Pomnik ofiar UB

Trzech żołnierzy Armii Krajowej zamordowanych przez bezpiekę po
sfingowanym procesie w 1947 r. zostanie upamiętnionych przez Urząd Miasta w
Dzierżoniowie oraz Wrocławski Oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Kilkuletnie
poszukiwania nie doprowadziły do odnalezienia miejsc ich pogrzebania. W związku
z tym, że najprawdopodobniej spoczywają na cmentarzu komunalnym w Dzierżoniowie,
zdecydowano się na postawienie im symbolicznego pomnika, który zostanie
odsłonięty 12 maja.

– Urząd miasta jest współorganizatorem tej uroczystości. Jest to pewien sposób
uczczenia pamięci tych, którzy zostali zamordowani, pochowani u nas na
cmentarzu. To jeden z kolejnych akcentów pielęgnowania historii w Dzierżoniowie
– informuje Rafał Pilśniak, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Dzierżoniowie.
Żołnierzy AK: Jerzego Kaszyńskiego, Jerzego Pizłę i Mieczysława Jeruzalskiego,
rozstrzelano w 1947 r. w dzierżoniowskim więzieniu i potajemnie pogrzebano na
cmentarzu parafialnym. Do tej pory, pomimo usilnych poszukiwań pracowników
wrocławskiego IPN, nie odnaleziono ich ciał. – Współpracujemy dość dobrze z
wrocławskim IPN-em i podejmowaliśmy z nimi różne tematy dotyczące historii
najnowszej. Ten jest jednym z nich. Badania trochę trwały, począwszy od
pierwszego sygnału, że takie osoby przebywały w Dzierżoniowie, do czasu zbadania
sprawy przez IPN i przeprowadzenia poszukiwań na cmentarzu. Kiedy prace zostały
zamknięte od strony naukowej, pozostało miejsce na specjalne uczczenie tych
ludzi – mówi Pilśniak.
Doktor hab. Krzysztof Szwagrzyk, naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji
Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu, który badał okoliczności
śmierci żołnierzy AK, wskazuje, że grzebanie w tajemnicy ciał straconych w
procesach politycznych było powszechnie stosowaną przez komunistów praktyką.
Jego zdaniem, trudności w znalezieniu w Dzierżoniowie miejsca pochówku
zamordowanych więźniów polegają na zupełnym braku jakiejkolwiek dokumentacji na
ten temat.
Uroczystości upamiętniające związanych z Dzierżoniowem żołnierzy Armii Krajowej
rozpoczną się 12 maja od Mszy św. w kościele pw. Zmartwychwstania Pańskiego na
cmentarzu parafialnym przy ul. Wrocławskiej. Ich organizatorami są: Marek
Piorun, burmistrz Dzierżoniowa, Janusz Guzdek, starosta powiatu
dzierżoniowskiego, dekanat Dzierżoniów oraz wrocławski oddział Instytutu Pamięci
Narodowej. Ksiądz biskup Ignacy Dec, ordynariusz diecezji świdnickiej, objął je
honorowym patronatem. Odsłonięcia tablicy na cmentarzu dokona wdowa po Jerzym
Kaszyńskim – Maria Krawczyk.

 

Jacek Dytkowski

 

***************************

 

Znamy nazwiska, brakuje ciał

Z dr. hab. Krzysztofem Szwagrzykiem, naczelnikiem Oddziałowego Biura
Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu, rozmawia Jacek
Dytkowski

Z jakich źródeł historycznych wiadomo o straceniu przez funkcjonariuszy
Urzędu Bezpieczeństwa żołnierzy Armii Krajowej w Dzierżoniowie?

– Dokumenty związane z więziennictwem, w tym także akta sądowe i prokuratorskie,
są dosyć dobrze zachowane. Z tych materiałów wiemy, w którym więzieniu, kiedy i
jaką osobę stracono. Badaniami życiorysów ludzi skazanych na karę śmierci
zajmujemy się od początku istnienia naszego oddziału IPN we Wrocławiu. W związku
z tym nasza wiedza w tym zakresie jest duża. Wśród wielu wątków, które
badaliśmy, był m.in. Dzierżoniów jako jedno z więzień, w których wykonywane były
egzekucje w latach 40. XX wieku. Oczywiście, w tym okresie nie tracono ludzi
tylko w sprawach politycznych. Były również wyroki śmierci wykonywane za
działalność typowo kryminalną albo za przeszłość okupacyjną. Dla nas jednak
zawsze najważniejsze jest, aby ustalić wątki życiorysów ludzi, którzy znaleźli
się w więzieniu z przyczyn politycznych i z tych powodów zostali następnie
skazani na karę śmierci i straceni. W Dzierżoniowie były trzy takie egzekucje.
Wykonano je z przyczyn politycznych na żołnierzach AK, ludziach, którzy na
Dolnym Śląsku próbowali swoją podziemną i antykomunistyczną działalność
kontynuować. Chodzi tutaj o Jerzego Kaszyńskiego, Jerzego Pizłę i Mieczysława
Jeruzalskiego.

Kiedy to się stało?
– Egzekucje odbyły się w dwóch terminach. Jerzy Kaszyński razem z Jerzym Pizłą
zostali straceni 17 stycznia 1947 r., po skazaniu 7 grudnia 1946 roku. Bardzo
krótki był zatem okres dzielący ogłoszenie wyroku od jego wykonania. Mieczysław
Jeruzalski natomiast został skazany 20 grudnia 1946 r., a stracony 19 lutego
1947 r., czyli miesiąc po egzekucji Kaszyńskiego i Pizły.

Jak doszło do schwytania żołnierzy AK?
– Zostali ujęci w wyniku działań operacyjnych prowadzonych przez Urząd
Bezpieczeństwa. Jak wiemy z relacji z tej sprawy, jakie udało się nam uzyskać,
przeszli dosyć brutalne śledztwo. Proces odbył się przed Wojskowym Sądem
Rejonowym we Wrocławiu na sesji wyjazdowej w Wałbrzychu. Była to wówczas dosyć
często stosowana procedura. W związku z tym, że sprawa miała charakter
polityczny, trafiła przed Wojskowy Sąd Rejonowy, który nie miał wątpliwości, że
może być wymierzony tylko najwyższy wymiar kary. Żołnierze AK przebywali w
więzieniu w Dzierżoniowie, gdzie została wykonana egzekucja przez rozstrzelanie.
Przepisy nakazywały rozstrzelanie przez pluton egzekucyjny. Rzeczywistość
tamtego okresu była jednak zgoła inna. Skazańców uśmiercano strzałem w potylicę.
Bez odnalezienia szczątków straconych w Dzierżoniowie nie jestem w stanie
jednoznacznie określić metody uśmiercenia. Do dziś wiemy tyle, że znamy nazwiska
osób uczestniczących przy wykonaniu wyroku. Wiemy nawet, w co byli ubrani
skazani, kiedy wyprowadzono ich na egzekucję. Niestety, nie wiemy jednak rzeczy
dla nas najważniejszej – mimo podejmowanych prób nie udało się ustalić miejsca
ich pochówku.

Dlaczego?
– Muszę cofnąć się do sytuacji sprzed lat. Jedną z wdów ofiar egzekucji była
małżonka Jerzego Kaszyńskiego – pani Maria Krawczyk. Jako młoda mężatka, będąc w
stanie błogosławionym, na wieść o tym, że stracono męża, podjęła własne
działania poszukiwawcze jego ciała, które niestety zakończyły się
niepowodzeniem. Ani ksiądz obecny przy egzekucji, ani żaden inny jej świadek nie
chciał z nią rozmawiać. Otrzymała jedynie szczątki informacji o tym, że
prawdopodobnie straceni są pochowani pod płotem obok głównej bramy na cmentarzu
przy ulicy Wrocławskiej w Dzierżoniowie.

Badacze z wrocławskiego IPN przeszukali to miejsce?
– Miejsce to badaliśmy kilka lat temu, prowadząc działania ekshumacyjne na tym
terenie. Niestety, w żadnym dokumencie nie odnotowano miejsca pochówku więźniów.
Jest to potwierdzenie znanego z tamtego okresu powszechnego faktu, że władze
więzienne starały się zacierać ślady po ludziach skazanych na karę śmierci w
procesach politycznych. Dlatego dziś na terenie całego kraju mamy takie ogromne
trudności ze znalezieniem miejsc pochówku ofiar komunizmu. Pojedyncze przypadki,
uwieńczone sukcesem, kiedy udaje nam się odnaleźć szczątki ofiar, są na tyle
rzadkie, że nie można powiedzieć, iż nastąpił w tym przełom.

Z czego wynikają trudności?
– Z prostego faktu. Skoro nie odnotowano pochówku w materiałach archiwalnych i
skoro nie zachowały się żadne relacje, to trudno jest dziś oczekiwać, że w
krótkim czasie wszystkich tych bohaterów Podziemnego Państwa Polskiego,
żołnierzy Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych i innych organizacji
niepodległościowych uda nam się odnaleźć. W marcu 2008 r. przebadaliśmy spory
obszar cmentarza przy ul. Wrocławskiej w Dzierżoniowie, wcześniej prowadziliśmy
tam badana georadarem. Niestety, działania te zakończyły się niepowodzeniem.
Biorąc pod uwagę fakt, że poznaliśmy wszystkie możliwe dokumenty, które można
było zbadać, a innych relacji na ten temat nie było, uznaliśmy wówczas, że chyba
nie ma innego wyjścia, jak tylko doprowadzić do tego, aby na cmentarzu w
Dzierżoniowie, gdzie z pewnością ci ludzie zostali pogrzebani, stanął
upamiętniający ich obelisk. Mogę teraz powiedzieć, że jestem usatysfakcjonowany
tym, że za kilka dni – 12 maja, nastąpi wielka uroczystość z udziałem władz
lokalnych, organizacji kombatanckich, służb mundurowych i młodzieży szkolnej,
kiedy to przez wdowę po jednym ze straconych – panią Marię Krawczyk, zostanie
odsłonięty pomnik poświęcony straconym żołnierzom AK. Jeżeli nie można odnaleźć
szczątków żołnierzy podziemia niepodległościowego, to można uczynić to, co się
udało w Dzierżoniowie – we właściwy sposób upamiętnić tych ludzi. Chociaż tyle.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj