Bohaterskie narodziny
Chłopiec, mały Nikaraguańczyk, który narodził się w ubiegły
poniedziałek, jest w stanie stabilnym, jego matka również – orzekli
nikaraguańscy lekarze po tym, jak 12-letnia dziewczynka zgwałcona 36 tygodni
wcześniej wydała na świat swojego syna. Urodził się dzięki wsparciu, jakie jego
matka otrzymała od Kościoła. Głos w obronie dziewczynki i jej dziecka przed
wpływem feministek domagających się aborcji zabrała też pierwsza dama Nikaragui
Rosario Murillo.
Grupy rozkrzyczanych feministek do samego końca ciąży domagały się zabicia
dziecka w łonie jego matki. Oczywiście powodem była ich rzekoma troska o zdrowie
12-letniej dziewczynki, która zaszła w ciążę w wyniku gwałtu. A kara za ten czyn
– i to najwyższa – miała spotkać nie sprawcę, lecz dziecko. Tuż przed
rozwiązaniem feministki przypuściły atak na "potworne państwo", "bezdusznych
lekarzy" i "śmiercionośny Kościół", którzy nie godząc się na aborcję, "czyhali
na życie dziewczynki". W Nikaragui od 2006 r. obowiązuje całkowity zakaz
aborcji. I to właśnie ten zakaz od samego początku aktywizował ponadnarodowe
organizacje sprzyjające aborcyjnemu lobby. Dość wspomnieć, że jeszcze w lipcu
tego roku bawiąca w Nikaragui Amnesty International domagała się legalizacji
aborcji – na razie w przypadkach, kiedy dziecko zostało poczęte w wyniku gwałtu
oraz kiedy zagrożone byłoby życie matki.
Propaganda była na tyle silna, że pod jej wpływem nawet rodzice dwunastolatki
zaczęli myśleć o zabiciu własnego wnuka. Lekarze zachowali jednak trzeźwość
umysłu i uświadomili im, że aborcja będzie przyczyną nie tylko śmierci ich
wnuka, ale może też spowodować śmierć ich córki. Lekarzy poparły również władze
świeckie oraz duchowni, którzy przez cały czas ciąży wspierali dziewczynkę i jej
rodzinę. Kiedy hiszpańskojęzyczna prasa zaczęła grzmieć przeciwko tym
"nieludzkim systemom, które wolą przyglądać się śmierci dziewczynki, zamiast
przyznać jej prawo do życia i aborcji" (sic!), głos zabrała Rosario Murillo,
pierwsza dama Nikaragui, odpowiedzialna w rządzie za komunikację. – Ta
dziewczynka (…) była pod troskliwą opieką lekarzy, którzy bronili jej prawa do
intymności. Nasze zaangażowanie wobec tej rodziny polega na ochronie i obronie
życia. (…) W całej tej sprawie chodzi o potworną manipulację – powiedziała.
Wyjaśniła, że dziewczynce i jej dziecku zapewniono najlepszą opiekę, i dodała,
że do pomocy dwunastolatce w zachowaniu formy psychicznej i duchowej poproszono
władze kościelne. Zauważyła, że tego typu dramatyczne sytuacje są wykorzystywane
w celach pozbawionej skrupułów manipulacji medialnej. – To fakt, że w pewnym
momencie dziewczynka znalazła się w gorszej kondycji, ale rozwiązaniem okazało
się cesarskie cięcie, a nie – jak chciały prasa i krzyczące feministki – aborcja
– podsumowała.
Chłopiec przyszedł na świat w poniedziałek. W 36. tygodniu ciąży lekarze
zdecydowali się na cesarskie cięcie. Jego stan, podobnie jak matki, lekarze
ocenili jako stabilny. – Narodziny tego dziecka są cudem, to znak zwycięstwa,
który przynosi światło całej Nikaragui. Dziękujmy Bogu za tyle światła, wiary i
miłości – oświadczyła Murillo.
Anna Bałaban
