Nieczysty chwyt „Wyborczej”
Profesor Radosław Markowski w rozmowie, nagranej kamerą dla "Gazety
Wyborczej" (można ją obejrzeć w internecie), uznał próby wyjaśnienia
okoliczności katastrofy smoleńskiej za domenę "przedsiębiorstwa produkującego
kłamstwa". Markowski zdefiniował je jako PiS i "Gazetę Polską". Widać to nie
wystarczyło, bo w papierowej wersji wywiadu "Wyborcza" uznała za stosowne do tej
grupy dorzucić jeszcze "media o. Rydzyka", której to frazy w wywiadzie Markowski
w ogóle nie wypowiada.
W wydaniu "telewizyjnym" rozmowy przeprowadzonej przez Agnieszkę Kublik prof.
Radosław Markowski, politolog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej,
podkreślił, że "istnieje przedsiębiorstwo produkujące kłamstwo publiczne". Jak
dodał, "tu jest i "Gazeta Polska", i PiS jako partia". – To są kłamstwa na temat
wszystkiego – mówił Markowski. Miał tu na myśli kłamstwa o rzekomym rozbiorze
Polski, o dorobku Lecha Kaczyńskiego czy o "domniemanej krzywdzie ludzkiej,
która jest wszędzie".
Jednak w zapisie tej samej rozmowy zamieszczonym w piątkowej "GW" ukazała się
zmodyfikowana wypowiedź prof. Markowskiego. I tak do listy "przedsiębiorców"
nagle ni stąd, ni zowąd dołączyły "media o. Rydzyka". Fraza, która w ogóle nie
padła podczas całego nagrania rozmowy.
To nie jedyna tego typu zmiana. W rozmowie zarejestrowanej na żywo Markowski
zauważył, że w Polsce jest mnóstwo nierozwiązanych problemów. – Chodzi o to, że
to zaczyna być łączone z katastrofą smoleńską, bo w ogóle jest wielki spisek
przeciwko tym ludziom, którzy zostali porzuceni, odtrąceni (…) – mówił. Ale w
papierowym wydaniu "GW" sprecyzowała już, że to "Kaczyński łączy je [owe
problemy – red.] z katastrofą".
Profesor Markowski uznał też, że z całym tym przemysłem nie można debatować,
ale należy z nim walczyć, a całe zamieszanie wokół podejrzeń o przeprowadzeniu
10 kwietnia 2010 roku zamachu to nic innego jak wymysły, które swe źródło mają w
"pośle-bajkopisarzu", którym w ocenie socjologa jest Antoni Macierewicz. Postawa
parlamentarzysty wyraźnie nie pasuje Markowskiemu, który poprzez określenia
"dziadek Antoni", "niestworzone dzieje" próbuje umniejszyć znaczenie jego pracy
włożonej w wyjaśnienie całokształtu katastrofy smoleńskiej. Socjolog nie tylko
namawia do walki z przejawami niedowierzania wersji wydarzeń sporządzonej przez
komisję Jerzego Millera, ale też imputuje, że teorie spiskowe bliskie są osobom
niewykształconym, a w nastrojach wyborców PiS upatruje się tęsknoty za PRL.
Dalej, niejako dla przestrogi, Markowski dodał, że to Kaczyński nie wyklucza,
że podczas "mobilizacji tłumów" poleje się krew. I zaznaczył, że "jeśli PiS po
raz siódmy przegra wybory, to ta frustracja może znaleźć ujście w krwawych
zamieszkach".
Co ciekawe, podczas nagrania socjolog – jakby zapominając na chwilę o
posiadanym tytule naukowym – wyznał, że w Polsce wydarzył się "już jeden mord
polityczny, akurat na ludziach PiS". Niestety, ów ciekawie zapowiadający się
wątek nie znalazł rozwinięcia, a w wydaniu papierowym został w ogóle wycięty.
W pełnej wersji rozmowy dla "GW" Markowski wysnuł również tezę, że to
Kaczyński wykreował lud śląski. Jak ocenił, narodowość śląską w Polsce deklaruje
już prawie milion osób, podczas gdy parę lat temu było to ok. 170 tys. osób.
Tyle że prof. Markowski zapomniał, iż w spisie ludności z 2011 roku po raz
pierwszy w historii polskich spisów powszechnych umożliwiono mieszkańcom kraju
wyrażenie złożonych tożsamości narodowo-etnicznych. Faktem jest, że narodowość
śląską wpisało 809 tys. osób, ale już tylko 362 tys. wymieniło ją samodzielnie,
a nie wraz z narodowością polską. Faktem jest też to, że w 2002 roku podczas
poprzedniego spisu powszechnego narodowość śląską zadeklarowało 173 tys. osób,
ale liczba ta była podważana, gdyż rachmistrzowie odmawiali lub odradzali
ankietowanym dokonywania takiego wpisu. Widać zatem, że do dokonywania tego typu
ocen brakuje wiarygodnych danych.
Marcin Austyn
