Z logiką na słońce?
Przemówienie Papieża Benedykta XVI w Bundestagu zostało zaadresowane do
całej Europy, kształtowanej dzisiaj w sposób szczególny przez Niemcy. Ojciec
Święty wezwał jej polityków do naśladowania Salomona: modlił się ten wielki
władca nie o bogactwo, zaszczyty i rozrywkę, ale o sumienie. Tego pragnienia
widać brakuje wielu współczesnym politykom, którzy uważają, że tworząc prawa,
powinni sumienie pozostawić w domu, a słuchać głosu większości.
Ów "głos ludu" dzisiaj skutecznie "przekonuje" polityków wrzaskiem
homoseksualnych i feministycznych bojówek nagłaśnianych nieustannie przez media.
Współcześni "Europejczycy" chcą zatem sprawić Europie solidny demograficzny i
intelektualny pogrzeb, a na stypie wyśmiewać się z sumienia i korespondującego z
nim "prawa naturalnego", jakoby wymysłu ubogiego, bo chrześcijańskiego ducha.
Akurat w czasie wizyty Benedykta XVI w Niemczech jeden z polskich tygodników –
zasłużony w walce z prawem naturalnym już w czasach PRL – zamieścił wywiad z
prof. Teresą Hołówką, logikiem z Wydziału Filozofii UW. Ten wydział w czasach
niedawnych, totalitarnych, z woli oczywiście "władzy ludowej" sięgał przede
wszystkim do marksizmu. Problem ten dotyczy także teraźniejszości, a nie tylko
przeszłości, niczym bolesne wspomnienia o trądziku młodzieńczym, którego to
wspomnienia nie należy utrwalać. Warszawska kuźnia marksistowskich filozofów
jest dzisiaj w naszym kraju jednym z najbardziej aktywnych ośrodków
feministycznych, proaborcyjnych, prohomoseksualnych kształtującym opinię
publiczną w kierunku jak najbardziej zgodnym z duchem i literą manifestu
komunistycznego.
Podśmiewuje się zatem pani profesor z pojęcia prawa naturalnego (chyba elementu
"poetyki katolickiej", o której wspomniano w wywiadzie), twierdząc, że nie wie,
co to takiego, a zatem konsekwentnie uznaje spór o aborcję za bezsensowny z
punktu widzenia logiki. Z pewnością w każdej sprawie nie można zapominać o byciu
logicznym, ale zarówno spór o istnienie prawa naturalnego, jak i spór o aborcję
lokują się poza granicami kompetencji logiki. Tak jak nie należy porywać się z
motyką na słońce, tak też nie należy sprowadzać zagadnienia prawa naturalnego (w
tym i aborcji) do zagadnienia logicznego czy zagadnienia jakiejś nauki
szczegółowej. Taki błąd wytknął przeciwnikom prawa naturalnego Benedykt XVI w
przemówieniu w Bundestagu. Zawężać oni mają pojęcie "natury" do
"pozytywistycznego rozumienia natury, które postrzega ją na sposób czysto
funkcjonalny tak, jak wyjaśniają ją nauki przyrodnicze". Wymienił w tym
kontekście słynnego Hansa Kelsena, niezwykle czynnego intelektualnie i
politycznie w promocji idei pozytywizmu prawnego. Dość przypomnieć, że Kelsen
nie tylko stworzył przed II wojną austriacką konstytucję, ale także wywarł
bardzo mocny wpływ na system prawny ONZ. Zdaniem ks. prof. Michela Schooyansa
("Ukryte oblicze ONZ"), Kelsen tylko swoją teorię prawa traktował jako naukę, a
wszystkie pozostałe określał mianem "przednaukowych". Już sam tytuł jednej z
powojennych prac Kelsena ("Doktryna prawa naturalnego przed trybunałem nauki")
pokazuje, że także ten autor z niewłaściwym narzędziem ruszył walczyć z pojęciem
prawa naturalnego. Nie zauważył zatem Kelsen, że naturę (istotę) świata i
człowieka da się uchwycić dopiero w ramach filozofii klasycznie pojętej, a nie
na gruncie jakichkolwiek nauk szczegółowych. Dobór odpowiednich narzędzi pozwala
na odsłonięcie natury człowieka i moralnego zobowiązania jej respektowania przez
każdego człowieka. Tego też oczekujemy od polityków i intelektualistów Europy.
