Na zapowiedziach stanęło
Polski rząd nie podjął na forum międzynarodowym żadnych działań, aby
zaprezentować w międzynarodowych gremiach lotniczych w Europie i na świecie
stanowisko Polski w sprawie katastrofy samolotu Tu-154M, a tzw. uwagi strony
polskiej do raportu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego wciąż są dostępne na
stronie rosyjskiego Komitetu wyłącznie w języku polskim – alarmuje poseł Jerzy
Polaczek. Bezczynność rządu potwierdził w odpowiedzi na interpelację posła
minister Jerzy Miller.
Po ponad czterech miesiącach od opublikowania raportu Międzypaństwowego Komitetu
Lotniczego (MAK) w sprawie katastrofy samolotu Tu-154M z 10 kwietnia 2010 roku
polski rząd nie podjął żadnych działań, by poruszyć sprawę na arenie
międzynarodowej. Jak wynika ze stanowiska Jerzego Millera, ministra spraw
wewnętrznych i administracji, przesłanego na ręce Jerzego Polaczka, posła PiS,
krytyczne stanowisko strony polskiej wobec raportu MAK zostało wyrażone w
polskich uwagach do raportu, a także "znalazło swój wyraz w wypowiedziach
przedstawicieli Rządu RP". "Obecnie prowadzone są analizy dalszych działań
strony polskiej po przedstawieniu przedmiotowego raportu. Istotne znaczenie dla
decyzji w przedmiotowej sprawie mogą mieć także wyniki prac Komisji Badania
Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego" – zaznaczył w piśmie minister Jerzy
Miller. Jak dodał, w myśl konwencji chicagowskiej wszelkie spory i
nieporozumienia między stronami mogą być rozwiązane w drodze rokowań, a po ich
niepowodzeniu może zostać skierowana skarga do Rady Międzynarodowej Organizacji
Lotnictwa Cywilnego (ICAO). Miller zaznaczył też, że konwencja przewiduje
możliwość odwołania się od decyzji Rady do sądu polubownego, a w przypadku braku
porozumienia co do składu tegoż sądu państwa mogą zastosować arbitraż
międzynarodowy. Minister dodał też, że istnieje możliwość odwołania się do
Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości.
Bezczynnością rządu zbulwersowany jest poseł Jerzy Polaczek, który przypomniał,
że zarówno premier Donald Tusk, jak i minister Radosław Sikorski jeszcze w
styczniu br. zapewniali, że rząd w sprawie raportu MAK podejmie działania na
arenie międzynarodowej. – Okazuje się, że do tej pory nie podjęto jakichkolwiek
działań na forum międzynarodowym, aby zaprezentować w międzynarodowych gremiach
lotniczych w Europie i na świecie stanowisko Polski w tej sprawie – największej
w historii światowego lotnictwa katastrofy samolotu państwowego! Co więcej, tzw.
uwagi strony polskiej nadal są dostępne na stronie rosyjskiego MAK wyłącznie w
języku polskim – zaznaczył poseł Polaczek. Wciąż nie ma też tzw. raportu
Millera, który w styczniu miał być gotowy za "kilkanaście dni". – Nic nie
wiadomo polskiej opinii publicznej, aby rząd Donalda Tuska prowadził przez
ostatnie miesiące jakiekolwiek rokowania z rządem rosyjskim w sprawie
uzupełnienia dokumentacji w raporcie MAK (której tam nie ma), a która jest
obligatoryjna w świetle prawa międzynarodowego (konwencji chicagowskiej) – dodał
poseł. Jak zauważył, skoro dziś przedstawiciel rządu twierdzi, iż Polska może
odwołać się na zasadach ogólnych do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości,
to znaczy, że polski rząd od samego początku mógł domagać się wspólnej komisji
polsko-rosyjskiej dla zbadania przyczyn katastrofy w Smoleńsku, bez potrzeby
mamienia opinii publicznej w Polsce o zaletach konwencji chicagowskiej, której
pełnego zastosowania nie uzgodnił między 10 kwietnia a styczniem 2011 roku,
kiedy opublikowany został raport MAK. – Premier Donald Tusk i minister spraw
zagranicznych Radosław Sikorski, którzy w styczniu 2011 roku zapowiadali
publicznie szybkie działania na arenie międzynarodowej i złożenie skargi do ICAO,
stawiają własne deklaracje jako komiczne i groteskowe, ale przede wszystkim
tragiczne w swoich skutkach dla Polski – kwituje Polaczek.
Marcin Austyn
