fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: Policja podczas Strajku Kobiet nie reagowała z taką brutalnością jak na Marszu Niepodległości

Zachowanie policji podczas Marszu Niepodległości na pewno było inne niż w czasie Strajku Kobiet. Wszyscy domagamy się jasnego i przejrzystego dochodzenia w tym zakresie. Nie ulega wątpliwości, że zachowanie części ludzi na Marszu było naganne. Pytanie jest, czy to byli prowokatorzy czy uczestnicy, którzy po czasie dołączyli. Ludzie podobnie się zachowujący byli na Strajku Kobiet – mówił prof. Mieczysław Ryba, politolog i historyk, w piątkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Ulicami Warszawy przeszedł w środę Marsz Niepodległości. Tegoroczny pochód odbył się zarówno w formie tradycyjnej, jak i zmotoryzowanej. [czytaj więcej]

Rzecznik stowarzyszenia Marsz Niepodległości, Damian Kita, uważa, że na zamieszki podczas Marszu Niepodległości złożyła się prowokacyjna postawa policji oraz działania zamaskowanych aktywistów tzw. Antify.

Gość Radia Maryja zwrócił uwagę, że po tegorocznym Marszu Niepodległości pojawiają się krytyczne słowa pod adresem policji.

– Pamiętajmy, że Marsz Niepodległości miał był manifestacją samochodową ze względów bezpieczeństwa covidowego. Taki rodzaj tegorocznego marszu był uzgodniony. Natomiast później pojawiło się to wszystko, co jest związane z walkami ulicznymi, oczywiście potępione przez lewicowe media – powiedział politolog.

Prof. Mieczysław Ryba wskazał, że w opinii wielu osób podczas tegorocznego Marszu Niepodległości policja się nie spisała.

– Pytanie jest, czy policja nie spisała się, dlatego że popełniono błędy i personalnie ktoś powinien ponieść odpowiedzialność, czy też nie spisała się, bo taki był zamiar. A najbardziej skandaliczne rzeczy, to strzały z broni gładkolufowej i strzał do dziennikarza. To nie powinno się absolutnie wydarzyć. Jednak pamiętajmy, w jakim kontekście to wszystko się odbywa. Cała rzecz odbywa się w kontekście potężnych zmagań na gruncie Strajku Kobiet. Wiadome było, że emocje są podniesione do najwyższego poziomu, jeżeli weźmiemy pod uwagę tych, którzy uczestniczyli w Marszu Niepodległości. Media lewicowe chciały mieć alibi dla wszystkich wulgaryzmów, napaści, które się działy podczas Strajku Kobiet. Co ciekawe, policja podczas Strajku Kobiet nie reagowała z taką brutalnością, mimo tego, że powody ku temu były oczywiste i to w wielu miejscach – podkreślił historyk.  

Gość audycji „Aktualności dnia” zaznaczył, że policja „łagodniej” reagowała w czasie manifestacji kobiet. Jednak mogło to być także spowodowane tym, że – jak niektórzy twierdzą – komendant policji ma bardziej poglądy lewicowe niż prawicowe.

– Zachowanie policji podczas Marszu Niepodległości na pewno było inne niż w czasie Strajku Kobiet. (…) Wszyscy domagamy się wyjaśnienia. Wszyscy domagamy się jasnego i przejrzystego dochodzenia w tym zakresie. Nie ulega wątpliwości, że zachowanie części ludzi na Marszu Niepodległości było naganne. Pytanie jest czy to byli prowokatorzy, czy uczestnicy, którzy po czasie dołączyli. Ludzie podobnie się zachowujący byli na Strajku Kobiet. Ich nie prowokowano, ich nie zatrzymywano, mimo że był zakaz zgromadzeń do 5 osób – powiedział politolog.       

 

W czwartek (12 listopada) w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości odbyła się narada poświęcona bezpieczeństwu w kraju.

– Skoro taka narada się odbyła, to znaczy, że ocena działań policji jest krytyczna. To nie są błahe rzeczy, bo pamiętajmy, że mówimy o zaangażowaniu dużych grup ludzi w demonstracje i ich bezpieczeństwo jest fundamentalne. (…) To jest pierwsza demonstracja za rządów prawicy, gdzie doszło do użycia siły ze strony policji. Należy obiektywnie oceniać rzeczywistość. Pamiętajmy, że to wszystko dzieje się po lockdownach, kiedy część ludzi jest bardzo mocno >>nabuzowana<< emocjonalnie. Dla wielu jest to bardzo ciężkie doświadczenie, również dla chuliganów. Trzeba to wyjaśnić, bo padły oskarżenia pod adresem policji. (…) Ogrom przepisów zostało złamanych podczas Strajku Kobiet. Z jednej strony mówmy o zakazie zgromadzeń, a z drugiej strony o niszczeniu, profanowaniu świątyń, pomników i zakłócaniu Mszy świętych. Wtedy nie było reakcji adekwatnej do brutalności działania, a wydaje się, że powinna być. Były i naruszenia prawa, i przestępstwa. Jeśli ktoś łamie prawo, bez względu na to kto i z jakich pobudek ideowych, to powinien być ukarany. Policja jest po to, żeby chronić ludzi spokojnych przed tymi, którzy łamią prawo – podsumował historyk.  

Całą rozmowę z udziałem prof. Mieczysława Ryby z audycji „Aktualności dnia” można odsłuchać [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj