Dzieci tęsknią za prawdziwą bajką
O tym, że prawda, dobro i piękno harmonijnie współistnieją, a także o tym,
że warto być dobrym, uczynnym dla ludzi, zwłaszcza potrzebujących, oraz o tym,
że w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji życiowej należy być w zgodzie z
własnym sumieniem i pozostać wiernym sobie, opowiada najnowsza premiera Teatru
Wielkiego – Opery Narodowej "Słowik" Igora Strawińskiego według baśni Andersena.
Natomiast o tym, że "Ania z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgomery wciąż jest
ulubioną książką nastolatek, ich mam i babć, nie trzeba nikogo przekonywać.
Wystarczy spojrzeć na widownię Teatru 6. piętro, gdzie spektakl ten jest grany.
Dzień Dziecka to znakomita ku temu okazja.
Dzisiaj, w dobie internetu, multimediów, ekspansji obrazka, niełatwo
zainteresować dziecko przedstawieniem, które nie ma nic wspólnego z grami
komputerowymi, ze strzelaniem, zabijaniem, gonitwą, szybką i bezmyślną akcją. A
gdy jeszcze powiemy, że tym spektaklem jest opera, to wydawać by się mogło, że
ma on niewielkie szanse na zainteresowanie ze strony dzieci. Tymczasem okazuje
się, że w maluchach drzemie zwyczajna, dziecięca tęsknota za prawdziwą bajką,
która poruszy ich wyobraźnię i uniesie w baśniowy świat. Trzeba tylko znaleźć
klucz do obudzenia w dzieciach owej tęsknoty, która na co dzień przygnieciona
jest hałaśliwością współczesnego świata i rozmaitymi atrakcjami
technologicznymi, animacjami oraz bełkotliwą pseudotwórczością, bywa, że
zabarwioną seksualnie. Nawet dla dzieci w wieku przedszkolnym.
Formuła inscenizacyjna "Słowika" jest przeniesiona z Teatru Maryjskiego w
Sankt Petersburgu. Reżyser i pozostali realizatorzy w Warszawie podeszli do
dzieła Igora Strawińskiego – można powiedzieć – z całym szacunkiem dla tradycji
wystawiania tej opery. Nie pokusili się o tzw. odświeżanie utworu mające na celu
niby nowoczesny język artystyczny, co de facto na scenie okazuje się najczęściej
zwykłym bełkotem artystycznym. Przedstawienie "Słowika" w reżyserii Alexandra
Petrova jest przedsięwzięciem udanym artystycznie i znakomicie przyjętym przez
dziecięcą widownię. Zresztą nie tylko dziecięcą, bo również dorośli z wielką
przyjemnością oglądają spektakl i słuchają znakomitej muzyki Strawińskiego w
doskonałym wykonaniu artystów Teatru Wielkiego. Przed rozpoczęciem
przedstawienia aktor Wojciech Malajkat,wychodzi przed kurtynę i czyta baśń
Andersena. To świetny pomysł, by właśnie w taki sposób przygotować dziecięcą
widownię do odbioru spektaklu. Wprawdzie nad sceną pojawiają się napisy
libretta, ale przecież nie wszystkie dzieci umieją już czytać. Osobiście
wolałabym, aby bajkę czytała dobra wróżka na przykład przy kominku. Myślę, że
stworzyłby się wówczas o wiele lepszy klimat wprowadzający w całość. Ale nie
"czepiam się" detali, bo przedstawienie jest naprawdę znakomite pod każdym
względem, zarówno jeśli chodzi o poziom wykonawczy, jak i muzycznie, wokalnie i
choreograficznie, jest również urzekająco piękne wizualnie. Głównie dzięki
kostiumom, które tworzą tu aurę baśniowości. Tytułową partię słowika swoim
pięknie wybrzmiewającym sopranem koloraturowym wspaniale wyśpiewała Katarzyna
Dondalska. Także pozostali soliści doskonale zaprezentowali się wokalnie i
aktorsko, Izabella Kłosińska jako Kucharka, Rafał Bartmiński grający Rybaka
(postać będącą lejtmotywem opery i stanowiącą ramę kompozycyjną całego
spektaklu, który rozpoczyna się i kończy postacią Rybaka), Adam Kruszewski jako
Cesarz chiński, Robert Dymowski dysponujący wspaniale brzmiącym basem dodaje
wyrazistości postaci Bonzy, podobnie jak mocny mezzosopran Anny Lubańskiej w
roli Śmierci. Spektakl łączy kilka gatunków: operę, dramat i pantomimę. Jest
komunikatywny dla dzieci w każdym wieku. "Słowik" to przedstawienie, na które
można wybrać się całą rodziną kilkupokoleniową, ponieważ niesie przesłanie
czytelne na każdym poziomie odbioru. Nieco starsze dzieci, zwłaszcza dziewczynki
(choć nie tylko), z przyjemnością obejrzą "Anię z Zielonego Wzgórza" ze świetną
rolą Olgi Sarzyńskiej. Ta bardzo młoda aktorka o rudych włosach i zielonych
oczach nie tylko idealnie odpowiada wizerunkowi powieściowej Ani, ale też
doskonale wczuwa się w psychikę granej postaci. Jej Ania jest dynamiczna,
romantyczna, marzycielska i otwarta. Jako sierota z domu dziecka spragniona jest
domu rodzinnego. Aktorka doskonale oddaje stan emocjonalny dziewczynki
zmieniający się w zależności od sytuacji, w której się znajduje. Bogatą i jakże
barwną osobowość Ani Olga Sarzyńska rysuje wyraziście, z dużą ekspresją wyraźnie
adresowaną do dzieci, które reagują gwałtownie. Niezwykle ożywiona relacja
między aktorką a widownią zarysowuje się niemal od pierwszej sceny, kiedy Ania
przybywa na Zielone Wzgórze do domu Maryli (Katarzyna Skarżanka) i Mateusza
(Karol Stępkowski), i trwa do końca spektaklu. Przedstawienie wyreżyserowane
jest czytelnie dla dzieci i młodzieży, w konwencji tradycyjnej, bez udziwnień
eksperymentalnych. Olga Sarzyńska mimo młodego wieku ma już spory dorobek. Swoją
pracą udowodniła, że jest dziś jedną z najbardziej utalentowanych młodych
aktorek. Jej najnowsza i tytułowa rola w sztuce rosyjskiego dramaturga Nikołaja
Kolady "Marylin Mongoł" w reżyserii Bogusława Lindy na scenie Teatru Ateneum
jest uwyraźnieniem aktorstwa w tym najlepszym i pełnym tego słowa znaczeniu. To
najbardziej dojrzała i chyba najtrudniejsza rola w dorobku tej aktorki. Ania i
Marylin Mongoł, te dwie diametralnie różne role pokazują możliwości i szeroki
wachlarz środków wyrazu, jakimi dysponuje Olga Sarzyńska. Aktorka głęboko
wchodzi w postaci swoich bohaterek i sprawia, że są one wiarygodne w odbiorze,
że widz w pełni jej ufa. A to jest chyba najistotniejsze w aktorstwie. Spektakl
w Ateneum i rola Marylin Mongoł wymaga oddzielnej recenzji, którą zamierzam
niebawem napisać. Dziś, z okazji Dnia Dziecka, zatrzymujemy się przy "Ani z
Zielonego Wzgórza" i "Słowiku". Wszystkim dzieciom życzymy, by politycy swoimi
nieszczęsnymi ustawami nie skracali im najpiękniejszego okresu życia, jakim jest
dzieciństwo.
Temida Stankiewicz-Podhorecka
krytyk teatralny
"Słowik", opera Igora Strawińskiego, libretto Igor Strawiński i Stepan
Mitusow na podst. baśni Hansa Christiana Andersena, dyrygent Modestas Pitrénas,
reż. Alexander Petrov, scenog. Vladimir Firer, chor. Irina Novik, Chór i
Orkiestra Teatru Wielkiego – Opery Narodowej, Teatr Wielki – Opera Narodowa,
Warszawa. "Ania z Zielonego Wzgórza" wg powieści Lucy Maud Montgomery, reż.
Karol Stępkowski, scenog. i kost. Małgorzata Grabowska-Kozera, Marta Kozera,
muz. Mateusz Dębski, współprodukcja Booking Place i Teatru 6. piętro, Teatr 6.
piętro, Warszawa.
