Niechęć do Hofmana
Prawo i Sprawiedliwość zapowiada zmianę przekazu medialnego. Tak, by
neutralizować stosowaną przez Platformę narrację, sytuującą PiS na pozycjach
skrajnych.
Prawo i Sprawiedliwość jest jedyną siłą opozycyjną zdolną do stworzenia
realnej alternatywy wobec rządów Platformy Obywatelskiej. A te przywróciły
patologiczną sytuację z początku lat 90. Tak można streścić przesłanie z
sobotniego posiedzenia Rady Politycznej Prawa i Sprawiedliwości.
Jarosław Kaczyński przekonywał działaczy, że tylko hegemonia jednego ugrupowania
na prawicy jest szansą na przełamanie hegemonii Platformy Obywatelskiej. "Tego
oczekują od nas nasi wyborcy (…), którzy według planów rządu Donalda Tuska bez
swej winy mają zapłacić za błędy i patologie generowane przez obecny system
rządów" – czytamy w uchwale przyjętej na posiedzeniu rady. Spotkanie było
zamknięte dla dziennikarzy. Potwierdziły się informacje "Naszego Dziennika", że
miejsce Zbigniewa Ziobry na stanowisku wiceprezesa PiS zajął były szef CBA
Mariusz Kamiński. Rada wybrała również nowych członków komitetu politycznego. W
skład kierownictwa PiS weszli: rzecznik PiS Adam Hofman, europoseł Tomasz
Poręba, europoseł Marek Gróbarczyk oraz posłowie Elżbieta Witek i Wiesław
Janczyk. Z prawie 200 głosujących Kamińskiego poparło 163, Gróbarczyka 171,
Hofmana 106, Jańczyka 168, Witek 160, Porębę 167. Największą grupę niechętnych,
jak widać, zebrał Adam Hofman, którego nie poparło 68 osób. Głównym punktem
odniesienia był dla władz partii wynik ostatnich wyborów oraz wyrzucenie z PiS
Jacka Kurskiego, Tadeusza Cymańskiego i Zbigniewa Ziobry, co zaowocowało
powstaniem Klubu Parlamentarnego Solidarna Polska. W jego skład weszło 18
parlamentarzystów PiS, m.in.: Arkadiusz Mularczyk, Beata Kempa, Andrzej Dera,
Bartosz Kownacki czy Marzena Wróbel.
– PiS ma kryzys poza sobą. Z przebiegu dyskusji można wnioskować, że nasi
najważniejsi działacze chcą dalej, solidarnie, ze sobą działać i realizować cele
zgodne z oczekiwaniami naszego elektoratu, milionów Polaków, którzy nie chcą
zajmować się problemami wewnętrznymi partii, ale chcą, by była ona skuteczną i
silną opozycją – zapowiada nowo wybrany wiceszef PiS Mariusz Kamiński.
Najważniejsze było jednak kilkudziesięciominutowe przemówienie prezesa Jarosława
Kaczyńskiego.
– Tłumaczył fałsz kalkulacji polityków Solidarnej Polski, według których dwie
partie, które budują swoją pozycję na bazie tego samego elektoratu, zdobędą
większe poparcie społeczne – relacjonuje jeden z uczestników posiedzenia. Prezes
miał przekonywać, że o wszystkim decyduje ordynacja wyborcza, która premiuje
tylko jedną silną partię i tylko ona może odnieść sukces. – Dwie partie walczące
o głosy w tym samym kręgu wyborców pomniejszą sumę tego, co może zdobyć jedna
zjednoczona formacja. A to osłabia nie tylko PiS, ale całą opozycję prawicową –
dodaje poseł uczestniczący w posiedzeniu rady. Kaczyński miał odwołać się do
badań sondażowych, w których Solidarna Polska otrzymała 3 proc. poparcia. –
Prezes tłumaczył, że te 3 proc. stanowi dla PiS około 7 proc. elektoratu. Według
Kaczyńskiego, wyrzucenie Ziobry sprowokowały "ambicja i pośpiech części
polityków", których akcja polityczna była zaplanowana z premedytacją jeszcze
przed październikowymi wyborami.
Bunt europosłów i aktywność polityków nowego klubu parlamentarnego być może
przyniesie PiS zmiany w wewnętrznym funkcjonowaniu partii i wyprowadzi z
marazmu. Prezes Kaczyński zaproponował m.in. reformę sposobu powoływania
członków komitetu politycznego, dzięki czemu władze terenowe miałyby większy
wpływ na wybór kierownictwa partii.
– Wszystkie regiony będą miały swoją reprezentację w nowym komitecie
politycznym. Będzie on wybierany według takich zasad, żeby każdy region w Polsce
miał reprezentację we władzy centralnej, jaką jest komitet polityczny –
tłumaczył Hofman.
Kaczyński po raz kolejny mówił też o przyczynach porażki wyborczej, do której –
w jego ocenie – najbardziej przyczynił się ostatni tydzień kampanii, w tym jego
wypowiedź na temat kanclerz Angeli Merkel. Wskazał jednocześnie na
niebezpieczeństwo dominacji Niemiec w formującym się na nowo układzie
politycznym w dotkniętej kryzysem Europie.
Analizę sytuacji politycznej, również międzynarodowej, podjęto w specjalnej
uchwale. Zdaniem rady politycznej, Donald Tusk poniósł całkowitą porażkę w
polityce międzynarodowej. "Pozycja naszego kraju w Unii Europejskiej uległa
degradacji", o czym ma świadczyć uległość wobec Rosji, szczególnie po
katastrofie smoleńskiej, oraz fakt, że Tusk jako premier państwa sprawującego
przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej nie może brać udziału w najważniejszych
naradach. "Polski rząd biernie przygląda się dążeniom do niebezpiecznych zmian w
funkcjonowaniu Unii. Pod pretekstem walki z kryzysem mają one na celu hegemonię
dwóch największych państw i przeniesienie kluczowych decyzji w sprawach finansów
publicznych i polityki społeczno-gospodarczej ze szczebla narodowego na szczebel
ponadnarodowy, kosztem podważenia suwerenności pozostałych państw członkowskich
i drastycznego ograniczenia demokracji we wszystkich krajach Unii" – czytamy w
uchwale.
Rada Polityczna PiS skrytykowała rządy Platformy Obywatelskiej również za
nieodpowiedzialne zadłużenie państwa, a zarazem odrzucenie działań zmierzających
do jego naprawy. Politycy PiS akcentowali, że w exposé Tusk nie przedstawił
żadnego spójnego programu ratunkowego. "Głównym nośnikiem patologii jest
Platforma i reprezentowany przez nią establishment ukształtowany w latach
dziewięćdziesiątych, który w celu osłony swoich interesów – podobnie jak na
początku tamtej dekady – podjął atak na Kościół, symbole religijne i patriotyzm.
Przybrał on niezwykle drastyczne formy, łamiąc podstawowe zasady kultury i
odrzucając podstawowe wartości. W Polsce rozpętano wojnę kulturową" – napisano w
uchwale.
Maciej Walaszczyk, Pułtusk
