Rosyjskie wojny gwiezdne

Swoją kadencję prezydent Dmitrij Miedwiediew zakończy finalizacją wielkiej
reformy strukturalnej w wojsku. Oficerowie rosyjscy już teraz z niepokojem
rozglądają się za nowymi przydziałami, wielu będzie musiało pożegnać się z
armią. Zamiar rozformowania lotnictwa wojskowego w obecnej formie najwyższy
głównodowodzący sił zbrojnych, jakim jest prezydent Federacji Rosyjskiej,
ogłosił ponad rok temu jako polecenie dla rządu – czyli dla premiera Władimira
Putina, swojego poprzednika i, jak już wiadomo, także następcy na stanowisku
najwyższego dowódcy jednej z największych armii świata. Wkrótce w wyposażeniu
połączonych sił znajdą się rakiety S-500, zdolne do niszczenia celów "w bliskiej
przestrzeni kosmicznej".

 

Obecnie rosyjska armia dzieli się na wojska lądowe, siły powietrzne i flotę
wojenną. Oprócz tego funkcjonują jako "samodzielne rodzaje" wojska kosmiczne,
strategiczne wojska rakietowe (zaopatrzone w broń jądrową dalekiego zasięgu)
oraz wojska powietrzno-desantowe. Okazuje się, że niezbyt liczna, ale
wyspecjalizowana formacja sił kosmicznych ma wchłonąć prawdziwego giganta, jakim
są siły powietrzne, obejmujące prawie całe rosyjskie lotnictwo. W skład
dotychczasowych wojsk kosmicznych wchodzą zespoły rosyjskich kosmodromów,
ośrodków przygotowania i kierowania lotami kosmicznymi, rosyjskimi sztucznymi
satelitami, a także obroną Moskwy przed atakiem rakietowym. Oczywiście spora
część zadań sił kosmicznych wiąże się z cywilnymi, w tym naukowymi programami
Rosji. Z drugiej strony w lotnictwie wojskowym i obronie powietrznej można
wyróżnić przynajmniej siedem składowych, z których każda to dziesiątki baz,
tysiące żołnierzy i ogromna ilość sprzętu latającego, naziemnego i uzbrojenia.
Mamy tu lotnictwo dalekiego zasięgu, lotnictwo uderzeniowe, lotnictwo wsparcia
dla wojsk lądowych (głównie śmigłowce), wreszcie lotnictwo transportowe i
specjalne. Do tego dochodzą naziemne siły obrony przeciwlotniczej oraz wojska
radiotechniczne.
Wszystkie jednostki wchodzące w skład szeroko rozumianych sił powietrznych mają
zostać połączone. Ale zamiar czynników decyzyjnych jest jasny. To kosmonauci
mają odegrać pierwszoplanową rolę i zdominować pilotów tradycyjnych wysokości.
Eksperci dopatrują się wielu przyczyn takiego obrotu spraw, przede wszystkim na
gruncie zmiany układu sił w sztabie generalnym i ministerstwie obrony. Nie można
jednak pominąć intencji ogólnomodernizacyjnej Miedwiediewa. Dobrze
zorganizowane, wyszkolone i zdyscyplinowane kadry sił kosmicznych być może
zadziałają ozdrowieńczo na podupadające lotnictwo. W jakim jest stanie –
polskiemu czytelnikowi nie trzeba tłumaczyć. Przypomnijmy tylko oficerów
pełniących służbę 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku.
Podczas spotkania z zagranicznymi attaché wojskowymi przewodniczący komisji
obrony Rady Federacji, czyli wyższej izby parlamentu, Wiktor Ozierow wskazał na
związek reformy w wojsku z europejskimi projektami wojskowymi, w których Rosja
chce uczestniczyć. Stwierdził, że podczas szczytu Rady Rosja – NATO w Lizbonie w
listopadzie ubiegłego roku "została podjęta decyzja o przeprowadzeniu integracji
w systemie europejskiej obrony przeciwrakietowej". Mowa jest oczywiście o
realizowanym już planie budowy tarczy antyrakietowej dla europejskich krajów
NATO, w którym Rosja chce uczestniczyć. – Ten proces idzie trudno, ale
oczekiwanie Rosji, żeby była taka obrona, jest – dodał Ozierow.
O możliwym odejściu generała Aleksandra Zielina, dowódcy sił powietrznych, mówi
się od ponad kilku lat. Popadał on już kilka razy w rozmaite konflikty na
poziomie Sztabu Generalnego, ministerstwa, a nawet wyżej. Nie jest tajemnicą, że
źródłem napięć były właśnie spory kompetencyjne z "kosmonautami". Generałowi
zarzucono nieudolność i doprowadzenie do kryzysu podległych mu wojsk. Wciąż
jednak pozostawał na stanowisku. Teraz jest już pewne, że 1 grudnia odejdzie do
rezerwy, a połączoną strukturą – Obroną Powietrzno-Kosmiczną – pokieruje
prawdopodobnie dotychczasowy dowódca wojsk kosmicznych generał Oleg Ostapienko.
Całe siły powietrzne będą tylko jednym z zarządów w sztabie nowej formacji,
który przy okazji ma być znacznie odchudzony. Nie wiadomo nawet, czy naczelne
dowództwo pozostanie w Moskwie. Mówi się o jego przeniesieniu do jednego z
ośrodków kosmicznych z dala od stolicy, na przykład na kosmodromie w Plesiecku
(obwód archangielski).
Wojska odpowiadające za obronę Rosji przed atakiem z kosmosu, z powietrza, a
także siły mające odeprzeć napaść i zorganizować kontruderzenie, mają podlegać
wspólnemu dowództwu. Proces organizowania całego systemu jest złożony i
wieloetapowy. Tworzenie zintegrowanego systemu dowodzenia ma potrwać do 2016
roku.

 

Piotr Falkowski

drukuj