Sikorski strzela samobója
Ile trzeba zapłacić gwieździe światowego kina, której twarz jest
rozpoznawalna na całym świecie, za udział w filmie reklamowym? Stawka na pewno
może zapierać dech w piersiach. A jeśli w takim filmie promocyjnym liczbę gwiazd
można liczyć w dziesiątkach? Można też nic nie zapłacić – jeśli tych popularnych
osób nie zapyta się o zgodę na wykorzystanie wizerunku. Zdaje się, że tę właśnie
opcję wybrał minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, którego resort
przygotował promujący polską prezydencję film z udziałem ponad 20 gwiazd
światowego kina i muzyki.
W 12-minutowym filmiku widzimy kilkadziesiąt gwiazd kina, muzyki, a także słynną
modelkę. Sławy opowiadają m.in., z czym kojarzy im się Polska, jakie mają
wspomnienia z naszego kraju. Niektórzy mówią nawet o swoich polskich korzeniach.
Wypowiedzi wcale nie zostały jednak nagrane na potrzeby filmiku mającego
promować za granicą polską prezydencję, lecz pochodzą z archiwalnych nagrań
wywiadów przeprowadzanych przez dziennikarza Romana Rogowieckiego.
Ciepłe słowa o Polsce wypowiadają: Tea Leoni, Natalie Portman, Linda
Evangelista, Josh Lucas, Leslie Nielsen, Morgan Freeman, Terence Stamp, Zucchero,
Robert Duvall, Bill Nighy, Daniel Radcliffe, Robert Redford, Kevin Reynolds,
Peter Weir, Jean Michael Jarre, Danny DeVito, Christopher Lambert, Russell Crowe,
Tom Hanks, James Gray, Ralph Fiennes, Placido Domingo, Val Kilmer, Enya, John
Cleese, Ian Gillan oraz Jim Carrey. Na zakończenie materiału dowiadujemy się, że
został on sfinansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Skąd szef MSZ wziął środki na gaże dla światowych gwiazd, jeśli pieniędzy
brakuje nawet na utrzymanie polskich placówek za granicą? Ze strony resortu nie
padła informacja, że występujący w filmiku nie zażyczyli sobie żadnego
honorarium. Co więcej, prawdopodobnie nawet nie wiedzą, że w takim filmie
zagrali. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski unikał wczoraj
odpowiedzi na pytanie, czy występujące w filmie MSZ znane osoby są świadome, iż
uczestniczą w promocji polskiej prezydencji. – Na pewno są świadome tego, co
mówią – tłumaczył wymijająco Sikorski. A drążenie tematu nazwał "szukaniem
dziury w całym".
Próbując wybrnąć z sytuacji, minister zachwalał przygotowany przez jego resort
materiał. – To bardzo sympatyczny pomysł promocyjny. Takie obejrzenie się w
lustrze opinii znanych osób, znanych na skalę globalną, i o tym, jak sympatyczne
rzeczy mówią o Polsce. Uważam, że pion promocji Ministerstwa Spraw Zagranicznych
wykonał w tej sprawie kawał solidnej roboty – powiedział szef MSZ. Film
rzeczywiście mógłby być znakomitą formą promocji Polski za granicą, gdyby "nie
zapomniano" – na co wskazuje wypowiedź ministra – zapytać uczestników tej
promocji o zgodę na wykorzystanie ich wizerunku. Tak zostały tylko niesmak i
kompromitacja, a Sikorski de facto strzelił nam samobója.
Artur Kowalski
