Pacjent wrogiem państwa
Wbrew współczesnym światowym tendencjom, by zajmować się tylko ludźmi
kariery i sukcesu oraz nakręcać tzw. wyścig szczurów jako nową filozofię życia,
Kościół 11 lutego, we wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, po raz dwudziesty
proponuje ludziom dobrej woli pochylić się nad wielkim światem ludzi chorych.
Ten świat tworzą chorzy, cierpiący, niepełnosprawni, starsi wiekiem, ale także
tworzą go z nimi ich rodziny i najbliżsi, pracownicy różnych instytucji opieki
oraz służba zdrowia: lekarze, pielęgniarze, pracownicy pogotowia itd.
Obecnie ten wielki świat także jest w kryzysie! Nie myślę jednak o kryzysie
ekonomicznym i finansowym, który niewątpliwie dotyka go boleśnie. Jest bowiem o
wiele groźniejszy i powodujący większe spustoszenie w sercach i umysłach ludzi
kryzys – to kryzys duchowy! Niszczy on wnętrze człowieka, dotyka sumienia,
rujnuje i dehumanizuje poprawne relacje międzyludzkie. Wyrasta on z pogardy dla
prawdziwych wartości oraz z utylitaryzmu, o którym pisał bł. Jan Paweł II w
Liście do Rodzin, że staje się on "cywilizacją skutku, użycia – cywilizacją
"rzeczy", a nie "osób", w której osoby stają się przedmiotem użycia, podobnie
jak używa się rzeczy" (nr 13).
Filozofia utylitaryzmu i sukcesu niszczy wielki świat ludzi chorych od
zewnątrz i od wewnątrz. W świetle takiej filozofii, redukującej człowieka do
kultu młodego ciała i sprawności intelektualno-fizycznej oraz stawiającej na
użyteczność, chorzy stają się niewygodnym problemem. Dla państwa jawią się jako
wielkie obciążenie finansowe. Rodzina i najbliżsi, zajmując się swoimi chorymi,
mają często poczucie straty czasu i możliwości samorealizacji. Służba zdrowia
patrzy na chorych przez pryzmat idących (lub nieidących) za nimi pieniędzmi, po
to, by móc rozliczyć się z nich z odpowiednimi agendami państwowymi. W taki to
sposób państwo, służba zdrowia, różne instytucje opieki, a nawet najbliżsi coraz
częściej spostrzegają chorych przez pryzmat zysku i strat. Dlaczego tak jest? We
współczesnym wielkim świecie chorych, bo któż nie ma kogoś chorego w dalszej lub
bliższej rodzinie, nie mówiąc w tej chwili o pracujących z chorymi, został
zagubiony człowiek! Zapomniana została jego godność i niepowtarzalność. Wydaje
się, że w takim kontekście społeczno-kulturowym coraz wyraźniej zamazuje się
człowieczeństwo samych osób chorych, ale także ich najbliższych oraz ludzi
pomagających chorym i ich rodzinom. W zagubionym i pogrążonym w kryzysie
duchowym świecie należy więc przywrócić wiarę w godność człowieka i wiarę w
Tego, który jest fundamentem tej godności – w Boga! Tej wiary we własne
człowieczeństwo i sens życia potrzebują chorzy. Tej wiary domagają się
najbliżsi, pomagający chorym. Ta wiara jako towarzyszka życia musi stać się
udziałem ludzi służby zdrowia, by nie zatracili poczucia godności swojej i
pacjentów. Bez wiary bowiem w Boga i w niezbywalną godność drugiej osoby
człowiek doświadcza przerażającej pustki wywołanej samotnością duszy. A przecież
jak uczy Benedykt XVI w tegorocznym orędziu: "kto wierzy, nigdy nie jest sam!".
Dlatego Papież jako hasło 20. Światowego Dnia Chorego wybrał słowa Chrystusa:
"Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła" (Łk 17, 19).
Ks. dr Mariusz Sztaba
