Niema komisja Śledzińskiej-Katarasińskiej

Jest wniosek o odwołanie poseł Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej (PO)
z funkcji przewodniczącej sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu.

Wniosek złożyło Prawo i Sprawiedliwość, które negatywnie ocenia pracę
przewodniczącej podczas posiedzeń komisji dotyczących cyfryzacji telewizji
naziemnej.

Jak wyjaśniała poseł Elżbieta Kruk, szczególnie skandaliczne były czwartkowe
obrady sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu (KSP) dotyczące działania
Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w zakresie cyfryzacji telewizji naziemnej.

Śledzińska-Katarasińska, szefowa KSP, nie dopuściła wtedy do dyskusji na
temat dezyderatu do premiera Donalda Tuska, by ten zbadał decyzje Jana Dworaka,
przewodniczącego KRRiT, o nieprzyznaniu miejsca dla Telewizji Trwam na naziemnym
multipleksie cyfrowym. Powoływała się przy tym na opinię Biura Analiz Sejmowych.
W efekcie dezyderat został odrzucony głosami PO.

– Jeśli nie dopuszcza się posłów do głosu, nie pozwala się na przeprowadzenie
debaty, jeżeli przyjmujemy z góry założoną tezę, że dana opinia prawna jest dla
nas wyznacznikiem i nie możemy na ten temat rozmawiać, to wniosek z tego płynie
taki, iż w ogóle nie musimy zwoływać żadnych komisji. Możemy tylko przyjść
posłuchać, co Platforma Obywatelska sądzi na ten lub inny temat – zauważyła
poseł Kruk.

Parlamentarzyści PiS nie zamierzają się godzić "na tak skandaliczne
prowadzenie Komisji – nie pierwszy zresztą raz". Stąd wniosek o odwołanie
przewodniczącej.

Opozycja będzie zabiegać o ponowne zwołanie posiedzenia komisji w sprawie
procesu koncesyjnego. Jak argumentuje, Iwona Śledzińska-Katarasińska
uniemożliwiła posłom wyjaśnienie wielu wątpliwości "w fundamentalnej sprawie dla
demokracji polskiej, jaką jest kształtowanie rynku mediów". – Szczególnie że na
posiedzeniach, choć z trudem, udało nam się pewnych rzeczy dowiedzieć.
Poznaliśmy nowe fakty, w związku z tym będziemy chcieli już ten proces omówić
zdecydowanie szerzej – wskazała poseł Elżbieta Kruk.

Poseł Jan Dziedziczak (PiS) stwierdził natomiast, że w naszym kraju
teoretycznie jest możliwość przeprowadzania demokratycznych procedur. – Podstawą
demokracji w Polsce jest swoboda rozmowy, konfrontowania różnych systemów
wartości w parlamencie. W wyniku bezprecedensowych działań pani przewodniczącej
możliwość wymiany argumentów, demokratycznego ustalania decyzji została w
zasadzie zablokowana – podkreślił Dziedziczak. W jego przekonaniu,
Śledzińska-Katarasińska, posługując się sztuczkami regulaminowymi, nie pozwoliła
na zadawanie pytań posłom podczas czwartkowego posiedzenia komisji.

Jacek Dytkowski

drukuj