To jest tylko projekt
Z ks. abp. Sławojem Leszkiem Głódziem, współprzewodniczącym Komisji
Wspólnej Rządu i Episkopatu, rozmawia Małgorzata Pabis
Jak strona kościelna przyjęła propozycję rządu o zmianach w
finansowaniu Kościołów i wspólnot wyznaniowych?
– Powiem szczerze, że czwartkowe spotkanie Komisji Wspólnej Rządu i
Episkopatu było jednym z trudniejszych, w jakich brałem udział. Propozycja, jaką
złożył nam rząd, była dla nas totalnym zaskoczeniem. W pewnym momencie nastąpiła
nawet konsternacja, gdyż ks. Józef Kloch, rzecznik prasowy KEP, odebrał telefon,
w którym dziennikarze pytali o zdanie strony kościelnej na temat propozycji
odpisu 0,3 proc. ze strony każdego podatnika na rzecz Kościoła. Od razu
zapytałem ministra Michała Boniego, co to ma znaczyć, że dziennikarze dowiadują
się szybciej o projekcie niż zainteresowana strona. Okazało się bowiem, że
projekt już o godzinie 11.00 został umieszczony na stronach Ministerstwa
Administracji i Cyfryzacji. Powiedziałem też już na początku, że dialog
podtrzymujemy, ale przedstawiony nam projekt traktujemy jedynie jako punkt
wyjścia do rozmów w komisji konkordatowej. Już w przyszłym tygodniu w ramach tej
komisji powołany zostanie specjalny zespół finansowy, który będzie debatował nad
całościowym modelem finansowania Kościoła. Sprawa jest bardzo poważna i wszystko
musi zostać ustalone w ramach bilateralnych rozmów. Jaki będzie rezultat prac,
przekonamy się wkrótce.
A co można powiedzieć o samej propozycji rządowej 0,3 proc. odpisu
podatkowego na Kościoły i związki wyznaniowe?
– To jest propozycja rządowa i mamy nadzieję, że ona jest do dyskusji. Z
naszej strony nie ma przyzwolenia na ten projekt, choć wiele mediów już
przedstawia to w taki sposób, jakbyśmy wszystkiemu przyklasnęli. Tak jednak nie
jest.
Jednym z tematów spotkania z przedstawicielami rządu były kwestie
polityki prorodzinnej. Zarzucił Ksiądz Arcybiskup stronie rządowej, że nie
prowadzi takiej polityki…
– Powiedziałem, że od roku ani razu nie spotkał się zespół ekspertów ds.
polityki rodzinnej, który działa w ramach Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu, a
w 2008 roku została przyjęta wspólna deklaracja. Dzięki temu spotkaniu zespół
wznowił swoje prace i mam nadzieję, że "wrócą na stół" pewne sprawy: rodzin
wielodzietnych, zapaści demograficznej, pomocy matkom, emerytur itd.
Ksiądz Arcybiskup pytał też stronę rządową o dyskryminację Telewizji
Trwam w procesie cyfryzacji. Czy pojawiały się jakieś wyjaśnienia?
– Na spotkaniu obecni byli i pan Dworak, i pan Luft z KRRiT. Jako że
Episkopat Polski podtrzymał wcześniejsze stanowisko Rady Stałej KEP, która
zaapelowała o przyznanie Telewizji Trwam miejsca na cyfrowym multipleksie,
organizowane są manifestacje w jej obronie, a także zebrano ogromną ilość
podpisów, pytałem, jakie są możliwości otrzymania przez tę katolicką stację
miejsca na multipleksie. Pan Dworak oczywiście powtórzył wszystkie swoje błędne
opinie, które ciągle przytacza i które są już powszechnie znane. Podkreślił, że
na przełomie 2012 i 2013 roku KRRiT po raz kolejny będzie rozdawała miejsca na
multipleksie. Podsumowując – nic nowego nie dowiedzieliśmy się w tej sprawie.
Czy w czasie spotkania pojawiły się jakieś nowe zapowiedzi ze strony
rządu?
– Strona rządowa zapewniła, że w najbliższym czasie zostanie wprowadzona
nowelizacja w prawie mówiąca o tym, że hospicja nie będą traktowane jako
podmioty gospodarcze. Mamy także zapewnienie, że religia wciąż będzie
finansowana z subwencji oświatowej. Nad stosownymi zmianami ma pracować
specjalny zespół roboczy, w którym zasiądzie zarówno strona kościelna, jak i
rządowa. Mam nadzieję, że wypracuje on takie zapisy, które nie będą budziły
żadnych wątpliwości. Ostatnie zmiany doprowadziły do ogromnego zamieszania i
zostały podjęte jednostronnie, a przecież konkordat jednoznacznie mówi, że tak
nie może być.
Jeśli teraz strona rządowa wycofuje się z tych zapisów w prawie,
dlaczego w ogóle zostały wprowadzone?
– To dobre pytanie i też je zadaliśmy stronie rządowej. Pani minister
Krystyna Szumilas mocno się tłumaczyła, ale sekretarz generalny KEP ks. bp
Wojciech Polak od razu zaznaczył, że strona kościelna wyrażała swoje obawy w
związku z wprowadzonymi zmianami i prowadziła w tej sprawie korespondencję z
MEN. Tak więc zapewne rząd zdawał sobie sprawę z tego, że nowe rozporządzenie
zaniepokoi zarówno społeczeństwo, jak i Kościół. Dlaczego zdecydował się na ten
krok, to już chyba tylko oni wiedzą.
Dziękuję za rozmowę.
