Sędziowie zdecydują o obserwacji
Sąd Okręgowy w Częstochowie ma dziś zdecydować, czy dyżurny ruchu ze
Starzyn zostanie poddany obserwacji sądowo-psychiatrycznej.
Wniosek w tej sprawie w ubiegłym tygodniu złożyła do sądu Prokuratura
Okręgowa w Częstochowie. Obserwacja taka odbywa się na oddziale zamkniętym.
Stosuje się ją w sytuacji, gdy nie można określić stanu danej osoby na podstawie
badań ambulatoryjnych. Zazwyczaj trwa ona maksymalnie cztery tygodnie, ale sąd
może ją przedłużyć o kolejny miesiąc. Prokuratura liczy na to, że obserwacja
pozwoli ustalić, czy Andrzej N. może zostać przesłuchany. W związku z katastrofą
kolejową pod Szczekocinami prokuratorzy przesłuchali już wielu świadków. Listę
kolejnych uwzględni plan śledztwa, który ma być gotowy pod koniec tego tygodnia.
Jednocześnie prokuratura dementuje doniesienia portalu tvn24.pl, jakoby w
śledztwie pojawił się nowy wątek. Novum miało być to, że prokuratorzy
zainteresowali się osobami odpowiedzialnymi za infrastrukturę kolejową. – Od
początku mówiłem, że badamy to zdarzenie wielowątkowo, więc także ten wątek. To
nie jest żadna rewelacja. Od samego początku badane są zarówno przyczyny
bezpośrednie, jak i pośrednie katastrofy. Bezpośrednie – czyli odpowiedzialność
dyżurnych ruchu, maszynistów i innych osób bezpośrednio odpowiedzialnych za ruch
tych konkretnych pociągów w konkretnym dniu. Pośrednie – czyli stan
infrastruktury kolejowej, przeglądy techniczne, procedury dotyczące ruchu
pociągów obowiązujące na tej trasie – tłumaczy prokurator Tomasz Ozimek.
Pożegnali kolegę
W warszawskiej katedrze św. Floriana odbył się wczoraj pogrzeb Szymona
Cieślaka, maszynisty PKP Intercity, który zginął w katastrofie pod
Szczekocinami. Żałobnej Mszy Świętej przewodniczył ks. abp Henryk Hoser. Homilię
wygłosił duszpasterz kolejarzy archidiecezji warszawskiej ks. Ryszard Marciniak.
– Ta śmierć była wynikiem grzechu, zaniedbania wielu ludzi. Pozostajemy wciąż
pod wrażeniem tej śmierci sprzed tygodnia, nagłej i niespodziewanej, tragicznej.
Wciąż trudno nam pogodzić się z tą wiadomością, że dokonało się to na tej
najważniejszej magistrali. To jest symptomatyczne i wiele mówiące – zaznaczył
ks. Marciniak.
Kościół był wypełniony po brzegi. Tragicznie zmarłego maszynistę żegnali
rodzina, sąsiedzi, przyjaciele, przedstawiciele kolejarskich związków
zawodowych. – Nadzwyczaj sumienny, obowiązkowy, cichy człowiek. Niepodobna, by
mógł coś przeoczyć, czegoś zaniechać. Był cały w służbie – tak Szymona Cieślaka
wspomina brać kolejarska. – Wszyscy łączymy się w bólu w związku z tą nagłą
śmiercią. Drogi Szymonie, tak nagle doprowadziłeś swój pociąg do swej ostatniej
stacji. (…) Daję ci słowo i przyrzekam, że zarówno twoja śmierć, jak i śmierć
innych kolejarzy i pasażerów tego pociągu nie pójdzie na marne. Nie spoczniemy,
dopóki polska kolej nie stanie się lepsza. Przyrzekam to tobie – mówił po Mszy
Świętej Leszek Miętek, przewodniczący Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych,
który w imieniu całego środowiska polskich kolejarzy złożył na ręce rodziny
wyrazy współczucia z powodu nagłej śmierci Szymona Cieślaka.
Jego wystąpienie poprzedziło przemówienie odpowiedzialnego za kolej
wiceministra transportu Andrzeja Massela oraz prezesa spółki PKP Intercity
Janusza Malinowskiego. – Nie sposób nie wspomnieć kilku milionów pasażerów,
których pan Szymon bezpiecznie dowiózł do celu. Nie sposób nie wspomnieć rozwagi
i poczucia odpowiedzialności, które towarzyszyły mu każdego dnia w pracy –
zaznaczył wiceminister Massel.
– Pan Szymon Cieślak w PKP Intercity pracował od 2008 roku i od tego czasu na
swoich służbach przejechał blisko ćwierć miliona kilometrów. To tak jakby
okrążył Ziemię sześć razy. Ktoś powiedział, że człowiek jest tym większy, im
bardziej jest sobą. I taki był pan Szymon. Wszyscy koledzy mówili o nim:
spokojny, zrównoważony, koleżeński. (…) Wiemy, że wypadek jest wpisany w
ryzyko zawodu maszynisty. Wiedzą o tym wszyscy kolejarze. Wszyscy analizujemy,
jak to się stało, jak do tego doszło. Wiemy na pewno, że pan Szymon prowadził
swój pociąg prawidłowo i działał prawidłowo. Gdyby wiedział, że istnieje cień
niebezpieczeństwa dla jego pasażerów, na pewno zatrzymałby swój pociąg –
stwierdził Malinowski. – Musimy wyjaśnić przyczyny tej katastrofy. Musimy
wyciągnąć z niej wnioski i zrobić wszystko, by nigdy więcej taka katastrofa na
polskich liniach kolejowych się nie zdarzyła – dodał.
Wsparcie dla rodzin
Również wczoraj radni Sejmiku Województwa Śląskiego przyjęli jednogłośnie
uchwałę w sprawie przyznania zapomóg dzieciom, których rodzice zginęli w
katastrofie kolejowej pod Szczekocinami. Otrzyma je dziesięcioro dzieci z
województwa małopolskiego z gmin: Korzenna, Nowy Targ, Olkusz, Wieliczka i
Wierzchosławice, dwoje ze Szczecina oraz czworo z Warszawy. Każde z dzieci do
25. roku życia, które się uczy, otrzyma 10 tys. złotych. Wsparcie w łącznej
kwocie 160 tys. zł z rezerwy, którą dysponuje zarząd województwa, zostało
udzielone w formie dotacji celowych dla gmin, w których mieszkają dzieci.
W trakcie sesji wręczone zostały także odznaczenia za udział w akcji
ratowniczej. Kapituła przyznała 26 odznaczeń złotych i 4 srebrne. Wśród
wyróżnionych instytucji znalazły się: Śląska Komenda Straży Pożarnej w
Katowicach, Komenda Powiatowa Straży Pożarnej w Zawierciu, Ochotnicza Straż
Pożarna (OSP) Goleniowy, OSP Grabiec, OSP Szczekociny, OSP Starzyny, OSP
Rokitno, Wojewódzkie Pogotowie Ratunkowe w Katowicach, Pogotowie Ratunkowe w
Sosnowcu, Komenda Powiatowa Policji w Zawierciu. Marszałek województwa śląskiego
Adam Matusiewicz obiecał ponadto wsparcie finansowe przy modernizacji odcinka
drogi łączącego Chałupki ze Szczekocinami – ze względu na zaangażowanie w pomoc
na rzecz poszkodowanych w katastrofie kolejowej mieszkańców Chałupek.
Społeczność wsi pomagała wydobywać rannych z wraków pociągów.
Anna Ambroziak
