Podwyżki zależne od pogody

W tym roku być może, ale w przyszłym to już na pewno będą – obiecuje rząd
w sprawie podwyżek płac dla funkcjonariuszy Straży Granicznej, Państwowej Straży
Pożarnej, Biura Ochrony Rządu i Służby Więziennej.

Minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki obiecał wczoraj w Sejmie, że
środki na podwyżki znajdą się w budżecie na 2013 rok. Ale możliwe, że
funkcjonariusze otrzymają podwyżki jeszcze pod koniec 2012 roku, jeśli rząd nie
będzie miał dużych wydatków związanych ze zwalczaniem skutków powodzi czy
wichur. Dzieląc służby mundurowe na lepsze i gorsze, rząd nie uzależnił jednak
od warunków atmosferycznych wysokości płac policjantów i żołnierzy. Ci od lipca
mają dostać po 300 złotych podwyżki.

Polska wczoraj na chwilę znowu przestała być "zieloną wyspą". Nie odbywała
się bowiem ani żadna propagandowa konferencja rządu podkreślająca rzekome
znakomite dokonania ekipy Donalda Tuska w dziedzinie gospodarki ani też minister
finansów Jacek Rostowski nie ogłaszał, że stać nas na udzielenie
kilkumiliardowej "pożyczki" na ratowanie bogatszych państw Unii Europejskiej.
Minister Jacek Cichocki tłumaczył natomiast, dlaczego nie stać nas na
wygospodarowanie ponad 150 milionów złotych na podwyżki dla wszystkich
funkcjonariuszy służb mundurowych. Dlatego że Polska została objęta przez
Komisję Europejską procedurą nadmiernego deficytu. – A niezredukowanie deficytu
groziłoby zawieszeniem dostępu do środków z unijnego funduszu spójności, w
związku z tym musimy ostrożnie gospodarować środkami budżetowymi – uzasadniał
Cichocki.

Sejm wysłuchał wczoraj informacji rządu w sprawie podwyżek wynagrodzeń dla
funkcjonariuszy służb mundurowych. Premier Donald Tusk zapowiedział w exposé po
300 złotych podwyżki funkcjonariuszy policji i zawodowych wojskowych, pomijając
jednocześnie w przyznaniu podwyżek pozostałe służby mundurowe. To spowodowało
protesty związków zawodowych. Spokój społeczny rząd próbuje sobie teraz kupić
kolejnymi obietnicami. Szef MSW obiecał uwzględnienie podwyżek dla
funkcjonariuszy Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej, BOR i Służby
Więziennej w budżecie na rok 2013. – Ze strony rządu jest wola polityczna, aby
uwzględnić podwyżki w budżecie na rok 2013 – stwierdził Cichocki. I dodał, że
pominięci pierwotnie przez Donalda Tuska funkcjonariusze mogą otrzymać podwyżki
już od października br., ale tylko wtedy, gdy będzie ładna pogoda. Po protestach
związków zawodowych rządzący zdecydowali bowiem, aby zapisać w tegorocznym
budżecie państwa przesunięcie 153 milionów złotych z rezerwy celowej na
zwalczanie skutków klęsk żywiołowych na rezerwę z przeznaczeniem na podwyżkę
wynagrodzeń mundurówki – jeśli do końca września br. środki na zwalczanie
skutków klęsk nie zostaną wydane. Minister Cichocki przyznał, że decyzja w
sprawie rozdysponowania rezerwy na zwalczanie skutków klęsk żywiołowych na
podwyżki dla mundurówki może zapaść do końca grudnia br. Co oznacza, że na
pieniądze z ewentualnej podwyżki funkcjonariusze mogą poczekać dłużej niż do
października.

Edward Siarka (Solidarna Polska) zauważył, że uzależnienie wypłaty podwyżki
od wystąpienia bądź nie wielkiej powodzi czy wichury, które pociągnęłyby za sobą
olbrzymie straty, prowadzi do pewnego paradoksu. – Strażacy, jeśli będą ciężko
pracować przy usuwaniu skutków klęsk żywiołowych, podwyżki nie otrzymają –
zauważył Siarka. Jarosław Zieliński (PiS) ocenił, że uzależnienie podwyżek od
wydania bądź nie pieniędzy na zwalczanie skutków klęsk żywiołowych jest
nieporozumieniem. Dopytywał, co się stanie, jeśli środki na zwalczanie klęsk
żywiołowych będą niezbędne po 30 września, gdy już zgodnie z budżetem państwa
zostaną przeznaczone na wypłatę podwyżek. – Kto będzie winien, że nie ma
pieniędzy? Funkcjonariusze, którzy te środki spożytkują. Taki będzie odbiór. A
winien jest premier Donald Tusk – mówił Zieliński. Przypomniał, że PiS w trakcie
prac nad tegorocznym budżetem państwa wskazywało jako źródło sfinansowania
podwyżki środki rezerwy, które w ocenie posła i tak nie będą wydane na
finansowanie inwestycji ze środków budżetowych. Propozycja PiS nie znalazła
jednak uznania w oczach rządu. Poczynań premiera bronił Marek Biernacki (PO).
Zaznaczył, że wszyscy funkcjonariusze służb mundurowych zasługują na wzrost
wynagrodzeń, lecz podwyżki są przyznawane "w miarę możliwości budżetu". A na
etapie jego przygotowywania uznano, że w pierwszej kolejności podwyżki dostaną –
od lipca – najliczniejsze służby: wojskowi i policjanci.

Artur Kowalski

drukuj