Ślub tylko dla kobiety i mężczyzny
Francuskie Zgromadzenie Narodowe odrzuciło stosunkiem głosów 293 do 222
propozycję ustawy zezwalającej na udzielanie "ślubów" osobom tej samej płci.
Projekt ustawy zgłosili posłowie z Partii Socjalistycznej.
Grupa parlamentarna rządzącej Unii na rzecz Ruchu Ludowego (UMP) i Nowego
Centrum (NC) głosowała przeciwko ustawie, co zdecydowało o jej losie. Niemniej
dziewięciu deputowanych UMP, w tym Jean-Louis Borloo, były minister ekologii,
Axel Poniatowski, przewodniczący parlamentarnej Komisji Spraw Zagranicznych,
głosowało za projektem, a dziewięciu innych deputowanych UMP, w tym byli
ministrowie Christian Estrosi i Nicole Ameline, wstrzymało się od głosów.
Wszyscy deputowani socjalistyczni głosowali za projektem nowej ustawy
przygotowanym przez ich partyjnego kolegę Patricka Bloche´a, który w 1999 r. był
inicjatorem Cywilnego Paktu Solidarności (PACS) umożliwiającego legalizację
nieformalnych związków między dwojgiem ludzi bez względu na ich płeć. PACS to
jednak nie małżeństwo i Bloch nie krył, że jego ustawa ma dawać osobom tej samej
płci prawo do zawierania "ślubów", które miałyby takie same prawne skutki jak
śluby zawierane przez kobietę i mężczyznę. Minister sprawiedliwości Michel
Mercier sprzeciw UMP i rządu wobec ustawy tłumaczył tym, że jej przyjęcie byłoby
"jakościową zmianą społeczeństwa francuskiego z daleko idącymi konsekwencjami".
Decyzję Zgromadzenia Narodowego oczywiście skrytykowały środowiska
homoseksualne, które jak zawsze przy takiej okazji ubolewają, że deputowani
"potraktowali homoseksualność jako coś niższego od heteroseksualności". Obecnie
układy homoseksualne są rejestrowane jako "małżeństwa" w 10 krajach: Holandii,
Belgii, Hiszpanii, Kanadzie, Norwegii, Szwecji, Portugalii, Islandii, RPA i
Argentynie. Można je też rejestrować w stolicy Meksyku i w pięciu stanach USA.
Franciszek L. Ćwik, Caen
