Gry wojenne

W kieleckim Centrum Przygotowań do Misji Zagranicznych zakończyły się 
ćwiczenia sztabowe Bagram XI dla dowodzących w kolejnej zmianie polskiego
kontyngentu wojskowego w Afganistanie.

Dla polskich żołnierzy to ostatni sprawdzian przed wyjazdem. Działanie
zespołów dowodzenia podlega teraz ocenie specjalnego zespołu certyfikacyjnego,
który ostatecznie stwierdzi, że cała grupa jest gotowa do wykonywania zadań w
warunkach bojowych w prowincji Ghazni. To zakończenie rocznego szkolenia
przygotowawczego. Obejmowało ono zarówno kwestie typowo wojskowe, jak i elementy
realioznawcze. Żołnierze poznawali miejscową kulturę, religię, specyficzne
tradycje i obyczaje. W Afganistanie będą koordynować akcje żołnierzy
wykonujących zadania wśród Afgańczyków. Na zakończenie ćwiczeń wizytowali je
wyżsi dowódcy, gen. broni Zbigniew Głowienka stoi na czele Wojsk Lądowych, z
których wywodzą się siły polskiego kontyngentu, a gen. broni Edward Gruszka jako
dowódca operacyjny Sił Zbrojnych przejmie nad nimi zwierzchność podczas operacji
w Afganistanie. Do Kielc przyjechali też goście z armii amerykańskiej:
generał-porucznik (odpowiednik generał broni) Mark Hertling, dowodzący wojskami
lądowymi armii USA w Europie i zastępca dowódcy Gwardii Narodowej stanu Illinois
generał-major (odpowiednik generała dywizji) Dennis Celletii.

Teatr działań bojowych

Ćwiczenia w dowodzeniu to sprawdzian ze specjalistycznej wiedzy i
umiejętności. W praktyce sztabowcy zajmują się gromadzeniem danych z teatru
działań bojowych, podejmują decyzje zgodnie z procedurami, po czym przekazują je
dowódcom liniowym. Za transmisję informacji odpowiadają wyspecjalizowane
jednostki łączności, a proces decyzyjny wspomagają komputery. Interaktywny
System Symulacji Pola Walki (JCATS i JEMM) to sieć komputerów na poszczególnych
stanowiskach dowodzenia. Oficerowie widzą na ekranie mapę terenu. Widać na niej
wszystkie możliwe informacje. Są żołnierze NATO, Afgańczycy i wykryte
ugrupowania talibów. Widać też środki, jakimi dysponują ugrupowania naszych
wojsk: broń, pojazdy i inne. W każdej chwili można zobaczyć dodatkowe dane
pochodzące ze zwiadu lotniczego (widać na żywo obrazy z kamery bezzałogowego
samolotu) lub satelitarnego czy z wywiadu. Nasi żołnierze muszą umieć dysponować
tymi wszystkimi środkami, i to w warunkach współdziałania z oddziałami z różnych
państw.

Hertling chwali Polaków

Generał Hertling ma dobre zdanie o Polakach. – Działamy wspólnie od dawna.
Znam polskich żołnierzy jeszcze z Iraku i zawsze miałem o nich bardzo dobre
zdanie, a wszyscy tu obecni wiedzą, że jestem szczery w tym, co mówię. Polska
armia jest jedną z najlepszych na świecie i ciągle się wzmacnia. Możecie być z
niej dumni. Kiedy idę w bój, chciałbym mieć przy sobie polskich żołnierzy –
ocenił dowódca sił lądowych USA w Europie, który w latach 2008-2009 dowodził
wojskami międzynarodowymi w północnym Iraku, w tym polskimi oddziałami.

Reporterzy "Naszego Dziennika" przyglądają się pracy TOC, czyli Centrum
Operacji Taktycznych. W baraku takim samym jak te, których używa się w
Afganistanie, przy stanowiskach siedzi grupa kilkunastu żołnierzy. Nagle
wyraźnie się ożywiają. Słychać serię angielskich meldunków i komend. – Mamy
incydent w jednej z baz. Została ostrzelana rakietami. Zarządziłem odpowiednie
działania zgodnie z procedurami – tłumaczy dowódca.

Żeby z nami chwilę porozmawiać, przekazuje kierowanie zastępcy. Potem
sytuacja jakby uspokaja się, ale oficerowie na ekranach obserwują napływające
meldunki, sprawdzają, czy wszystkie polecenia zostały wykonane należycie. Coraz
większe znaczenie mają kwestie prawne. – Przed każdą decyzją analizuje się jej
legalność – wyjaśnia mjr Dariusz Osowski, szef zespołu prasowego. Trudno się
temu dziwić. Nikt nie chce, żeby powtórzył się incydent taki jak Nangar Khel.

Atak rakiet

Atak rakiet to komputerowa symulacja, przypominająca gry strategiczne. Ale
mapa, miejscowości i jednostki Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa ISAF
są prawdziwe. Na miejscu prawdziwe będzie już wszystko: zaminowane drogi,
niebezpieczne patrole, konwoje pod ostrzałem i talibowie. Siły NATO prowadzą
szkolenia dla afgańskiej armii i sił bezpieczeństwa, ochraniają szlaki
komunikacyjne, centra administracyjne, zabezpieczają ważne wydarzenia, zwalczają
ogniska islamskich terrorystów. Wkrótce pełną odpowiedzialność przejmą
Afgańczycy. W ciągu najbliższych lat kolejne państwa mają opuszczać ISAF: Polska
już w tym roku. Kolejna, dwunasta, zmiana, która pojedzie do Afganistanu w
październiku, ma być już znacznie mniej liczna. I przede wszystkim ostatnia. Jak
zapowiada gen. Głowienka, po wycofaniu naszych wojsk do Polski ma powrócić także
sprzęt. – Wszystkie pojazdy i broń mają swoje miejsce w szyku jednostek w kraju
– tłumaczy. Zakończenie operacji NATO w Afganistanie było też tematem
wczorajszego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego z udziałem prezydenta i
ministra obrony narodowej. – Na szczycie NATO w Chicago Polska będzie opowiadać
się za realizacją postanowienia szczytu w Lizbonie dotyczącego zakończenia misji
ISAF w 2014 roku. Gdyby pojawiły się pokusy na przedłużanie obecności, Polska
będzie dysponowała własną strategią zakończenia misji i wyprowadzenia wojsk –
powiedział Bronisław Komorowski po posiedzeniu.

Wycofanie odbywać się będzie częściowo przez terytorium państw sąsiadujących
z Afganistanem. W związku z tym minister Tomasz Siemoniak ma dziś udać się do
Uzbekistanu. Prezydent wyjaśnił, że chodzi o to, aby Polska miała także umowy
dwustronne, "a nie tylko zawierane między NATO a krajami regionu".
W Stanach Zjednoczonych po zastrzeleniu przez amerykańskiego żołnierza 16
Afgańczyków w Kandaharze znacznie spadło poparcie dla obecności wojskowej w tym
kraju. Pojawiły się żądania natychmiastowego wycofania wojsk. Uważa tak, według
najnowszych badań, 61 proc. Amerykanów. Trwa też dyskusja w samej U.S. Army. –
To wydarzenie jest dla nas bardzo trudne i zupełnie nieoczekiwane. Szkolimy
żołnierzy, żeby tak się nigdy nie zachowywali. Niestety, stało się to, co się
stało. Prowadzone jest dochodzenie, aby wyjaśnić, dlaczego do takiej
ekstremalnej sytuacji doszło – ocenił gen. Hertling. Według prezydenta
Bronisława Komorowskiego, o natychmiastowym wycofaniu nie może być mowy. –
Trudno pod wpływem jednego dramatycznego wydarzenia zmieniać strategię całego
Sojuszu – stwierdził.

Żołnierze jedenastej zmiany, którzy pojadą na misję do Afganistanu w
kwietniu, wywodzą się z 6. Brygady Powietrznodesantowej z Krakowa, Gliwic i
Bielska-Białej, a także dwóch pułków śmigłowców bojowych z Pruszcza Gdańskiego i
Inowrocławia oraz kilku innych jednostek. Dowódca krakowskiej jednostki gen.
bryg. Bogdan Tworkowski stanie na czele polskiego kontyngentu w ciągu
najbliższych sześciu miesięcy. Jego brygada stanowiła już trzon piątej zmiany w
2009 roku. Pod polskim dowództwem działa w ISAF jedna brygada, w której skład
oprócz Polskich Sił Zadaniowych White Eagle (Biały Orzeł) wchodzi batalion
złożony z kilkuset żołnierzy amerykańskich. Nasza brygada podlega Dowództwu
Regionalnemu Wschód sił ISAF. W ramach wszystkich sił NATO w Afganistanie
przebywa ok. 2600 Polaków. Łącznie wojska ISAF liczą 132 tys. żołnierzy z 47
krajów.

Piotr Falkowski Kielce

drukuj