Francja dopomina się o życie

Kobieta w ciąży trzyma przed sobą zdjęcie ultrasonograficzne jej
dziecka, które zadaje pytanie: "Który kandydat pozwoli mi żyć?". Taki właśnie
motyw wybrali francuscy organizatorzy ósmego już Marszu dla Życia, który jutro,
kilka miesięcy przed wyborami prezydenckimi, a dalej parlamentarnymi, w
godzinach popołudniowych przejdzie ulicami Paryża.

Poparcie dla dorocznej manifestacji broniącej życia od poczęcia aż do
naturalnej śmierci wyraziło wielu francuskich biskupów, a swój udział w
wydarzeniu zapowiedziało ponad 15 krajowych organizacji pro-life, młodzi i
starsi z wszystkich regionów Francji, a także wiele delegacji z zagranicy.

Przekonać ludzi o konieczności poszanowania życia ludzkiego, zmienić
wprowadzone w 1975 r. ustalenia prawne zezwalające na dokonywanie aborcji we
Francji, a ponadto zaprowadzić w kraju rzeczywistą politykę chroniącą rodzinę i
małżeństwo – to główne cele organizatorów i uczestników narodowego Marszu dla
Życia, który od 2005 roku gromadzi tysiące ludzi sprzeciwiających się kulturze
śmierci. Jak czytamy w obszernym komunikacie sporządzonym przez organizatorów,
przedsięwzięcie ma na celu realizację czterech podstawowych zamierzeń. Po
pierwsze, chodzi o budzenie świadomości społecznej w kwestiach związanych z
poszanowaniem życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Po drugie – o
przywrócenie godności macierzyństwu i ojcostwu, wskazanie na odpowiedzialność,
jaką jest rodzicielstwo od chwili poczęcia nowego człowieka. Obrońcy życia
podkreślają, że trzeba przerwać milczenie na temat skutków mordowania dzieci w
łonach matek zarówno w perspektywie rozwoju społecznego, jak i psychiki kobiet.
Istotne jest, by prawda o syndromie proaborcyjnym przestała być tematem tabu.
Kolejnym problemem, na który chcą zwrócić uwagę uczestnicy Marszu, jest
konieczność wprowadzenia realnej polityki rodzinnej będącej w służbie rodziny
opartej na trwałym związku mężczyzny i kobiety. Poza tym chodzi o to, by
wreszcie położyć kres coraz to dalej idącym zakusom władz państwowych na życie
człowieka.

Francuscy ministrowie kultury śmierci

Jak się okazuje, w ciągu ostatnich pięciu lat, a więc za prezydentury
Nicolasa Sarkozy´ego, sytuacja rodziny i tych, którzy sami nie są w stanie
bronić swojego prawa do życia, uległa katastrofalnemu pogorszeniu. Organizatorzy
przypominają m.in., że tylko w ostatnim pięcioleciu w szkołach wprowadzono
treści promujące pseudonaukowe teorie gender, narzucono szeroko zakrojoną
propagandę antykoncepcyjną, w liceach upowszechniono dystrybutory prezerwatyw,
wprowadzono częściową refundację pigułek wczesnoporonnych (niesłusznie
nazywanych antykoncepcyjnymi). Poza tym zlikwidowano ministerstwo ds. rodziny,
usprawniono procedury rozwodowe, zlikwidowano ulgi dla młodych małżeństw.
Prezydent stwierdził, że urlopy rodzicielskie to "straszne marnotrawstwo",
pojawiły się pomysły zrównania związków homoseksualnych z małżeństwem, a lekarzy
i pielęgniarki zobligowano do proponowania każdej kobiecie spodziewającej się
dziecka przeprowadzenia badań prenatalnych mających na celu "wyeliminowanie"
dzieci z podejrzeniem zespołu Downa. Wobec tak drastycznych posunięć godzących w
przyszłość społeczeństwa francuskiego zespół organizujący niedzielny Marsz
postanowił uwrażliwić Francuzów na to, aby w nadchodzących wyborach
prezydenckich i parlamentarnych głosowali na ludzi, dla których życie i rodzina
stanowią wartości niepodważalne. Dlatego też na plakatach zapraszających na
Marsz umieszczono hasło: "W 2012 r. idę i głosuję za życiem".

Inicjatywę świeckich stowarzyszeń organizujących niedzielny przemarsz w
obronie życia poparło wielu biskupów i księży, którzy zaapelowali do wiernych o
przyłączenie się do manifestujących. W wielu miastach Francji przewidziano
autokary, którymi będzie można dojechać do stolicy. Jak co roku oprócz katolików
w Marszu idą również przedstawiciele innych wyznań, jak choćby prawosławia,
protestantyzmu, judaizmu czy islamu.

Szansa na przebudzenie

– Pierwszy tego typu Marsz przeszedł ulicami Paryża w 30. rocznicę
zalegalizowania aborcji, a więc w roku 2005. Było nas wtedy 10 tysięcy. Sześć
lat później w wydarzeniu wzięło udział już ponad 30 tys. osób – wskazują
organizatorzy. Ich zdaniem, wbrew wszechobecnej i wieloletniej propagandzie
wmawiającej Francuzom, że poczęte dziecko to nie człowiek, ale zlepek komórek,
że aborcja to nie przerwanie życia człowieka, ale przerwanie ciąży, że
małżeństwo to nie związek jednego mężczyzny i kobiety zawarty na całe życie, ale
niezobowiązujący kontrakt – wbrew wszystkim tym kłamstwom ludzie "zaczynają się
wybudzać z moralnej śpiączki". A wydarzenia takie jak Marsz dla Życia są
świetnym dowodem na to, że "niezależnie od społecznych nastrojów kwestia aborcji
nie jest tak jednomyślnie przyjmowana, jak chciano by nam wmówić" – zauważa ks.
bp Jacques Benoist-Gonin, pasterz diecezji Beauvais, który wraz z wiernymi
dołączy do maszerujących obrońców życia. Jak podkreśla, jutrzejsza manifestacja
będzie świetną okazją do tego, "by przypomnieć o godności rodzącego się życia, a
w szerszym kontekście – by przypomnieć o tym, że życie ludzkie winno być w
centrum społeczeństwa, w centrum wszystkich jego przedsięwzięć, także
gospodarczych".

Anna Bałaban

drukuj