Zawieszona sprawa Przewoźnika

Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej zamknął dochodzenie w sprawie
ograbienia zwłok Andrzeja Przewoźnika po katastrofie smoleńskiej. Jak podał "Kommiersant",
decyzję podjął Wojskowy Wydział Śledczy Garnizonu Smoleńskiego. W sprawie
kradzieży kart kredytowych i wypłacenia z nich pieniędzy zatrzymano czterech
byłych wojskowych.

Sprawę prowadzono od czerwca 2010 roku. W najbliższym czasie Komitet Śledczy FR
oficjalnie prześle stronie polskiej informację o zamknięciu dochodzenia z
wnioskiem o przekazanie jej pokrzywdzonym w tej sprawie. Smoleńscy wojskowi
oficerowie śledczy tłumaczą opieszałość badania sprawy opóźnieniami w realizacji
wniosków o pomoc prawną przez stronę polską. "Kommiersant" pisał o tym już w
październiku. Wówczas polska prokuratura wyjaśniła, że wnioski zostały
zrealizowane zgodnie z procedurą i bez zwłoki. Pierwszy wpłynął w czerwcu tego
roku i jeszcze w tym miesiącu Rosjanie otrzymali odpowiedź. Na realizację
kolejnego, z lipca, czekali natomiast trzy miesiące, co wynikało z konieczności
uzyskania informacji od banków i operatorów kart kredytowych. Rosjanie twierdzą,
że tak naprawdę dochodzenie zakończyli już w lutym i jedynie czekali na
potrzebne dokumenty z Polski, gdyż "w materiałach sprawy brakowało czysto
technicznych informacji".
W ciągu dwóch dni po katastrofie z kart płatniczych sekretarza Rady Ochrony
Pamięci Walk i Męczeństwa wypłacono około 6 tys. złotych. Później zostały
zablokowane. Zarzut "kradzieży po uprzednim zawiązaniu spisku" postawiono
czterem żołnierzom służby zasadniczej z jednostki wojskowej w Smoleńsku, którzy
mieli pilnować miejsca tragedii. Podejrzanych nie aresztowano, a jedynie oddano
pod nadzór dowódcy jednostki, w której służyli. Wszyscy zakończyli już służbę
wojskową. Obecnie przebywają w miejscach swojego stałego zamieszkania w obwodach
moskiewskim, kurskim i smoleńskim. Zastosowano wobec nich dozór policyjny.
– Udowodnienie winy tych żołnierzy nie przedstawia trudności. To, że oni
popełnili przestępstwo, jest oczywiste, bez większych wywodów, "zaświecili"
przed kamerami monitoringu, gdy wyciągali pieniądze z bankomatów. To w ogóle
niezrozumiałe, jak oni mogli myśleć o uniknięciu kary – powiedział prowadzący
sprawę śledczy. To, że grupa wpadła na pomysł łatwego zarobku w ten sposób, jest
dziwne tym bardziej, że trzech z podejrzanych było już w przeszłości karanych:
Siergiej Syrow za grabież, Jurij Sańkow za kradzież, a Artur Pankratow za
wprowadzanie do obiegu fałszywych środków płatniczych. Przeszłości kryminalnej
nie miał tylko jeden z nich – Igor Pustowar.
Polska prokuratura otrzyma jedynie postanowienie smoleńskich śledczych. – Aby
szczegółowo zapoznać się z materiałami śledztwa, będą oni musieli przyjechać do
Smoleńska – poinformował przedstawiciel Komitetu Śledczego FR. Monika
Lewandowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która również prowadzi
śledztwo w tej sprawie, jest zaskoczona postępowaniem Rosjan. – Powinni przesłać
nam kopię akt sprawy. Po co jechać do Smoleńska? – komentuje. Przypomina też, że
polska prokuratura oczekuje na wypełnienie wniosku o pomoc prawną skierowaną do
Federacji Rosyjskiej już półtora roku! – Z wnioskiem wystąpiliśmy wkrótce po
zdarzeniu. Materiały miały spływać sukcesywnie, ale otrzymaliśmy jedynie bardzo
niewielką część z tego, o co wnioskowaliśmy. Tak więc nasz wniosek pozostaje
niezrealizowany. Prowadzący sprawę prokurator wysyłał już monity, ale pozostały
bez odpowiedzi. Przez to sprawa jest zawieszona – informuje Lewandowska.
W Rosji Komitet Śledczy skierował do sądu akt oskarżenia, w którym ostatecznie
sformułowano zarzut "kradzieży i zamiaru kradzieży o znacznym rozmiarze". Proces
rozpocznie się najwcześniej za kilka miesięcy. Przestępstwo z art. 158, ust. 4
rosyjskiego kodeksu karnego jest zagrożone karą pozbawienia wolności do 10 lat
oraz grzywną do miliona rubli (ok. 110 tys. zł), względnie w wysokości
pięcioletniego dochodu oskarżonych.

 

Piotr Falkowski

drukuj