Człowiek to nie warsztat części zamiennych
Z prof. Alainem Lejeune´em, sygnatariuszem listu 15 naukowców
krytykujących patentowanie embrionów, konsultantem farmaceutycznym Unii
Europejskiej, szefem Międzynarodowego Stowarzyszenia Farmaceutów Katolickich,
rozmawia Łukasz Sianożęcki
Dlaczego zdecydował się Pan przyłączyć do akcji autorytetów świata medycyny i
nauki, wpierającej stanowisko rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości UE,
odrzucającego możliwość patentowania komórek macierzystych pobranych z ludzkich
embrionów?
– Uczyniłem to zgodnie z moimi przekonaniami i moją wiedzą jako naukowca, z
której jednoznacznie wynika, że życie ludzkie zaczyna się w momencie spotkania
się komórki jajowej z plemnikiem. Już w chwili połączenia się męskiej i żeńskiej
komórki rozrodczej powstaje nowa tożsamość, można rzec – nowa legitymacja nowego
człowieka. Każdy z nas zaczynał swoje życie jako taki właśnie bardzo mały "dowód
tożsamości" i dlatego musimy chronić ten początek życia w całej jego kruchości,
tak by w ogóle stworzyć mu szansę stania się kobietą lub mężczyzną. Pewien
wielki Polak powiedział: Opowiadam się za życiem od samego jego początku, od
poczęcia. Tym wielkim Polakiem był Karol Wojtyła, błogosławiony Jan Paweł II.
Jakie niebezpieczne precedensy może stwarzać ewentualny wyrok Trybunału
Sprawiedliwości, jeśli zezwoli on na patentowanie embrionów?
– Embrion jest istotą ludzką. Z tego wynika prosta konkluzja, że nie jest
przedmiotem, rzeczą martwą. Posiada godność przynależną gatunkowi ludzkiemu.
Dlatego też nie możemy postrzegać człowieka jako przedmiotu bądź rzeczy, która
może być "używana" w całości lub w częściach, aby móc ją np. sprzedawać. A
właśnie do tego w prostej linii sprowadza się tzw. patentowanie embrionów.
Dlatego z całą mocą jestem przeciwko tej procedurze.
Ochronę ludzkiego życia, w jego najwcześniejszym stadium, często redukuje się
do wymiaru religijnego, a przecież powinno być to wynikiem zobowiązań
prawnonaturalnych.
– Musimy chronić embriony ludzkie przede wszystkim ze względu na to, że są
częścią ludzkości. Tu w grę nie wchodzą więc tylko i wyłącznie przesłanki
moralne. Tu chodzi o solidarność pomiędzy członkami wspólnoty ludzkiej. W
Polsce, kraju, który dał światu "Solidarność", powinno być to jak najbardziej
zrozumiałe.
Postulują Państwo porzucenie wykorzystywania w terapiach medycznych komórek
macierzystych pobranych z embrionów jako metody całkowicie nieskutecznej. Duża
część wpływowych gremiów idzie jednak w zaparte, prezentując tę technologię jako
panaceum na wszelkie problemy ludzi chorych.
– Motywacja do działania poszczególnych naukowców jest różna. Najczęściej stoją
za nią bardzo płytkie przesłanki, jak choćby chęć rozgłosu, sławy. Często jest
to też chęć podporządkowania się panującej władzy, co – jak wiadomo – w znacznym
stopniu ułatwia dostęp do funduszy na badania, do grantów i przywilejów. Inni z
kolei nazywają swoje działania "przełamywaniem tabu" i wyznaczaniem nowych
granic wokół ludzkiego życia, co ma wskazywać na wyjątkowość i ważność prac.
Czasem spotykamy się również z wyjaśnieniami natury filozoficznej, co ma z kolei
udowadniać niezależność danych badaczy. Fakt całkowitej nieskuteczności tych
badań przy jednoczesnym godzeniu w życie ludzkie jest zupełnie przemilczany.
Zdecydowanie skuteczniejsza jest terapia z wykorzystaniem dorosłych komórek
macierzystych, o czym również wspominają Państwo w swojej publikacji.
– Właśnie tak. Wykorzystanie dorosłych komórek macierzystych nie zakłada zabicia
ludzkiego embrionu. Ponadto już od kilku lat możemy obserwować, jak dobre
rezultaty przynosi zastosowanie tych komórek. To jest najlepsza droga, która
prowadzi do uniknięcia wszelkich kontrowersji bioetycznych oraz zupełnie
niepotrzebnych debat na temat tego, w którym momencie dochodzi do naruszenia
prawa czy norm etycznych. Dostęp i wykorzystanie komórek totipotentnych, bo o
nich tutaj mowa, otworzyły ogromne możliwości i perspektywę lepszej opieki oraz
prawdopodobieństwo wyleczenia. Te komórki odkryto początkowo w embrionie i przez
długi czas nie można było znaleźć innego źródła do ich uzyskania niż embrion.
Dziś jednak już je znamy i umiemy doskonale wykorzystać. Dlatego właśnie
należałoby wybrać tę metodę, wolną od jakichkolwiek etycznych obciążeń.
Dziękuję za rozmowę.
Alain Lejeune, syn prof. Jerome´a Lejeune´a, pierwszego prezesa Papieskiej
Akademii "Pro Vita", kandydata do chwały ołtarzy. 28 czerwca 2007 r. rozpoczął
się w Paryżu jego proces beatyfikacyjny.
******************
Podwójna obligacja
Dr Miquel-Angel Serra, Uniwersytet Pompeu Fabra w Barcelonie, sygnatariusz
tzw. listu 15 do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu przeciwko
patentowaniu embrionów:
W historii świata spotykaliśmy się już wielokrotnie z momentem, w którym
człowiek był traktowany jak przedmiot. Najczęściej działo się tak z powodów
ekonomicznych, lecz wielokrotnie było to spowodowane całkowitym brakiem szacunku
dla istoty ludzkiej. Tak jest i tym razem – pomysł patentowania człowieka
odbieram jako próbę całkowitego odebrania godności dzieciom poczętym. Gdy
myślimy o ideologiach, które takim brakiem szacunku się odznaczały, jak np.
nazizm czy komunizm, czujemy się zobowiązani do ochrony każdego ludzkiego życia.
Jako naukowcy jesteśmy podwójnie zobligowani do tej opieki, zarówno ze względów
moralnych, jak i naukowych. Wiemy bowiem doskonale, że musimy przeprowadzać
nasze badania z całkowitym poszanowaniem ludzkiej godności i życia. Warto
wspomnieć w tym miejscu, iż musimy przecież przestrzegać całej gamy bardzo
ścisłych reguł podczas prac laboratoryjnych ze zwierzętami. Dlaczego więc
zupełnie nie mówi się o takich rzeczach przy badaniach nad embrionami ludzkimi?
Ewentualne opatentowanie embrionów jeszcze bardziej osłabiłoby status ludzkich
embrionów i uczyniło przedmiotem gigantycznych interesów ekonomicznych pewnych
grup oraz stopniowo zagroziło coraz większej liczbie istnień ludzkich.
not. ŁS
