To się Niemcom zwróci

Kanclerz Angela Merkel próbuje uspokoić niemieckich podatników, którzy
obawiają się, że miliardy euro pożyczone Grecji nie zostaną spłacone. Jej
zdaniem, więcej bezpieczeństwa w strefie euro oznacza więcej bezpieczeństwa dla
niemieckich podatników, więc i oni w konsekwencji tylko zyskają na pakiecie
pomocowym dla Grecji.

Cały pakiet pomocowy ma wynieść 109 mld euro, a ponadto zgodzono się na udział
sektora prywatnego w pomocy oraz łagodniejsze warunki spłaty kredytów. Kanclerz
Niemiec Angela Merkel pochwaliła uzyskany w Brukseli kompromis, nazywając go
decydującym krokiem dla przyszłości całej Europy. – To jest coś więcej niż tylko
bezpieczeństwo dla naszej waluty, to są podstawy dla uzyskania ogólnego
dobrobytu – powiedziała kanclerz. Dodała, że wspólna waluta euro jest czymś
więcej niż zwykłym pieniądzem, ponieważ jest dowodem na wielką solidarność w
Europie. – Osiągnęliśmy następny ważny etap, w tych trudnych czasach kraje
strefy euro pokazały, że są gotowe do porozumienia – stwierdziła Merkel. –
Dorośliśmy już do osiągania takich celów – uzupełniła wyraźnie zadowolona.
Przy okazji kanclerz próbuje uspokoić niemieckich podatników, którzy obawiają
się, że miliardy zostaną wyciągnięte z ich własnych kieszeni oraz że Grecja
nigdy nie spłaci tej pożyczki. Jej zdaniem, więcej bezpieczeństwa w strefie euro
oznacza więcej bezpieczeństwa dla niemieckich podatników, więc i oni w
konsekwencji tylko zyskają na pakiecie pomocowym dla Grecji. – To, co daliśmy w
tej chwili, zwróci się nam wielokrotnie – zapewniła niemiecka kanclerz, kierując
te słowa do swoich obywateli.
Coraz częściej w Niemczech politycy oraz ekonomiści zadają sobie pytanie, kto
teraz będzie kontrolował Grecję i kto będzie nadzorował sposób wydawania przez
Ateny pieniędzy. Szef rady gospodarczej CDU Kurt Lauk przyznaje, że niejasna
pozostaje kwestia, kto lub jaka instytucja będzie kontrolować teraz przepływ
pieniędzy w Grecji i w jakie ewentualnie instrumenty będzie wyposażona. Także
szef Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude Trichet w wywiadzie dla "Sueddeustche
Zeitung" wyraził przekonanie, że Unia Europejska powinna być wyposażona w lepsze
instrumenty do kontrolowania poszczególnych budżetów krajów członkowskich. Już
kilka tygodni temu przewodniczący eurogrupy Jean-Claude Juncker, przy akceptacji
kanclerz Angeli Merkel, mówił o konieczności sprywatyzowania greckiego majątku
narodowego. Mieliby się tym zająć unijni eksperci. Według najnowszych propozycji
prywatyzacja w Grecji miałaby się dokonać przy pomocy tak zwanego modelu
niemieckiego, który został zastosowany przy prywatyzacji państwowego majątku w
NRD. Wielu ekspertów uważa jednak, że system ten nie przyniósł oczekiwanych
wyników i wygenerował wiele nieprawidłowości. Dwadzieścia lat temu zakładano
wielkie zyski z prywatyzacji enerdowskiego majątku, ale bilans zamknął się
270-miliardową stratą (liczoną wtedy jeszcze w markach).
Notowania kanclerz w ostatnich dniach gwałtownie spadły. Jak wynika z badań,
Angela Merkel jest coraz mniej popularna i tak niskich notowań nie zaliczyła od
2006 roku. Obecnie przegrywa w sondażach walkę o fotel kanclerski zarówno z
ministrem finansów Wolfgangiem Schaeublem, jak i ministrem obrony Thomasem de
Maiziřrem, ale także z socjaldemokratycznymi rywalami. Zdaniem większości
Niemców, lepszym od niej kanclerzem byłby m.in. były minister spraw
zagranicznych Walter Steinmeier, jak również były szef niemieckich finansów Peer
Steinbrueck. Prawie 60 proc. obywateli jest przekonanych, że Angela Merkel
rządzi pod dyktando sondaży, a nie według własnego przekonania. Popularności
Merkel nie przynosi także walka o miliardowy pakiet dla greckiego bankruta,
którego Niemcy będą największym sponsorem. W odróżnieniu od rządu niemieccy
obywatele nie mają już zaufania do skuteczności pomocy przekazanej bankrutowi.
Tylko jedna trzecia pytanych Niemców uznała, że pomoc dla Aten jest potrzebna,
natomiast reszta jest zdecydowanie jej przeciwna.
 

Waldemar Maszewski, Hamburg

drukuj