Odpowiedzialni także latem

Z ks. dr. Markiem Dziewieckim, psychologiem, rozmawia Sławomir Jagodziński

Jakie wyzwania stawiają przed rodzicami wakacje ich dzieci?
– Rodzice powinni pamiętać o tym, że wakacje są ich dzieciom bardzo potrzebne.
Dzieci i młodzież potrzebują czasu odpoczynku, radości z biegania za piłką na
słońcu, z pływania czy z wędrowania po górskich szlakach. Wakacje to także
szansa na umacnianie nadwątlonych czasem więzi między dzieckiem a rodzicami,
gdyż w ciągu roku szkolnego ono wiele godzin spędzało w szkole, a rodzice w
pracy zawodowej. Poważnym wyzwaniem, jakie stoi przed rodzicami, których dziecko
wyjeżdża na kolonie letnie czy obóz wakacyjny, jest upewnienie się, czy będzie
ono tam miało zapewnioną opiekę odpowiedzialnych dorosłych i możliwość
uczestniczenia w niedzielnej Eucharystii, a także czy będą tam obowiązywać normy
wychowawcze i regulaminowe, które są zgodne z przekonaniami moralnymi i
światopoglądowymi rodziców. Cieszę się bardzo z tego, że coraz więcej parafii
oraz stowarzyszeń katolickich organizuje letni wypoczynek dla dzieci i
młodzieży, gdyż rodzice mają wtedy ułatwiony wybór, komu powierzyć swoje dzieci
w czasie wakacji.

W okresie wakacyjnym obserwuje się wzmożoną działalność sekt. Stanowi to duże
wyzwanie i dla rodziców, i dla duszpasterzy…

– Obecnie sektom trudniej jest niż jeszcze dwadzieścia czy dziesięć lat temu
szukać kolejnych ofiar. Coraz większa jest bowiem teraz świadomość społeczna
oraz wiedza na temat destrukcyjnego oddziaływania sekt, zwłaszcza na dzieci i
młodzież. Coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że część sekt prowadzi
działalność przestępczą, że potrafi ludzi zastraszać, terroryzować, zniewalać.
Właśnie dlatego sekty wyczuwają swoją szczególną szansę w czasie wakacji, gdy
dzieci i młodzież spędzają kilka tygodni bez rodziców, gdy tęsknią za bliskimi,
gdy łatwiej jest wciągnąć ich do sekty dobrze graną serdecznością czy za pomocą
odpowiednio wyszkolonych i podstawionych młodych ludzi. Rodzice powinni również
na te tematy rozmawiać ze swoimi dziećmi przed każdym ich wakacyjnym wyjazdem.
Syn czy córka, którzy mają dobre więzi z rodzicami, informują ich o nowych
znajomościach, jakie zawierają. Wtedy rodzice mogą zadać dodatkowe pytania, a w
przypadku zagrożenia – przestrzec swoje dzieci przed kontaktami z daną osobą czy
grupą.

Prawo nie dopuszcza sprzedawania alkoholu młodzieży, jednak jego dostępność
dla młodych, a nawet dzieci, ciągle wzrasta. Sprzyjają temu różne wyjazdy…
Dlaczego dorośli bagatelizują ten problem?

– Najpierw trzeba przypomnieć podstawową zasadę: dla nieletnich i nietrzeźwych
alkohol stanowi śmiertelne zagrożenie. Nie tylko prowadzi do uzależnień, ale też
do utraty zdrowego rozsądku, do toksycznych więzi, do inicjacji seksualnej, do
wchodzenia w grupy przestępcze. Kto sprzedaje alkohol czy częstuje nim dzieci
lub nastolatków, ten wyrządza im dramatyczną krzywdę i jest przestępcą. Jeśli
rodzice pozwalają, by ich piętnastoletni syn wypił piwo, to wyrządzają mu tak
wielką krzywdę, że mogą być pozbawieni praw rodzicielskich. Jedni dorośli
bagatelizują problem sięgania po alkohol przez nieletnich dlatego, że chcą na
nich łatwo zarobić. Inni, w tym niektórzy rodzice, czynią to z bezmyślności czy
naiwności, łudząc się, że to nic złego. Jeszcze inni dorośli wciągają młodych
ludzi w problemy alkoholowe, gdyż sami w nie popadli.
Odpowiedzialni rodzice stanowczo chronią swoich synów i córki również w tej
dziedzinie. Rozumieją, że nie wystarczy tu moralizowanie, straszenie czy
zakazywanie. Alkohol jest bowiem chorobliwie atrakcyjny dla ludzi
nieszczęśliwych, gdyż chcą oni sobie za wszelką cenę "poprawić" nastrój. Nawet
kosztem zdrowia, wolności i życia. Przed problemami z alkoholem, narkotykami czy
dopalaczami najlepiej chroni młodych ludzi to, co najtrudniejsze: wprowadzanie
ich przez mądrych dorosłych w świat dobra, prawdy i piękna oraz pomaganie im, by
byli zaprzyjaźnieni z Bogiem, rodzicami i mądrymi rówieśnikami.
 

Sławomir Jagodziński

drukuj