Polskie weto

Polska jako jedyne państwo sprzeciwiła się postanowieniom unijnym w
sprawie redukcji emisji do atmosfery dwutlenku węgla. Pomimo presji wywieranej
na kolejne polskie rządy w ostatnich latach przez polityków UE, a szczególnie
komisarzy z Brukseli, było oczywiste, że Polska zawetuje takie postanowienia.
Komisarz UE ds. klimatu pani Connie Hedegaard w ostatnim tygodniu wręcz groziła
Polsce poważnymi konsekwencjami, gdybyśmy zgłosili weto. Ale Polska nie mogła
postąpić inaczej z wielu powodów. Mamy duże pokłady węgla, które można
eksploatować nawet przez ponad sto lat. To jest nasze główne bogactwo!

Niemal cała Polska energetyka oparta jest na węglu. Dzięki nowoczesnym
technologiom, filtrom, modernizowanym elektrowniom spalanie węgla jest dzisiaj
wielokrotnie bardziej ekologiczne niż niegdyś. Nie to jednak jest istotą
problemu. Oto Francja, Belgia, Niemcy, Anglia w ciągu XIX-XX wieku
wyeksploatowały niemal całkowicie swoje złoża węgla, a inne państwa w ogóle go
nie miały. Nikt tego głośno nie mówi, ale realnie wygląda to tak, że pod
pretekstem ochrony środowiska przed CO2 wpływowe państwa UE chcą zmusić Polskę
do rezygnacji z wydobycia tego surowca. W konsekwencji nie tylko polska
energetyka, ale cała polska gospodarka zostałaby uzależniona od dostaw ropy i
gazu z zagranicy oraz energetyki atomowej, której technologie mogliśmy otrzymać
również wyłącznie z zagranicy. Za tym kryją się ogromne pieniądze, koszty tego
płacilibyśmy my sami, nasze dzieci i nasze wnuki nie przez lata, ale przez
pokolenia!

Za tym planem ubezwłasnowolnienia Polski przez innych stoją interesy głównie
Rosji i Francji, a także Niemiec, Danii i Włoch. Oczywiście wszystko odbywa się
pod flagą UE. Samotne weto może nas jednak i tak dużo kosztować. Polska może
zapłacić przy dzieleniu funduszy rozwojowych Unii. Samotny opór przeciwko
"postępowi ekologicznemu" utrudnia nam pozycję negocjacyjną. CO2 ma podobno
wpływać na ocieplenie klimatu, tylko że nauka tego nie potwierdziła, wręcz
odwrotnie – klimat się cyklicznie ociepla, a potem ochładza. Od dekady
obserwujemy ochłodzenie klimatu! Są inne fakty, które też dają wiele do
myślenia. Oto Polska ma najwięcej węgla w Europie i rzekomo największe dymy CO2.
Ale zarazem mamy najwięcej pszczół w całej Europie. Mamy znakomite rolnictwo,
sady owocowe, rozwinięte i czyste ekologicznie hodowle zwierząt. Prawie trzecia
część terytorium Rzeczypospolitej to lasy i bory, pełne grzybów i jagód. Jaka to
logika z teorią komisarzy UE z Brukseli na temat zatruwania środowiska w Polsce
i przez Polskę?! Polska może nie jest krainą "miodem i mlekiem płynącą", ale
daleko nam do zniszczonych przez rabunkową gospodarkę licznych państw UE, gdzie
tunelami niszczy się alpejską przyrodę, rozwalając całe pasma górskie, gdzie
wiele rzek jest zatrutych, a wybrzeża Morza Śródziemnego zamieniły się w
betonowe blokowiska. Wydaje się, że polskie weto, chociaż jest słuszne
merytorycznie, politycznie i ekologicznie, będzie zwalczane różnymi czynnikami.
Widać gołym okiem, jak polska racja stanu koliduje z racją innych państw. Tylko
nie dajmy sobie wmówić, że powinniśmy być z nimi solidarni! Solidarni w historii
Europy byliśmy wystarczająco długo. Tym bardziej nie musimy być teraz w obliczu
oczywistych egoizmów europejskich państw, znacznie bogatszych, a wobec nas
nieuczciwych.

Józef Szaniawski

drukuj