W gospodarce idzie ochłodzenie

Nokaut czy jeszcze nie? Rada Polityki Pieniężnej już po raz czwarty w tym
roku podniosła stopy procentowe, wymierzając tym potężny cios w politykę rządu,
który chciałby utrzymać do wyborów dobre tempo wzrostu PKB. Z decyzji Rady
wynika, że obawia się ona osłabienia złotego wskutek wzrostu długu publicznego.

Rada Polityki Pieniężnej podniosła wczoraj stopy procentowe o 25 punktów
bazowych. Referencyjna stopa procentowa NBP wynosić będzie 4,50 procent. Decyzja
nie zaskoczyła rynków. Większość ekonomistów spodziewała się podwyżki w związku
z rosnącą inflacją, szybkim, dwucyfrowym tempem wzrostu konsumpcji i wzrostem
płac w przedsiębiorstwach. To już czwarta podwyżka stóp w tym roku. W tym czasie
Rada podniosła stopy łącznie o 100 punktów bazowych.
– To decyzja wyjątkowo szkodliwa dla gospodarki i wyjątkowo korzystna dla
kapitału spekulacyjnego – ocenia Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK. – Mamy
jedną z najwyższych stóp procentowych w ujęciu realnym. W Wielkiej Brytanii
inflacja sięga prawie 5 proc., a stopy wynoszą zaledwie 0,2 proc., u nas przy
inflacji 4,3 proc. mamy stopy 4,5-procentowe. Czyżby Anglicy nie rozumieli
podstaw bankowości? – pyta przewrotnie.
Podwyżka stóp procentowych pociągnie za sobą wzrost wysokości rat dla posiadaczy
kredytów hipotecznych w złotówkach. Jak wyliczył Marcin Krasoń, analityk Open
Finance, raty mogą być wyższe o 47-51 zł na każde 100 tys. zł kredytu. Z kolei
kredytobiorcy zadłużeni w walutach obcych liczą na to, że wzrost stóp będzie
wspierał kurs złotego.
– Ten mechanizm już nie działa. Z bieżących notowań wynika, że podwyżka stóp nie
umocniła złotego, złoty w tym dniu tracił – zwraca uwagę Szewczak. –
Podniesienie stóp zwiększy natomiast koszty obsługi długu publicznego i
rentowność polskich obligacji, a więc spowoduje wyższe wydatki z budżetu –
dodaje.
Czy jest to ostatnia podwyżka w tym roku – w tej sprawie ekonomiści są
podzieleni. Według Moniki Kurtek, głównej ekonomistki Banku Pocztowego, stopy
utrzymają się do końca roku na obecnym poziomie. Maja Getting, główna
ekonomistka BPH, spodziewa się jeszcze jednej podwyżki, najprawdopodobniej po
wakacjach. Większość ekonomistów jest zdania, że na kolejnym, lipcowym
posiedzeniu RPP pozostawi stopy bez zmian.
Podniesienie stóp przez RPP pomiesza szyki rządowi, który chciałby dobrnąć do
jesiennych wyborów z ponad 4-procentowym tempem wzrostu i spadającym
bezrobociem.
Przed posiedzeniem Rady zabrał głos Waldemar Pawlak, wicepremier i minister
gospodarki, z ostrzeżeniem, że podwyżka stóp w obecnej chwili będzie bardzo
szkodliwa. Przede wszystkim dlatego, że dodatkowo schłodzi gospodarkę, choć i
bez niej w kolejnych kwartałach spodziewany jest spadek wzrostu. Pawlak zwrócił
także uwagę, że pojawił się nowy czynnik antyinflacyjny, którym jest decyzja
Rosji o zamknięciu rynku przed warzywami i owocami z Unii Europejskiej w związku
z falą zakażeń pałeczką okrężnicy EHEC.
– Ceny żywności po kryzysie zaufania wywołanym doniesieniami z niemieckiego
rynku rolnego prawdopodobnie będą spadać w całej Europie – uważa wicepremier.

 

Małgorzata Goss

drukuj