fot. flickr.com

W niedzielę wybory regionalne w Rosji

Już w najbliższą niedzielę 13 września w ponad 80 podmiotach Federacji Rosyjskiej odbędą się wybory regionalne. Funkcjonariusze struktur siłowych rozpoczęli rewizje wśród opozycyjnych aktywistów.

W Rosji trwa zacięta walka z przeciwnikami Władimira Putina. Sprawa otrucia Aleksieja Nawalnego, jak na dłoni pokazuje, że Władimir Putin w obawie przed utratą władzy jest w stanie zrobić dosłownie wszystko.

– Sukces został osiągnięty, Aleksieja Nawalnego nie ma w Rosji, opozycja w ten sposób utraciła lidera, który do tej pory był twarzą całej opozycji rosyjskiej – ocenił politolog Marcin Adamczyk.

Teraz trwa walka z opozycją przed wyborami regionalnymi. Funkcjonariusze rosyjskich struktur siłowych przeprowadzili już rewizje u aktywistów, którzy wspierają swoich kandydatów w niedzielnych wyborach.

– Te działania, które mają tam miejsce na szczeblu lokalnym, mają zastraszyć aktywistów, którzy chcieliby przeciwdziałać wyborowi kandydatów wskazanych przez Kreml – dodał politolog.

W obwodach: Iwanowskim, Nowogrodzkim, Władymirskim i w Tatarstanie zarejestrowanych zostało ponad 500 niezależnych kandydatów, którzy walczą o miejsca radnych. Opozycja ma nadzieję, że ich zwolennicy uzyskają co najmniej jedną trzecią mandatów. Wszystko wskazuje na to, że Władimir Putin do tego nie dopuści.

– Pytanie, czy to będą działania skuteczne? Wydaje mi się, że na chwilę obecną Rosja jeszcze nie jest na tym etapie, co Białoruś, żeby miało tam dojść do jakichś protestów, które miałby doprowadzić do zmiany władzy. Chociaż, tak naprawdę, nie wiemy, bo i na Białorusi mało kto podejrzewał, iż dojdzie do aż takiej eskalacji protestów opozycji – powiedział Marcin Adamczyk.

W Kremlu jednak obawa przed takim scenariuszem istnieje, stąd też wzmożone działania wobec opozycji.

TV Trwam News

drukuj