Posłowie chcą wyjaśnień

Po publikacji w "Naszym Dzienniku" rozmowy z żołnierzem z bazy w Ghazni
służącym na X zmianie Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie
prokuratura wojskowa zbada wątek łamania procedur bezpieczeństwa na misji

Parlamentarzyści z sejmowej Komisji Obrony Narodowej chcą szczegółowych
wyjaśnień od ministra Tomasza Siemoniaka w sprawie śmierci pięciu polskich
żołnierzy w Afganistanie. – Minutowe sprawozdanie gen. Mieczysława Cieniucha,
szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, jakie usłyszeliśmy na ostatnim
posiedzeniu, to za mało w obliczu takiej tragedii – mówią posłowie. – Sprawa
wymaga poważnego zastanowienia, choć kwestia braków sprzętowych na misji nie
jest niczym nowym. Od dawna wiadomo, że jest słaby, wybrakowany.

Już wcześniej były problemy z transporterami kołowymi, z nie do końca
sprawnymi hammerami przekazywanymi stronie polskiej. Nie jest więc tak, jak
twierdzi armia, że żołnierze są należycie zabezpieczeni. Rozumiem, że musimy
uczestniczyć w akcji zbrojnej w Afganistanie, ale powinniśmy jak najlepiej
chronić swoich żołnierzy – podkreśla Bartosz Kownacki (SP), członek komisji
obrony. Jego zdaniem, powinno zostać zwołane odrębne posiedzenie, na którym
należy wyjaśnić chociażby kwestię łamania procedur bezpieczeństwa w
Afganistanie, które ujawnił w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" polski żołnierz
służący w prowincji Ghazni. – Odkąd tu jestem, a mam już wyjeżdżonych kilkaset
godzin w patrolach, jeszcze nigdy nie wracaliśmy inną drogą. I nigdy nie była
zmieniana kolejność pojazdów w kolumnie. Po prostu tak jest wygodniej i nikt nie
chce się specjalnie narażać, żeby wracać inną, jeszcze niesprawdzoną trasą –
zaznacza nasz rozmówca.
Kownacki twierdzi, że wyjaśnieniem tej sprawy powinna zająć się też prokuratura
wojskowa. – Jeżeli są pewne procedury – właśnie ze względu na bezpieczeństwo
żołnierzy – i nie są one realizowane, to osoby, które podjęły decyzje, by ich
nie realizować, powinny ponieść stosowną odpowiedzialność – podkreśla Kownacki.
– Muszę skontaktować się z prokuratorem, który prowadzi śledztwo w Afganistanie,
czy coś na ten temat wie i czy będzie podejmował jakieś czynności. Myślę, że
jeżeli ma tego typu informacje, czy w ogóle posiadają je organy ścigania, to
możliwe jest wszczęcie postępowania czy ewentualnie czynności wstępnych –
deklaruje w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" płk Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy
Naczelnego Prokuratora Wojskowego. Rzepa dodaje, że choć na miejscu w
Afganistanie pracuje prokurator, który bada okoliczności tragedii, śledczy nie
może podawać do publicznej wiadomości swoich ustaleń. Gdy dochodzenie dobiegnie
końca, prokuratura wyda stosowny komunikat w tej sprawie.
Wniosek o zwołanie odrębnego posiedzenia sejmowej komisji obrony, poświęconego
tragedii w Afganistanie złożył podczas jej ostatniego, przedświątecznego
posiedzenia Antoni Macierewicz (PiS). Wcześniej posłowie usłyszeli bardzo
lakoniczne wyjaśnienia z ust gen. Mieczysława Cieniucha, szefa Sztabu
Generalnego WP. – Nie mogę zarzucić panu generałowi Cieniuchowi na przykład
świadomego wprowadzania nas w błąd, bo niektóre główne problemy związane z tą
tragedią były przez niego podane. Sprawa wydarzeń w Afganistanie została jednak
przedstawiona bardzo skrótowo i bardzo schematycznie. Dostatecznie wiele jednak
powiedziano, by było dla mnie jasne, że mamy do czynienia z sytuacją
nadzwyczajną i wymagającą bardzo dogłębnego wyjaśnienia, dlatego konieczne jest
osobne, zamknięte, posiedzenie komisji – mówi Antoni Macierewicz. Poseł
zaznacza, że wniosek o zwołanie osobnego posiedzenia musi zostać zrealizowany,
bo – jak twierdzi – tragedia miała miejsce w okolicznościach podejrzanych i
wymaga dokładnej analizy. – Informacja podana nam przez generała Cieniucha
dotycząca tragedii, która się zdarzyła w Afganistanie, a która nie miała
precedensu w historii naszych misji, była krótsza niż informacje w internecie.
Wydaje mi się, że w takiej sprawie informacja powinna być jak najbardziej
wnikliwa i powinien zostać postawiony cały szereg pytań. Nie może być tak, że
sprawozdanie trwa jedną minutę, po czym posłowie zadowoleni z tego, co
usłyszeli, rozchodzą się do domów. To znaczy, że taka praktyka miała już miejsce
wcześniej – relacjonuje Kownacki. – Po co przesiadywać na komisji obrony, skoro
więcej o tragedii w Afganistanie można było się dowiedzieć z internetu niż z ust
szefa Sztabu Generalnego? Chyba tylko po to, żeby Sztab Generalny i minister
obrony narodowej mogli usprawiedliwić to, że wszystkie informacje zostały
poddane właściwym organom – dodaje poseł. Z kolei Macierewicz zaznacza, że od
dawna temat Afganistanu jest swoistym tematem tabu, a informacje dotyczące misji
są dozowane posłom bardzo niechętnie. – Wielokrotnie, przez ubiegłych pięć lat,
spotykaliśmy się ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej z odmową jakichkolwiek
wyjaśnień, nie mogliśmy uzyskać także jakichkolwiek solidnych analiz. Nie
słuchano też żadnych naszych rad, wskazówek, mimo że w komisji obrony są ludzie,
którzy naprawdę mają bardzo duże doświadczenie i wiedzę na ten temat. Mam
nadzieję, że teraz będzie inaczej – mówi parlamentarzysta. Jak zaznacza, to nie
pierwszy dramat, do jakiego doszło na misji. – Wydarzeń, do których dochodziło w
niewyjaśnionych okolicznościach, a których nie chciano analizować i wyciągać z
nich wniosków, było niestety więcej. Mam nadzieję, że minister Siemoniak nie
będzie kontynuował tej błędnej, doprowadzającej do tragedii, polityki pana
ministra Bogdana Klicha. Niestety, pan minister Klich też dążył do tego, żeby
zbywać posłów i nie dostarczać im żadnej informacji, nie podejmować żadnej
solidnej analizy – kwituje Macierewicz.

Piotr Czartoryski-Sziler
 

drukuj