CBA puka do Arłukowicza

Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez ministra
zdrowia złożyło do CBA Stowarzyszenie Lekarzy Praktyków. W ich ocenie, Bartosz
Arłukowicz zgodził się na kilkakrotny wzrost cen urzędowych odżywek. W ubiegłym
roku Nutramigen 1 (dla niemowląt do 5. miesiąca życia) i Nutramigen 2 (dla
starszych dzieci) kosztowały pacjenta 26,20 zł i były refundowane przez NFZ w
wysokości 50 proc. ceny. Narodowy Fundusz Zdrowia dopłacał za nie 13,10 złotego.
Ponieważ ceny leków nie były sztywne, zarówno hurtownie, jak i apteki mogły
ustalać pewne upusty. Zdarzało się, że pacjent płacił za preparat mniej, nawet 7
zł za opakowanie.

Rzecznik CBA Jacek Dobrzyński deklaruje, że Biuro zweryfikuje wniosek
Stowarzyszenia. – Dostajemy różne informacje, musimy je zweryfikować.
Analizujemy, czy doszło do popełnienia przestępstwa. Na pewno takiego tematu nie
bagatelizujemy, sprawdzimy te wszystkie informacje – mówi.

Oba preparaty nie znalazły się na tzw. pierwszej liście leków refundowanych
opublikowanej przez resort zdrowia w styczniu. Kiedy w marcu zostały na nią
przywrócone, wzrosły ich ceny urzędowe. Teraz NFZ dopłaca do Nutramigenu 1 –
28,66 zł, do Nutramigenu 2 – 35,85 zł. Mniej płacą pacjenci: 9,52 i 3,20 zł.
Oznacza to, że NFZ dopłaca do Nutramigenu 1 ponad dwa razy więcej niż w ubiegłym
roku, a do Nutramigenu 2 prawie trzy razy tyle.

Lista winduje cenę

– Kiedy tylko preparaty znalazły się na liście refundacyjnej, ich cena
urzędowa wzrosła. Fundusz płaci producentowi więcej, a minister zdrowia się na
to godzi. Naszym zdaniem, chodzi o to, by wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy z
budżetu NFZ. Producent zarabia na tym produkcie więcej niż w roku ubiegłym. Ten
wzrost cen i dopłat z NFZ budzi podejrzenie o korupcję przy wprowadzaniu tych
preparatów na listę leków refundowanych – ocenia Jacek Przybył, prezes
Stowarzyszenia Lekarzy Praktyków (SLP). I przypomina, że jeszcze niedawno
minister zdrowia deklarował, że ideą ustawy refundacyjnej jest obniżanie cen
leków, które na tę listę trafiają. – Tymczasem państwo, zamiast wynegocjować
niższą cenę i umieścić lek na liście, zrobiło odwrotnie – pozwoliło podwyższyć
urzędową cenę leku i dopiero wtedy wpisało go na listę. Tu jest wyraźny wzrost
ceny leków, na czym zarabia wyłącznie producent. Dlatego w trosce o
bezpieczeństwo pieniędzy publicznych prosimy o zbadanie całej sprawy – tłumaczy
nasz rozmówca.

– Stwarza się wrażenie transparentności, a jest zupełnie inaczej. Podobno
jakieś negocjacje były. Ale jeśli sytuacja tak się przestawia, to albo był
kiepski negocjator, albo coś jest na rzeczy. Jest zasłona dymna nad całym
procesem negocjacji – ocenia Bolesław Piecha (PiS), szef sejmowej Komisji
Zdrowia. Deklaruje przy tym, że będzie się starał o informacje o przebiegu
procesu negocjacyjnego w sprawie cen na Nutramigen. – Starałem się kiedyś o
informacje dotyczące innych negocjacji resortu z firmami farmaceutycznymi. Pan
minister miał mi odpowiedzieć na piśmie. Do dziś tego nie zrobił. Jeśli tak ma
wyglądać owa transparentność, to gratuluję – kwituje poseł.

Tylko na polski rynek

Producentem Nutramigen 1 i 2 jest firma Mead Johnson Nutrition.
Stowarzyszenie zwróciło się do spółki o podanie przyczyny wzrostu cen. W piśmie
z 28 marca br. skierowanym do stowarzyszenia firma tłumaczy, że ceny obu
produktów zostały ustalone w trybie długotrwałych negocjacji z Ministerstwem
Zdrowia. Poza tym Polska jest jedynym krajem w Europie, w którym dostępne są te
preparaty. Wszystkie pozostałe korzystają już z najnowocześniejszej i
najskuteczniejszej terapii, jaką jest Nutramigen LGG lub Nutramigen z Lipilem. –
Produkcja Nutramigenu 1 i 2 wyłącznie dla Polski znacząco podnosi więc koszty –
tłumaczy producent. Co więcej, cena obowiązująca od marca br. jest taka sama jak
10 lat temu. – W ciągu ostatnich 10 lat Ministerstwo Zdrowia dwukrotnie
zmniejszyło cenę Nutramigenu 2 o blisko 45 procent. Rosnące koszty produkcji
spowodowały jednak, że zaistniała konieczność wrócenia do wcześniejszej ceny –
twierdzi producent.

Agnieszka Gołąbek, rzecznik resortu, wyjaśnia, że cenę Nutramigenu 1 i 2
uzgodniono podczas negocjacji z Komisją Ekonomiczną, w skład której weszli
przedstawiciele ministerstwa, NFZ oraz zewnętrzni eksperci. Komisja podlega
Arłukowiczowi. – Nadrzędnym celem było zapewnienie dostępności do tego preparatu
dla dzieci z alergią pokarmową, które nie mogą spożywać innych produktów, gdyż
Nutramigen nie ma swego odpowiednika, nie da się go niczym innym zastąpić.
Konsultowaliśmy to z lekarzami, ekspertami, którzy zajmują się leczeniem alergii
pokarmowej. Potwierdzili oni zasadność wprowadzenia pod względem medycznym tego
produktu na listę leków refundowanych – mówi Gołąbek, przyznając, że preparaty
znalazły się na liście dopiero po monitach rodziców.

Przepisy na zamówienie

Ministerstwo Zdrowia wyjaśnia też, że negocjacje w sprawie podwyższenia ceny
urzędowej dla Nutramigenu 1 i 2 zbiegły się w czasie ze zmianą przepisów
refundacyjnych. Zgodnie z ustawą refundacyjną, która weszła w życie 1 stycznia
br., do odpłatności ryczałtowej kwalifikowane są produkty stosowane zgodnie z
aktualną wiedzą medyczną dłużej niż 30 dni oraz których miesięczny koszt
stosowania dla świadczeniobiorcy przy odpłatności 30 proc. limitu finansowania
przekraczałby 5 proc. minimalnego wynagrodzenia. – To szablonowa odpowiedź,
która niczego nie wnosi. Zdaję sobie sprawę z tego, że obowiązkiem dowolnej
firmy farmaceutycznej jest maksymalizacja zysku. Tej firmie się to udało, zarząd
firmy zadbał po prostu o jej dobro. Ale minister zdrowia się na to zgodził,
zamiast negocjować obniżki cen, zgodził się na ich podwyższenie. W trakcie
wpisywania na listę refundacyjną wiele firm obniżyło ceny. W przypadku
Nutramigenu sytuacja jest diametralnie inna. Producent podwyższa cenę leku,
wyciągając w ten sposób pieniądze od NFZ. To musi zostać zbadane – kwituje
Przybył.

Anna Ambroziak

drukuj