fot. PAP/EPA

Rosyjscy zbrodniarze wojenni po raz kolejny zaatakowali ukraińskie miasta

Rosja przypuściła zmasowany atak rakietowy na ukraińskie miasta. Władze informują o rannych i zabitych cywilach. W całym kraju ogłoszono alarm przeciwlotniczy. Obywatele Ukrainy powinni pozostać w schronach. 

Rosyjskie rakiety spadły m.in. na Kijów i Dniepr. Wybuchy było słychać także we Lwowie, Żytomierzu, Chmielnickim i Tarnopolu.

W ocenie ekspertów jest to odwet za niedawny atak na Most Krymski.

Prof. Krzysztof Kubiak, historyk wojskowości, powiedział, że jest to pokaz siły ze strony Rosji.

– Na pewno należy to wiązać z tym, co wydarzyło się na Moście Krymskim, dlatego że uszkodzenie tej arterii jest groźbą zerwania linii życia dla Krymu. Nawet jeżeli nie było bezpośredniego związku między działaniem ukraińskim a tym, co wydarzyło się na Moście Krymskim, to Rosja demonstruje, że nadal dysponuje określonymi możliwościami wojskowymi i jest gotowa na prowadzenie gry eskalacyjnej – zaakcentował prof. Krzysztof Kubiak.

Zmasowany atak na cele cywilne może mieć także związek z decyzjami personalnymi na Kremlu, które dotyczą nominacji w wojsku.

W ostatnich dniach Władimir Putin, prezydent Rosji, zbrodniarz wojenny, mianował dowódcą wojsk inwazyjnych na Ukrainie gen. Siergieja Surowikina. W przeszłości dowodził on rosyjskimi wojskami w Syrii. Podległe generałowi siły dokonywały zmasowanego ostrzału miast, w których zginęły tysiące cywili.

RIRM/TV Trwam News

drukuj