Pomylili bal z defiladą

– Proszę o zaangażowanie oraz zachęcam do ponownego wpięcia i noszenia
biało-czerwonych kotylionów od 1 do 3 maja – podczas "Majówki z Polską" –
apelował prezydent Bronisław Komorowski w ubiegłym tygodniu do Polaków. Problem
w tym, że chodziło raczej o kokardy lub rozety, ale tego doradcy prezydenccy
najwyraźniej nie wytłumaczyli. Wczoraj na placu Zamkowym ekipa rządząca
wystroiła się zatem w kotyliony, które nosi się podczas zabaw balowych.

Prezydent Komorowski zwrócił się za pośrednictwem mediów o promowanie z okazji
majowych świąt biało-czerwonych barw narodowych. Zachęcał Polaków m.in. na
portalu internetowym Wprost24 do noszenia kotylionów. "Docierając codziennie do
milionów odbiorców, możecie wesprzeć umacnianie nowej tradycji. Jestem
przekonany, że państwa śladem pójdzie wielu Polaków. Wierzę, że już za kilka
dni, między innymi poprzez ten drobny gest, przyłączą się państwo do prawdziwego
i radosnego festiwalu polskości, jakim niewątpliwie będzie 'Majówka z Polską’" –
napisał do przedstawicieli mediów.
Tymczasem znawcy kultury i obyczajów zwracają uwagę, że kotyliony nie są
odpowiednim sposobem na wyrażanie swoich uczuć patriotycznych. Kotylion – z
francuskiego cotillon – to zbiorowa zabawa taneczna, w czasie której pary
tancerzy noszą ozdobne oznaki przypięte do piersi, zwane też kotylionami – głosi
internetowa encyklopedia, ulubione źródło wiedzy Bronisława Komorowskiego.
Polega ona na tym, że pary jednakowych kotylionów są na początku zabawy
rozdzielane między tancerzy i tancerki. Ich posiadacze mają się odnaleźć na sali
i tańczyć parami.
Natomiast przywiązanie do polskich barw narodowych tradycyjnie w Polsce
manifestowano kokardami lub rozetkami. – Kotylion jest czymś, co na balu jest
oznaką pewnego elementu rozrywki. Natomiast w tym wypadku bardziej odpowiednia
byłaby biało-czerwona kokarda lub wstążka, co miałoby znaczenie poważne i
patriotyczne – informuje dr Stanisław Krajski, filozof z Uniwersytetu Kardynała
Stefana Wyszyńskiego, autor książek na temat kultury i obyczajów.
Wczoraj podczas głównych uroczystości Święta Konstytucji 3 Maja na placu
Zamkowym prezydent Komorowski wcielił swoje zapowiedzi w czyn. Zarówno on, jak i
jego małżonka Anna oraz główne osobistości państwa, m.in. premier Donald Tusk,
Bogdan Klich, minister obrony narodowej, i Bogdan Borusewicz, marszałek Senatu,
przystroili się w balowe kotyliony.
Trzeba jednak przyznać, że nie wszyscy podchwycili bezkrytycznie apel
prezydenta. Okazało się mianowicie, że ks. Józef Guzdek, biskup polowy Wojska
Polskiego, oraz wyżsi oficerowie podczas uroczystości przyozdobili swoje piersi
prawidłowo – biało-czerwonymi kokardami. Kontrast był uderzający. – Albo było to
całkowite nieporozumienie lub brak ogłady, albo świadome strojenie sobie żartów
– ocenia postawę najwyższych władz państwowych dr Krajski.
 

Jacek Dytkowski

drukuj