Pociąg wypadł z torów
Co najmniej jedna ofiara śmiertelna i ponad 50 rannych to wstępny bilans
wypadku kolejowego, do którego doszło wczoraj po południu pod Piotrkowem
Trybunalskim. Pociąg TLK relacji Warszawa – Katowice wykoleił się niedaleko
miejscowości Baby.
Śmierć poniósł mężczyzna, a blisko 60 osób zostało rannych, w tym 6 ciężko, w
wypadku pociągu relacji Warszawa – Katowice, który wykoleił się wczoraj w
okolicach Piotrkowa Trybunalskiego – poinformowała Komenda Wojewódzka PSP w
Łodzi. Bezpośrednio po tragedii nieoficjalnie mówiło się nawet o czterech
ofiarach śmiertelnych.
Ze wstępnych ustaleń łódzkiej policji wynika, że o godz. 16.15 wykoleiła się
lokomotywa i cztery wagony. Pociągiem o numerze 14101 podróżowało 280 pasażerów.
Na miejscu zdarzenia do akcji ratunkowej włączyło się pogotowie, policja i straż
pożarna, przybyła też specjalistyczna grupa ratownicza z kontenerem medycznym.
Skierowano tam sześć śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego – z Łodzi,
Płocka, Warszawy, Lublina, Gliwic i Kielc.
Przyczyny wypadku nie są jeszcze znane. Stan torów w miejscu wykolejenia pociągu
był dobry, można tam było jechać z prędkością 120 km na godzinę – ocenia
rzecznik Grupy PKP PLK Krzysztof Łańcucki. Jak zapowiedział, kolejowa komisja
będzie badała przyczyny wypadku. Może to potrwać kilka dni.
Pociągi jadące w godzinach popołudniowych w piątek od Katowic były kierowane na
inne trasy.
Jak relacjonuje w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" pan Ryszard Kosierkiewicz z
Rybnika, jeden z pasażerów pociągu relacji Warszawa – Katowice, przy wjeździe na
stację Baby nagle rozległ się hałas, pociąg zaczął gwałtownie hamować. Okazało
się, że lokomotywa stanęła w poprzek torów.
– Pierwszy wagon pierwszej klasy przewrócił się na bok i w tym wagonie właśnie
było najwięcej poszkodowanych. Pozostałe wagony wykoleiły się. Pasażerowie,
którzy nie ucierpieli, zostali przetransportowani do szkoły w Babach, skąd
autobus zawiózł ich do Piotrkowa Trybunalskiego. Odniosłem wrażenie, że kolej
niespecjalnie zainteresowała się losem podróżnych. Natomiast akcja ratunkowa
przebiegała dość sprawnie, na miejsce szybko przybyły śmigłowce, karetki
pogotowia i straż – opowiada świadek zdarzenia.
Na miejsce została skierowana grupa policyjnych psychologów, aby udzielać pomocy
poszkodowanym. W szkole w Babach urządzono punkt ratunkowy. Przybyli tam m.in.
wicewojewoda łódzki i komendant wojewódzki policji w Łodzi. Najciężej ranni w
wypadku zostali przetransportowani do szpitali w Łodzi, natomiast pozostałych
rannych przewieziono do okolicznych szpitali m.in. w Piotrkowie Trybunalskim,
Tomaszowie Mazowieckim i Brzezinach.
Pociąg był dwukrotnie przeszukiwany z uwagi na to, że ratownicy chcieli mieć
pewność, że żadna z osób poszkodowanych nie pozostała w wagonach. Były jednak
problemy z podniesieniem pierwszego wagonu. Na miejsce wypadku przyjechali
wczoraj premier Donald Tusk, minister zdrowia Ewa Kopacz i minister spraw
wewnętrznych Jerzy Miller.
PKP Intercity uruchomiło alarmowy nr telefonu (42) 205 55 73 dla rodzin ofiar i
poszkodowanych w katastrofie pociągu.
Paulina Gajkowska
