Sąd swoje, IPN swoje
Sąd Okręgowy w Olsztynie uznał wczoraj, że Lech Nitkowski, burmistrz
Barczewa, nie jest kłamcą lustracyjnym. O współpracę z Wojskową Służbą
Wewnętrzną Nitkowskiego oskarżyło Biuro Lustracyjne IPN z Białegostoku, które
obecnie rozważa wniesienie apelacji. Prokurator twierdzi, że dowody obciążające
burmistrza są poważne.
W uzasadnieniu wyroku sędzia Adam Barczak uznał, że fakt podpisania zobowiązania
o współpracy ze służbami bezpieczeństwa nie przesądza, że do współpracy doszło.
– W świetle orzecznictwa współpraca z organami służb specjalnych musi mieć
charakter rzeczywisty – podkreślił sędzia. W jego ocenie, zeznania głównego
świadka oskarżenia – oficera, który zwerbował Nitkowskiego – są niewiarygodne,
gdyż ten w czasie służby w LWP nadużywał alkoholu.
Jak powiedziała "Naszemu Dziennikowi" prokurator IPN Agnieszka Rusiłowicz,
referent sprawy Lecha Nitkowskiego, Oddziałowe Biuro Lustracyjne IPN w
Białymstoku najprawdopodobniej wniesie apelację od wyroku oczyszczającego
burmistrza Barczewa z zarzutu kłamstwa lustracyjnego, jednak na razie chce
zapoznać się z uzasadnieniem.
Proces lustracyjny burmistrza zakończył się tydzień temu. Prokuratorzy z IPN
żądali dla Nitkowskiego 4-letniego zakazu sprawowania funkcji publicznych. Biuro
lustracyjne oskarżyło go o podanie nieprawdy w oświadczeniu lustracyjnym, w
którym napisał, że nie był tajnym i świadomym współpracownikiem służb
bezpieczeństwa. Tymczasem IPN twierdzi, że Lech Nitkowski został zarejestrowany
w 1973 r. jako tajny współpracownik służb kontrwywiadu wojskowego posługujący
się pseudonimem TW "Ryś". Na temat domniemanej współpracy Nitkowskiego z WSW
czytamy w informacjach umieszczonych przez IPN w katalogu osób publicznych: "W
dniu 01.09.1973, podczas odbywania zasadniczej służby wojskowej, zarejestrowany
pod numerem 29644 przez WSW Olsztyn w kategorii TW ps. "Ryś". Współpracę
rozwiązano w dniu 11.10.1974 z powodu przeniesienia do rezerwy". Lech Nitkowski
już drugą kadencję jest burmistrzem w Barczewie k. Olsztyna. Postępowanie
lustracyjne wobec niego rozpoczęło się w roku 2009. On sam wniosek o
autolustrację złożył zaraz po pojawieniu się w katalogu IPN informacji na temat
jego współpracy. Wtedy Oddziałowe Biuro Lustracyjne w Białymstoku zwróciło do
olsztyńskiego sądu o wydanie orzeczenia, że burmistrz dopuścił się kłamstwa
lustracyjnego. Nitkowski podkreśla podczas całego procesu, że nigdy nie był
świadomym, tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa. Zarazem przyznał
przed sądem, że podpisał wówczas dwa dokumenty, które – w jego przekonaniu –
zobowiązywały go jedynie do zachowania tajemnicy na temat opracowywanych map
sztabowych, oznaczonych klauzulą "tajne" lub "poufne".
W ocenie prokuratorów z IPN, było to zobowiązanie do współpracy z kontrwywiadem
wojskowym oraz zwolnienie z niej wraz z końcem służby w Morągu. Sąd podczas
procesu przesłuchał m.in. byłego oficera Józefa P., który potwierdził, że w 1973
r. zarejestrował Nitkowskiego pod pseudonimem "Ryś". Świadek zaprzeczył, by była
to rejestracja fikcyjna. Według jego zeznań, Nitkowski miał być "jednym z
najzdolniejszych współpracowników, wykazującym się własną inicjatywą",
pobierającym za współpracę wynagrodzenie.
IPN twierdzi, że istnieją dokumenty świadczące o współpracy oskarżonego z
kontrwywiadem. – Zachowały się m.in. karta osobowa tajnego współpracownika,
zobowiązanie do współpracy oraz zobowiązanie do zachowania w tajemnicy
kontaktów, jakie miał TW z kontrwywiadem. Wszystkie te dokumenty zostały
podpisane przez Lecha Nitkowskiego, podczas procesu nikt tego nie kwestionował –
mówi prokurator Agnieszka Rusiłowicz.
Adam Białous
