Gen. L. Suski: W escape roomie w Koszalinie, gdzie zginęło 5 młodych kobiet było wiele niedociągnięć
W escepie roomie w Koszalinie, gdzie na skutek pożaru zginęło 5 młodych kobiet było wiele niedociągnięć – poinformował gen. brygadier Leszek Suski, Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej.
Pomieszczenie, w którym doszło do tragedii było bardzo małe i prowizorycznie wyposażone. Strażacy mieli zastrzeżenia do stanu instalacji elektrycznej.
Właściciel escape roomu nie zapewnił też odpowiedniej drogi ewakuacji osób, które korzystały z obiektu. 26 – letni właściciel firmy prawdopodobnie był nieobecny w chwili tragedii. Dokładne przyczyny pożaru bada teraz prokuratura i policja.
Osoby znajdujące się w pomieszczeniu najpewniej zginęły na skutek zatrucia toksycznymi gazami, które powstały w wyniku pożaru – wskazał gen. Leszek Suski.
– Strażacy przyjechali na miejsce zdarzenia bardzo szybko. Wyjechaliśmy po minucie od telefonu, o tym zdarzeniu. Dojazd zajął nam cztery minuty – jest to odległość 3,5 kilometra. Pierwsze osoby wydobyliśmy od chwili przyjazdu po niecałych piętnastu minutach. Niestety nie udało nam się ich uratować. Śmierć nastąpiła prawdopodobnie na skutek działania substancji toksycznych produktów spalania materiałów, które tam się znajdowały – poinformował gen. Leszek Suski.
Po tragedii, jaka wydarzyła się w Koszalinie, strażacy rozpoczęli kontrole w „escape roomach” na terenie całego kraju. Sprawdzane są m.in. zasady ewakuacji. Kontrolę zlecił Joachim Brudziński, szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Kondolencje bliskim ofiar pożaru w Koszalinie złożył prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki.
RIRM



