Powodzenia w negocjacjach

Z Piotrem Naimskim, członkiem Zespołu ds. Bezpieczeństwa Energetycznego w
Kancelarii Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, wiceministrem gospodarki w latach
2005-2007, rozmawia Małgorzata Goss

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo zapowiada skierowanie przeciwko
Gazpromowi sprawy do trybunału arbitrażowego w Sztokholmie, jeśli ten nie zgodzi
się na obniżkę ceny gazu w kontrakcie jamalskim.

– Wicepremier Waldemar Pawlak z wicepremierem Igorem Sieczinem podpisali w
ubiegłym roku umowę, która jest dla strony polskiej skrajnie niekorzystna. Wtedy
pan premier Pawlak i PGNiG twierdzili, że jest to ogromny sukces Polski. W
wyniku tej skrajnie niekorzystnej umowy PGNiG płaci Rosjanom od 20 do 30 proc.
wyższą cenę za odbierany gaz od ceny, jaką płacą odbiorcy niemieccy, którym gaz
dostarczany jest tą samą drogą, tylko dalej. To jest prosty dowód na to, jak
niekorzystną umowę podpisano. Podczas negocjacji, które poprzedziły podpisanie
pakietu porozumień, PGNiG nie podnosiło kwestii zmiany ceny z kontraktu
jamalskiego. Publicznie pytaliśmy wtedy zarząd PGNiG i wicepremiera, dlaczego
tego nie robią, oceniając, że jest to niekorzystne dla spółki i dla kraju.
Minęło zaledwie kilka miesięcy i okazuje się, że zarząd PGNiG zmienił zdanie.
Doszedł mianowicie do wniosku, że ma niekorzystną umowę…

Punktem spornym jest termin podniesienia kwestii ceny. PGNiG twierdzi, że
ustalenia muszą zapaść do października, Gazprom – że rozmowy na ten temat mogą
się rozpocząć dopiero po trzech latach od zawarcia umowy, chyba że na rynku gazu
zaszły poważne zmiany.

– Nie mogę się wypowiadać na temat terminów zapisanych w kontrakcie, ponieważ
jest on dokumentem tajnym, nie mam do niego wglądu. Jeśli PGNiG może na
podstawie jego zapisów oddać sprawę do arbitrażu, to oczywiście powinno to
zrobić.
Jeśli zaś chodzi o "poważne zmiany na rynku gazu" jako podstawę do renegocjacji
ceny, to takie zmiany na rynku notuje się od kilku lat . Koncerny niemieckie,
włoskie, francuskie, powołując się na tę przesłankę, uzyskały już 2-3 lata temu
poprawę warunków cenowych z Gazpromem. PGNiG nie skorzystało z tej możliwości.
Teraz chce się na to powołać. Lepiej późno niż wcale. Jakie są szanse, to się
okaże, to kwestia wzajemnych rozmów i twardej postawy całego rządu. Dobrze, żeby
tak się stało. Obawiam się jednak, że wypowiedź wicepremiera Pawlaka, że należy
na poziomie politycznym naciskać na Rosjan w obronie polskiego interesu, została
podyktowana trwającą kampanią wyborczą. Trzeba byłoby zapytać wicepremiera,
dlaczego na poziomie politycznym zgodził się na skrajnie niekorzystne
porozumienia przed rokiem.

Cena gazu wykazuje tendencję spadkową, podczas gdy ceny ropy są wysokie. Czy
powinniśmy zabiegać o zmianę formuły ustalania ceny za gaz?

– W kontrakcie jamalskim, a do niedawna – we wszystkich kontraktach
długoterminowych zawieranych przez PGNiG, podstawą ustalania ceny za gaz była
cena rynkowa ropy naftowej. Od kilku lat na rynku europejskim odchodzi się od
tej formuły na rzecz średniej ceny gazu na rynku światowym. Rosjanie się temu
opierali, ale wielkie koncerny, które kupują duże ilości gazu od Gazpromu,
wymogły kompromis. Polska także sugerowała, że chciałaby zmiany formuły cenowej,
ale przedstawiciele Gazpromu publicznie oświadczyli, że nie widzą ku temu
żadnego powodu. Gdyby PGNiG chciało działać w interesie swoim i swoich klientów,
to powinno występować o obniżenie ceny gazu i o uelastycznienie formuły cenowej.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj