Wzór ojca w Biblii

Wychowanie młodego pokolenia w obecnych uwarunkowaniach napotyka nigdy
dotąd niespotykane trudności. Takich i tylu czynników, które nam, ojcom,
przeszkadzają, utrudniają formowanie osobowości dzieci, ale jednocześnie im
szkodzą i je osłabiają, nie było we wcześniejszych epokach. Jednym z głównych
źródeł zagrożeń spadających na nasze rodziny są mass media. Jeśli mówimy o
wyjątkowości dzisiejszych czasów, to w największym stopniu wynika ona z
istnienia tej dziedziny życia. Wiem o tym już bez najmniejszych wątpliwości jako
ojciec trojga dzieci, ale też jako nauczyciel i wychowawca, pracujący w
szkolnictwie już od 30 lat.

Musimy uczciwie przyznać, że w wielu sytuacjach odczuwamy bezradność. Wokół
nas rozpadają się małżeństwa, często osób nam bliskich, będących autorytetami
dla naszych dzieci, słabnie siła i jakość wsparcia ze strony szkoły. Czytamy o
wzrastającej liczbie samobójstw dzieci w naszym kraju, słuchamy informacji o
wyjątkowo brutalnych zachowaniach młodych ludzi na ulicach naszych miejscowości.
Boimy się, pytamy, co zrobić, aby naszemu dziecku nie przytrafiło się coś złego.
W 1999 roku, w czasie swojej kolejnej pielgrzymki do Ojczyzny, Jan Paweł II w
Pelplinie powiedział m.in. takie słowa: "Dziś z tą samą nadzieją proszę was:
wchodźcie w nowe tysiąclecie z księgą Ewangelii! Niech nie zabraknie jej w
żadnym polskim domu! Czytajcie i medytujcie! Pozwólcie, by Chrystus mówił!
Obyście usłyszeli dzisiaj głos Jego: "Nie zatwardzajcie serc waszych" (Ps 95,
7-8)". Co chciał nam powiedzieć ten Wielki Prorok? Może właśnie to, że w tych
najnowszych czasach najbardziej zagrożona będzie największa dla Polaków wartość,
jaką jest rodzina, a najskuteczniejszym dla niej wzmocnieniem, wręcz tarczą,
będzie księga Ewangelii.
Czytam te słowa Papieża jako ojciec i wiem, że chcąc obronić świętość i jedność
mojego małżeństwa, chcąc moim dzieciom przekazać, wpoić wartości, przygotować je
do konfrontacji z wyzwaniami najbliższych dekad, muszę Biblię uznać za
najważniejsze źródło treści, wskazań podpowiedzi z zakresu wychowania. Muszę
Boga uznać za największego mojego sprzymierzeńca.
Spośród wielu postaci, na których mogą wzorować się współcześni ojcowie,
rodzice, ale i wszyscy wychowawcy, wybrałem cztery. Zapewne jest to wybór
subiektywny. Na mnie najmocniej oddziałuje przykład Jezusa, Tobiasza, Hioba oraz
ojca syna marnotrawnego.

Jezus wzorem wychowawcy
Jezus jest postacią uniwersalną, jest wzorem i ideałem pod każdym względem.
Urzeka mnie wiele opisów zawartych w Ewangelii, relacjonujących spotkania z
pogubionymi ludźmi: z Samarytanką, Zacheuszem, Marią z Magdalii, z celnikiem
Mateuszem, Nikodemem. Nie mam wątpliwości, że uniwersalność postaci Mistrza z
Nazaretu przejawia się w ponadczasowości nauczanych treści i świadectwa życia.
Ewangelie wyraźnie pokazują Jezusa modlącego się. Owszem, bardzo często zachęca
On do modlitwy, uczy jej, potwierdza, że w realizacji Bożych planów modlitwa ma
pierwszeństwo przed działaniem, ale sam wiele godzin spędza na modlitwie, nawet
kosztem snu i wypoczynku. Wszystkie kluczowe momenty Chrystusa naznaczone są
modlitwą. Modli się podczas chrztu w Jordanie, na pustyni, przed wyborem
dwunastu, przed przemienieniem, przed pojmaniem, na krzyżu. Nie jest tylko
teoretykiem, nauczycielem modlitwy, ale pragmatykiem. Jezus nie umniejsza
wartości działań merytorycznych, dobrze zaplanowanych i przygotowanych, ale
podkreśla, że dla Jego uczniów modlitwa ma być pokarmem codziennym. W procesie
wychowawczym modlitwa jest szczególnie ważna również dlatego, że wychowanie jest
korygowaniem, ograniczaniem naturalnej skłonności do zła, która stanowi skutek
grzechu pierworodnego. Jego sprawcą jest szatan, dlatego w pewnym sensie
wychowanie jest ciągłą walką z szatanem, której powodzenie zależne jest od
intensywności otwierania się na łaskę Bożą. Trud wychowania na każdym kroku
powinien być oddawany Bogu, Jemu zawierzany.
Nauczyciel z Nazaretu jest ideałem, wzorem wychowawcy, ponieważ łączy doskonale
dwie płaszczyzny: zasady, wymagania, normy i miłość. Normy Prawa są bardzo
ważne, ale nie mogą być egzekwowane bez miłości. Jezus bardzo wyraźnie określa
normy postępowania, przywołuje wszystkie najważniejsze zasady
starotestamentalne, jednak dodaje do tego miłość, o której powiedział wszystko i
którą w pełni zrealizował.

Tobiasz
Cała treść Księgi Tobiasza koncentruje się wokół kochającej się rodziny,
zatroskanej o siebie nawzajem, o bezpieczeństwo i właściwe relacje z Bogiem. W
tradycji starotestamentalnej jest to pod tym względem utwór wyjątkowy, dlatego
można go nazwać opowieścią o miłości rodzinnej.
Zasadnicza część przesłania wychowawczego, wzoru postawy wychowawczej ojca,
zawiera się w dwóch płaszczyznach. Z jednej strony odpowiedzialny ojciec
wyraźnie definiuje elementy właściwej postawy, ale z drugiej jest przykładem i
autorytetem dla syna. Tobiasz wpaja synowi bardzo konkretne zasady postępowania.
Ich pełny opis znajduje się w 4. rozdziale Księgi Tobiasza.
Napomnienia ojca skierowane do syna z Księgi Tobiasza określić można jako ideał
dobrego wychowania. Tak powinien postępować człowiek właściwie uformowany,
rozumiejący istotę etyki i moralności, uznający nadrzędność Bożych pouczeń i
przykazań. Tobiasz, kierując do syna wyszczególnione wskazania, miał za sobą
autorytet w postaci osobistego świadectwa. Podczas rozmowy z dzieckiem układa
zasady postępowania, ale w istocie jest to już tylko usystematyzowanie tego, co
Tobiasz (syn) miał w sobie, czym nasiąkał od wczesnego dzieciństwa, przyglądając
się postępowaniu ojca. Pouczenia i wymagania mają sens jedynie wtedy, gdy
opierają się na osobistym świadectwie. W innym przypadku ich skuteczność jest
znikoma i jest to tylko moralizatorstwo.

Hiob
Pośród starotestamentalnych bohaterów, z których możemy czerpać wzory z zakresu
oddziaływań wychowawczych, na szczególną uwagę zasługuje Hiob. Wczytując się w
wywody związane z cierpieniem, jakie spadło na bohatera i w treść prowadzonych
rozmów, nie wolno nam pominąć i nie dostrzec przesłania płynącego z Prologu.
Uczciwość Hioba, szlachetność jego postawy bardzo czytelnie ukazane są w
pierwszym rozdziale księgi. Naturalnym środowiskiem, w którym człowiek wzrasta i
się rozwija, jest rodzina. Jest to także miejsce rozwijania i urzeczywistniania
najwznioślejszych postaw ludzkich. Jeżeli w pewnym momencie swojego życia,
podczas zmagania się z największym cierpieniem, jakie może dotknąć człowieka,
Hiob stwierdza, że sumienie nigdy nic mu nie wyrzucało (Hi 26, 5-6), to swoją
prawość i wierność Bożym przykazaniom realizował przede wszystkim w odniesieniu
do swojej rodziny.
Hiob zarządzał wielkimi bogactwami, posiadał rozległe dobra ziemskie i ogromne
stada. Starał się o pomnażanie swojego majątku, gdyż rozumiał, że jako ojciec
musi zabezpieczyć podstawy bytu materialnego dla swoich dzieci. Był wielkim
autorytetem dla wszystkich i przykładem uczciwego bogacenia się. Ale nade
wszystko był zaangażowany w zapewnienie swoim dziesięciorgu dzieciom życia
wiecznego w bliskości Stwórcy:
"Synowie jego mieli zwyczaj udawania się na ucztę, którą każdy z nich urządzał
po kolei we własnym domu w dniu oznaczonym. Zapraszali też swoje trzy siostry,
by jadły i piły z nimi. Gdy przeminął czas ucztowania, Hiob dbał o to, by
dokonywać ich oczyszczenia. Wstawał wczesnym rankiem i składał całopalenie
stosownie do ich liczby. Bo mówił Hiob do siebie: "Może moi synowie zgrzeszyli i
złorzeczyli Bogu w swym sercu?". Hiob zawsze tak postępował" (Hi 1, 4-5).
W świecie, w którym przyszło żyć każdemu z pokoleń, zawsze były i są różnorakie
zagrożenia mogące zakłócić relacje młodego człowieka i dziecka ze Stwórcą.
Zapewne nieobce były minionym pokoleniom niebezpieczne żądze kierujące człowieka
na drogi nadmiernych pragnień, niezdrowych dążeń. Hiob jako osoba zamożna wiele
energii i zatroskania angażował w zapewnienie właściwego poziomu materialnego
swojej licznej rodzinie. Jednak za nadrzędną sprawę uważał czynienie
wszystkiego, aby jego dzieci nie straciły błogosławieństwa Jahwe, aby osiągnęły
zbawienie. Zatroskany ojciec, widząc liczne niebezpieczeństwa, jakie czyhały na
jego dzieci w zakresie życia duchowego, moralnego, "wstawał wczesnym rankiem" i
modlił się w intencji synów i córek, "zawsze tak postępował".

Ojciec syna marnotrawnego
Bycie "wzorowym" ojcem, nie gwarantuje całkowitego sukcesu wychowawczego na
wszystkich etapach realizacji tego procesu. Rodzicielstwo wiąże się z wielkim
ryzykiem, musi je zakładać.
Proces wychowania dzieci i młodzieży jest wychowaniem do wolności, ale jest też
działaniem zakładającym wolność, bazującym na niej. Z niej zawsze wynika ryzyko
zarówno dla wychowanka, jak i dla wychowującego.
Już w początkowej fazie dramatu ojca marnotrawnego syna zaskakuje nas ojcowska
dobroduszność pozwalająca zaakceptować plan syna, całkowicie sprzeczny z
obowiązującymi zasadami i zwyczajami. Podobnie po powrocie syna ojciec nie
zachowuje się inaczej, niż wskazuje obiektywna ocena okoliczności. Nie można
więc mieć wątpliwości, że główną motywacją i wartością, jaką kieruje się
opisywany rodzic, jest miłość. Z miłości, której ważnym przejawem jest zaufanie
i uszanowanie, oddaje synowi część majątku, z miłości pozwala mu odejść.
Zaistniało tu bardzo istotne doświadczenie, często spotykające rodziców,
realizacji miłości na odległość, trwanie w bliskości mimo rozłąki.
Przepełniony miłością ojciec czeka na syna, przyjmuje go, przywraca do
pierwotnej godności. Była to miłość tak wieka, że pozwalała synowi żywić
nadzieję, iż droga powrotu jest otwarta, nawet jeśli zostanie on tylko sługą.
Jednoznacznie musimy wykluczyć sytuację, że w chwili opuszczania domu
młodzieniec słyszał za sobą: "Zapomnij o nas, nigdy tu nie wracaj, nie jesteś
już naszym dzieckiem" – choć na takie słowa zasługiwał. Nawet stoczenie się na
dno w upadku nie wpłynęłoby na sukces w procesie powstawania, odbijania się od
tego najniższego poziomu, gdyby syn miał w pamięci takie słowa. Nie podjąłby
decyzji o powrocie, ponieważ nie miałby gdzie wracać. Skruszony chłopak myśli
tylko o przyjęciu statusu sługi, ale miłość ojca jest potężniejsza od wyobrażeń
dziecka. Doświadcza bezwarunkowego i pełnego wybaczenia, bezpowrotnie
zamazującego pamięć o winie. Istotą wszelkich działań wychowawczych jest miłość
bezwarunkowa, stała, wierna, pełna, szczera, wybaczająca. Takie uczucie i
płynącą z niego postawę rodzice są w stanie w sobie wypracować tylko we
współpracy ze Stwórcą. Pominięcie odniesienia do Boga w relacjach i działaniach
wychowawczych może doprowadzić do kierowania się miłością, ale ślepą, krzywdzącą
i ułomną.
Osoby angażujące się w odpowiedzialny proces formowania osobowości dziecka i
młodego człowieka mają do dyspozycji odpowiednie sposoby działania, zredagowane
jako czytelne zasady, ale także wypływające z przykładów zapisanych na kartach
Słowa Bożego. Zarówno księgi Starego, jak i Nowego Przymierza zawierają bardzo
dużo zasad wychowawczych, których największą właściwością jest to, że mimo
zmieniających się uwarunkowań dziejowych nic nie straciły na aktualności.
Całościowe spojrzenie na Biblię jako zbiór wskazań wychowawczych pozwala także
wyraźnie dostrzec, że środowiskiem pierwotnym, warunkującym sukces działań
formacyjnych, realizowanych wobec dziecka i młodego człowieka, jest rodzina
zbudowana na trwałym małżeństwie. Obecna cywilizacja podlega bardzo negatywnemu
wpływowi mentalności prorozwodowej. Jej drastyczne skutki rozprzestrzeniają się
na wszystkie dziedziny życia. Największe spustoszenie rozwód rodziców powoduje w
świadomości dzieci. Słowo Boże ukazuje bardzo wyraźnie, że monogamiczne,
heteroseksualne i trwałe małżeństwo jest fundamentem rodziny, a jedność
małżeńska jawi się jako czynnik w najwyższym stopniu warunkujący powodzenie
procesu wychowawczego.

Dr Mieczysław Guzewicz
 

drukuj