Redemptoryści solą w oku reżimowi

Represje zastosowane przez komunistyczną władzę wobec prowincjała
wietnamskich redemptorystów to kolejna próba zastraszenia tamtejszych katolików,
a szczególnie kapłanów. Ojciec Vincent Pham Trung Thanh CSsR został bezprawnie
zatrzymany na lotnisku w mieście Ho Chin Minh. Redemptoryście uniemożliwiono
udanie się do Singapuru na spotkanie prowincjałów swojego zgromadzenia
pełniących posługę w Azji Wschodniej i Oceanii.

– Policja zatrzymała mnie w ostatnim punkcie kontroli, po tym gdy zakończyły się
wszystkie procedury na lotnisku. Trzymali mnie w areszcie i po godzinach, bez
żadnych wyjaśnień, kazali wracać do domu – relacjonuje o. Vincent Pham Trung
Thanh CSsR w rozmowie z agencją AsiaNews. Dopiero po zwolnieniu przez straż
graniczną redemptorystę poinformowano, że jego nazwisko jest na liście osób,
które mają zakaz opuszczania Wietnamu. Jednak według wyraźnych przepisów
prawnych w państwie tym osoba, którą chce się pozbawić prawa wyjazdu z kraju,
powinna być powiadomiona o tym fakcie przynajmniej jeden miesiąc wcześniej. Ojca
nikt nie informował. Podobny incydent miał miejsce w grudniu ubiegłego roku, gdy
prowincjał zamierzał udać się do Stanów Zjednoczonych.
Redemptoryści to jedno z największych zgromadzeń zakonnych w Wietnamie, które
jest bardzo niewygodnie dla komunistycznego reżimu. Ojcowie słyną ze swej
nieugiętej postawy wobec działań władz skierowanych przeciw katolikom i
Kościołowi, a także wyraźnie opowiadają się przeciwko podporządkowaniu Wietnamu
przez komunistyczne Chiny. – Jestem głęboko zaniepokojony sytuacją w Wietnamie,
gdzie wszyscy bezradnie przyglądają się, jak nasza Ojczyzna, kawałek po kawałku
wpada w ręce chińskiego agresora, a [wietnamski – przyp. red.] rząd zajmuje się
jedynie aresztowaniem i karaniem patriotów upominających się o integralność
wietnamskich granic – podkreśla o. Vincent Pham Trung Thanh CSsR.
Obecna sytuacja w Wietnamie jest bardzo skomplikowana. Jak zwraca uwagę w
rozmowie z "Naszym Dziennikiem" o. Edward Osiecki SVD, misjonarz, współtwórca
duszpasterstwa Wietnamczyków w Polsce, kraj ten żyje w lęku przed
komunistycznymi Chinami, które upominają się o wyspy leżące na Morzu Czerwonym.
– Wietnamczycy odczuwają to jako akt agresji, i w sposób wyraźny protestują
zarówno studenci, jak i środowiska akademickie, a nawet niektóre partyjne –
zaznacza. Komunistyczne władze czują, że ta sytuacja podważa ich wiarygodność.
Autentyczni patrioci wietnamscy kwestionują patriotyzm komunistycznych
dygnitarzy, a wielkie Chiny tracą zaufanie do "prochińskiej władzy Wietnamu". –
Dlatego władze przez wrogość wobec Kościoła katolickiego chcą pokazać, że
stosują te same metody, które w komunistycznych Chinach obecne są od lat. Reżim
chce pokazać, że ma kontrolę nad Kościołem – mówi o. Osiecki. Zwraca też uwagę,
że katolików rządzący traktują jak kozła ofiarnego. – W Wietnamie można oskarżać
katolików o burzenie ładu społecznego, a przed chińskim partnerem można się
tłumaczyć, że w ten sposób rozprawia się z opozycją i fałszywym patriotyzmem –
wyjaśnia o. Edward Osiecki SVD. I zauważa, że komunistów wietnamskich nie stać
na całkowitą konfrontację z całym narodem, natomiast łatwiej im na celowniku
"spontanicznego gniewu ludu" trzymać wyznawców Chrystusa.
Nie ma wątpliwości, że represje wobec redemptorystów to próba podporządkowania
ich władzy komunistycznej albo przynajmniej zastraszenia. Władza nie może
znieść, że zgromadzenie występuje w Wietnamie np. przeciwko samowoli
urzędniczej. Łakomym kąskiem dla wietnamskich urzędników jest ziemska własność
kościelna. Kościół jest systematycznie wywłaszczany ze swoich terenów, a
zagrabiana bezprawnie ziemia służy jako "prezent" dla prominentnych polityków za
ich wierność systemowi. Kościół na ile może, opiera się temu.
Ojcowie Redemptoryści są w Wietnamie jednym z największych zgromadzeń. Liczą
prawie 300 członków, a kolejnych 220 jest w postulacie. Posiadają dwadzieścia
placówek duszpasterskich.

 

Małgorzata Bochenek

 

******************

Komuniści go nie złamią

O. Stanisław Wróbel, ekonom generalny Zgromadzenia Ojców Redemptorystów w
Rzymie:


– Prowincjał o. Vincent Pham Trung Thanh CSsR został zatrzymany na lotnisku,
gdy miał jechać na zebranie redemptorystów do Singapuru. Nie pozwolono mu
wyjechać. Znamy te praktyki z czasów komunistycznych również w Polsce. Od dawna
w Wietnamie są duże napięcia między rządem komunistycznym a postawą Ojców
Redemptorystów, którzy zdecydowanie opowiadają się po stronie krzywdzonych
ludzi, bronią ich praw.
W 1954 roku skonfiskowano nam szpital, sporo terenów, budynków, później udało
się odzyskać kościół i trochę terenów. Jednak wietnamski rząd komunistyczny chce
je ponownie zawłaszczyć. Komunistycznej władzy nie podoba się postawa Ojców
Redemptorystów, którzy sprzeciwiają się jej zarządzeniom. Nie poddali się oni
m.in. zarządzeniu, że wyświęcać kapłanów można jedynie za zgodą rządu. To nie
podoba się tamtejszej władzy, która chce sobie podporządkować Kościół.
Prowincjał Ojców Redemptorystów w Wietnamie, którego miałem możliwość poznać
podczas jego wcześniejszego pobytu w Rzymie, jest człowiekiem żelaznym. W każdym
geście widać jego zdecydowanie. Komuniści go nie złamią.

 

not. MB

 

******************

 

To jest skandaliczna sytuacja

Emily Nguyen, dziennikarka wietnamskiego portalu katolickiego
VietCatholic.net:


– Ostatni incydent, w którym policja aresztowała prowincjała Zgromadzenia
Najświętszego Odkupiciela w Wietnamie o. Vincenta Pham Trung Thanha, odbił się
szerokim echem w środowisku katolików w tym kraju. Jest to o tyle skandaliczna
sytuacja, że zgodnie z wietnamskim prawem, za wyjątkiem skazanych kryminalistów,
poszukiwanych listem gończym czy zbiegów, każdy, komu odmówi się możliwości
wyjazdu z kraju, powinien być powiadomiony o tym fakcie z co najmniej
miesięcznym wyprzedzeniem.
Zatrzymanie to jest kolejnym etapem akcji wymierzonej w wietnamskich
redemptorystów, którzy już od kilku tygodni spotykają się z nieustannymi
oskarżeniami ze strony władz o "głoszenie antyrządowych haseł", "wywoływanie
zamieszek" czy "łamanie i lekceważenie prawa oraz nawoływanie innych do takich
zachowań". Ponadto określani są mianem "siewców nieporządku" lub "podżegaczy".
Wydaje mi się, że to aktywna działalność na rzecz ubogich i walka z
niesprawiedliwością systemu w kraju krzywdzącego tych najsłabszych, jaką
prowadzą redemptoryści, jest solą w oku wietnamskich władz. To dzięki
działalności tego zgromadzenia udało się m.in. nie doprowadzić do protestów
przeciwko nielegalnemu zagrabieniu ziemi należącej do parafii Thai-Ha. Rządowi
nie podobają się także czuwania modlitewne w intencji bezprawnie uwięzionych
przez reżim osób zadających pytania o zależność władz Wietnamu od Chin.

 

not. ŁS

drukuj