kościoła. Widać realizację projektu przebudowy świadomości społecznej, innego umeblowania świadomości Polaków.
Na ile skuteczne są te chwyty?
– Mam wrażenie, że ten plan się nie uda. Nie oznacza to jednak, że ta władza nie będzie działać na rzecz jego sukcesu. Nauczanie religii dziwnym zrządzeniem, nie losu przecież, zostało przesunięte do finansowania samorządom, by musiały zastanawiać się, czy stać je na to. Z rzekomo wielkich afer w Komisji Majątkowej na 29 większość prokuratura oddaliła lub sąd je umorzył i dzisiaj tylko jedna (!) znajdzie się na wokandzie sądowej. Nie przypadkiem władza nie negocjuje z przedstawicielami Episkopatu zmian w Funduszu Kościelnym, lecz wymusza ich akceptację dla swojej propozycji odpisu od podatku w wymiarze 0,3 procent. Tym samym obniża prestiż Kościoła, choć nie udało jej się uzyskać tego, co zdarza się w zlaicyzowanym świecie. Plan zmiany postaw wyborców ma uzasadnienie, bo ta władza ma bardzo poważne powody, by jej nie stracić, powiem – wręcz śmiertelne powody, by bać się realnej, prawdziwej opozycji, która sprawdzi, jak rządziła.
W okresie światowego kryzysu gospodarczego mocno wybrzmiały też słowa o tym, co Polacy i katolicy mogą dać dzisiejszemu światu…
– Jak się okazuje, zagubienie tych wartości owocuje dzisiaj kryzysem gospodarczym i finansowym, z którym Unia Europejska najwyraźniej sobie nie radzi. Polskie społeczeństwo jest w wielu wymiarach wciąż wierne tym wartościom, chociaż obserwujemy nie zawsze spójne i jednoznaczne zmiany. Wbrew medialnym stereotypom młodzi często wybierają „tradycyjnie nowoczesne” wartości, np. opowiadając się za ochroną życia poczętego i zmniejszając swoją akceptację dla rozwodów. Chociaż zarazem zgodziliby się na odebranie życia nieuleczalnie choremu, gdy prosi o skrócenie cierpień… Dlatego wątpię w skuteczność przebudowy naszych umysłów, ale pod warunkiem, że podejmiemy się zadań, o których mówił ks. bp Ryczan.
Dziękuję za rozmowę.
