Razem dla życia
Przykład życia Jana Pawła II przyświeca działaczom ruchów pro-life w
krajach postkomunistycznych. Chociaż Związek Sowiecki nie istnieje już od 20
lat, w Rosji, na Ukrainie, na Białorusi wciąż obowiązuje stalinowskie
ustawodawstwo, które wyjmuje spod prawa najmłodszych obywateli. Obrońcy życia –
ze wszystkich Kościołów chrześcijańskich – łączą więc siły, co daje nadzieję, że
oprócz odnowy na płaszczyźnie czysto biologicznej, nastąpi także odnowa tych
społeczeństw na płaszczyźnie duchowej, w myśl słów świętego Pawła, że tam,
"gdzie wzmógł się grzech, jeszcze obficiej rozlała się łaska" (Rz 5, 20).
Powstanie i rozwój ruchów pro-life na terenie obszaru postsowieckiego to
prawdziwy cud przemiany serc, który dokonał się dzięki Ojcu Świętemu Janowi
Pawłowi II. – Ruchy obrony życia na Białorusi zaczęły powstawać w odpowiedzi na
wezwanie Jana Pawła II do podjęcia działań w tym kierunku – mówi Irena Szmak,
doradca do spraw rodziny w archidiecezji mohylewskiej. To za jego przyczyną i
pod wpływem jego przykładu następuje zmiana świadomości w aspekcie obrony życia
w krajach postsowieckich, gdzie dziecko poczęte wciąż traktowane jest jako
"zbiór tkanek" i jest pozbawione praw. W tym najważniejszego – prawa do życia.
Sytuację tę próbują zmienić ludzie zaangażowani w ruchy pro-life.
– Jan Paweł II jest dla nas źródłem optymizmu i ciągłej zmiany. Jego osoba
dodaje nam sił – jeśli człowiek działa sam, szybko wygasa jego aktywność. Jan
Paweł II i całe jego życie, a zwłaszcza ostatnie lata i w sposób szczególny jego
konanie, bardzo nas umacniają. Jego przykład wciąż nas mobilizuje do tego, żeby
się zmieniać i ciągle na nowo odkrywać wartość życia – zwraca uwagę Irena Szmak.
– Nauczanie Jana Pawła II jest dla nas inspiracją do działania – opieramy się na
dokumentach papieskich "Evangelium vitae", "Humanae vitae" czy "Dignitas
personae". Ważne jest jednak nie tylko samo nauczanie Papieża, ale także jego
przykład, jego postawa, a wreszcie także jego wstawiennictwo – podkreśla Gienia
Samborska, prezes ukraińskiej fundacji "O godność człowieka".
Aleksander Dobrojer, doktor teologii i filozofii rodziny, dyrektor Europejskiego
Instytutu Komunikacji Społecznej w Odessie, zwraca z kolei uwagę na to, o czym
wielu chciałoby może zapomnieć – na nieustępliwość Ojca Świętego w kwestiach
dotyczących obrony życia. – Był to Papież, który ostro stawiał pytania dotyczące
cywilizacji życia i cywilizacji śmierci, a także bardzo wyraźnie pokazał skutki
wyboru tej albo innej drogi – przypomina.
Główną rolę w działaniach na rzecz obrony życia odgrywa edukacja – dostarczanie
ludziom rzetelnej wiedzy o początkach życia ludzkiego, rozwoju dziecka w łonie
matki, informowanie, czym naprawdę jest tzw. aborcja. Działacze zgromadzeni w
ruchach obrony życia organizują kongresy, konferencje i szkolenia dla
wolontariuszy.
Organizacje pro-life w krajach postkomunistycznych współdziałają ze sobą: – Od
1993 roku współpracujemy z organizacją Human Life International, głównie przez
biuro w Polsce, w Gdańsku, które prowadzi Ewa Kowalewska. Dzięki tej pomocy
łatwiej nam było zorganizować wiele konferencji, kongresów i szkoleń. Obecnie
także prowadzone są szkolenia dla liderów obrony życia, ostatnio w Winnicy i we
Lwowie – mówi prezes ukraińskiej fundacji "O godność człowieka".
Związek Sowiecki upadł, ale nie wszędzie
Po dziesięcioleciach obowiązywania komunistycznego ustawodawstwa sankcjonującego
zabijanie najmłodszych obywateli Rosja i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej
wymierają. Na przykład w ciągu ostatnich 10 lat liczba ludności w Rosji
zmniejszyła się o dwa miliony. W obliczu kryzysu demograficznego zaczynają się
budzić politycy, proponując bardzo nieśmiałe środki zaradcze w celu poprawienia
wskaźnika dzietności, m.in. nawiązują współpracę z organizacjami zrzeszającymi
obrońców życia. – Cieszymy się z tego, co już udało się nam osiągnąć – według
ostatnich badań, 40 proc. dorosłych Rosjan jest aktywnymi przeciwnikami aborcji
– wskazuje Galina Maslennikowa, dyrektor moskiewskiego Centrum Rodziny,
organizująca w Rosji konferencje poświęcone obronie życia i szkoląca w tym
kierunku wolontariuszy.
W innych krajach postkomunistycznych sytuacja wygląda podobnie. Jak zauważa
Irena Szmak, białoruscy politycy zastanawiają się, co zrobić, żeby zwiększyć
liczbę urodzeń. Zapraszają zatem do współpracy różne organizacje religijne,
przede wszystkim prawosławne i katolickie. – Jeśli uda nam się porozumieć,
będziemy mieć możliwość umieszczenia naszych wolontariuszy w centrach, gdzie
dokonuje się aborcji – będą mogli rozmawiać, przekonywać kobiety, by odstąpiły
od zamiaru unicestwienia własnego dziecka. Ustalenia z rządem są w trakcie
uzgadniania, zobaczymy, do czego doprowadzą – opowiada Irena Szmak.
Bardzo ułomne próby zaradzenia przez polityków demograficznemu tsunami nie
zmieniają faktu, że wciąż pozostaje nierozwiązana najważniejsza przyczyna
wymierania Europy Środkowo-Wschodniej: w większości krajów postkomunistycznych
aborcja nadal jest dostępna na życzenie. Stanowi to pokłosie wprowadzonego w
1955 roku w ZSRS prawa legalizującego zabijanie dzieci poczętych bez ograniczeń.
– Przez lata wmawiano nam, że aborcja jest najprostszym rozwiązaniem wszystkich
problemów. Dzisiaj wiemy, że nie jest to prawdą. Wielu ludzi zaczyna rozumieć,
że każdy człowiek ma prawo do życia od poczęcia – zaznacza Gienia Samborska.
80 proc. mieszkanek Rosji dokonało aborcji średnio 2 do 10 razy w życiu. Tak
zwane aborcje wykonywane nawet w 20. tygodniu życia dziecka – gdy matka czuje
już jego ruchy – są w tym kraju na porządku dziennym.
Na Białorusi aborcję można przeprowadzać bez ograniczeń do 12. tygodnia ciąży.
Do 22. tygodnia – ze wskazań medycznych bądź z powodów społecznych.
W Rumunii, pod rządami komunistycznego dyktatora Nicolae Causescu, liczba dzieci
zabijanych na drodze aborcji przewyższała liczbę urodzeń. Upadek reżimu nie
zmienił sytuacji w istotny sposób – aborcja w Rumunii nadal jest dopuszczalna w
pierwszych czternastu tygodniach ciąży.
Na Ukrainie dziecko poczęte można zabić do 22. tygodnia życia ze wskazań
medycznych i w niektórych przypadkach z powodów socjalnych. – Do niedawna
jeszcze aborcja była dopuszczalna do 28. tygodnia ciąży. Działalność na rzecz
obrony życia przyniosła jednak efekty i udało się wprowadzić pewne ograniczenia
– mówi dr Aleksander Dobrojer. Na Ukrainie oficjalne statystyki mówią o 180 tys.
dzieci zabijanych co roku w łonie matek.
Wszyscy nasi rozmówcy podkreślają jednak zgodnie, że w krajach
postkomunistycznych trudno mówić o jakichkolwiek wiarygodnych statystykach
dotyczących skali aborcji. Ze względu na ogromną korupcję, na istnienie – mimo
dostępności aborcji na życzenie – podziemia aborcyjnego oraz nieujmowania w
statystykach aborcji dokonywanych przy użyciu środków farmakologicznych,
oficjalne statystyki są znacznie zaniżone.
Nie jest kontrolowane również stosowanie pigułki RU 486, nie mówi się też o
skutkach tego śmiercionośnego środka. – We wrześniu zeszłego roku właśnie po
zażyciu pigułki wczesnoporonnej RU 486 umarła młoda, 27-letnia kobieta, matka
małych dzieci – alarmuje Gienia Samborska.
Marsze dla życia
Pod koniec marca odbyły się w Warszawie, Pradze i Bukareszcie marsze dla życia,
będące odpowiedzią na apel Ojca Świętego Jana Pawła II o włączenie się także
osób świeckich w ruch pro-life.
Inspiracją do ustanowienia Dnia Świętości Życia stała się papieska encyklika "Evangelium
vitae" ogłoszona w 1995 roku. W Polsce tegoroczne marsze odbyły się w
uroczystość Zwiastowania NMP, 25 marca. Czeski marsz "pro-żivot" przeszedł przez
Pragę dzień później, 26 marca. Co roku 1 czerwca w Rosji obchodzony jest Dzień
Dziecka i z tej okazji organizowany jest w Moskwie marsz obrońców życia. –
Uroczystość jest bardzo piękna, w niebo z różnych miejsc Moskwy wypuszczane są
białe balony – mówi Galina Maslennikowa.
Pierwszy marsz dla życia na Litwie odbył się z kolei 31 maja 2000 roku na Górze
Krzyży w Szawlach. Od tamtej pory marsze rodzin odbywają się na Litwie
regularnie, ale mają bardziej lokalny charakter. Podobnie jest na Ukrainie –
uliczne akcje obrońców życia mają często ograniczony zasięg. Dzieje się tak
często ze względów finansowych, które wiązałyby się z koniecznością przyjazdu
wolontariuszy z całego kraju do stolicy: – Na razie nie organizujemy
ogólnoukraińskich marszów dla życia, odbywają się one jednak lokalnie. W Kijowie
ma miejsce tak wiele demonstracji, że jeśli na ulicę wyjdzie 50 osób, pozostanie
to niezauważone. Dopiero jeśli pojawią się ich tysiące – tak jak podczas
"pomarańczowej rewolucji" – dziennikarze zwrócą na to uwagę – mówi Gienia
Samborska.
Antykoncepcja działaniem przeciw życiu
Tegoroczna beatyfikacja Jana Pawła II daje nam okazję do zastanowienia się
głębiej nad przykładem jego życia i nauczaniem. Wiele słów Papieża cytowanych
jest chętnie przez różne media. Najczęściej są to jednak wypowiedzi
"bezpieczne", to znaczy takie, które znamy już tak dobrze, że ich znaczenie się
w nas nieco "zatarło", bądź też słowa dotyczące spraw bardzo ogólnych. Rzadko
usłyszymy na przykład taką wypowiedź Ojca Świętego z encykliki "Evangelium vitae":
"Twierdzi się często, że antykoncepcja, jeśli jest bezpieczna i dostępna dla
wszystkich, stanowi najskuteczniejszy środek przeciw aborcji. Zarzuca się też
Kościołowi katolickiemu, że w rzeczywistości sprzyja rozpowszechnieniu się
przerywania ciąży, ponieważ uparcie obstaje przy swojej nauce o moralnej
niegodziwości antykoncepcji. Taka argumentacja okazuje się w rzeczywistości
zwodnicza. Antywartości wszczepione w "mentalność antykoncepcyjną" sprawiają, że
ta właśnie pokusa staje się jeszcze silniejsza, jeżeli dojdzie do poczęcia
"niechcianego" życia. W istocie, kultura proaborcyjna jest najbardziej
rozpowszechniona właśnie w środowiskach, które odrzucają nauczanie Kościoła o
antykoncepcji".
Możliwe, że pod tymi słowami Ojca Świętego nie podpisałoby się wiele osób
deklarujących, że Jan Paweł II jest dla nich największym autorytetem. Woleliby
skupić się na łatwiejszych aspektach papieskiego nauczania. Tymczasem wielu z
tych, którzy znali Karola Wojtyłę, podkreśla, że to właśnie obrona życia była
jedną z głównych misji jego pontyfikatu.
Konieczność przyjęcia nauczania Papieża – to znaczy ujmowania zagadnień obrony
życia całościowo, nie fragmentarycznie – bardzo wyraźnie podkreślają liderzy
ruchów pro-life w krajach postkomunistycznych. Doktor nauk medycznych Antun
Lisec, lider chorwackiego ruchu pro-life, zaznacza wyraźnie: – Nasza świadomość,
także świadomość ludzi Kościoła, wciąż jest niewystarczająca. Wielu zgadza się
co do tego, że aborcja powinna być bezwzględnie zakazana, natomiast wciąż za
mało ludzi ma świadomość, jakim złem jest antykoncepcja.
Według Antuna Liseca, jest to niebezpieczne zjawisko, ponieważ zadeklarowanie,
że jest się przeciwnikiem aborcji, może zagłuszyć sumienie – także katolików –
pozwolić poczuć się lepiej i uśpić naszą czujność na inne, równie poważne
zagrożenia.
Zdaniem dr. Aleksandra Dobrojera, obecnie nastąpiło pomieszanie pojęć. Środki
wczesnoporonne reklamowane są jako środki antykoncepcyjne. Korporacje, które
wprowadzają je na rynek, i ich lobbyści, a także władze, które popierają te
działania, mówią, że antykoncepcja jest czymś lepszym niż aborcja. – Moim
zdaniem – i jest to zdanie także wielu przedstawicieli ruchów pro-life – trzeba
dzisiaj stać na stanowisku, że nie tyle powinniśmy być przeciwko czemuś, ale że
wybieramy życie – mówi Dobrojer.
Tę opinię podziela także Gienia Samborska, która zwraca uwagę, że beneficjenci
"przemysłu antykoncepcyjnego" czasem wręcz popierają działania organizacji
pro-life – pod warunkiem jednak, że nie będą one rozszerzać kwestii obrony życia
na działania uświadamiające znaczenie stosowania antykoncepcji i metody in
vitro. – Ludziom nie mówi się prawdy. Zachodnie firmy farmaceutyczne zalewają
nasz rynek hormonalnymi środkami antykoncepcyjnymi i poronnymi, które niszczą
zdrowie kobiet. Więcej osób umiera, niż się rodzi. Coraz częściej występuje
niepłodność. Zamiast leczenia proponuje się tylko procedury in vitro, na czym
zarabiają prywatne kliniki – mówi Samborska. O tym, że ruchy pro-life powinny
mocno akcentować integralność postawy bycia za życiem, przekonany jest także
ojciec Robertas Skrinskas, założyciel litewskiego Ruchu Pro Vita i inicjator
wielu akcji w obronie życia, między innymi obchodów 23 listopada – dnia
zalegalizowania aborcji w ZSRS – jako Dnia Pokuty i Nadziei.
Obrona życia łączy chrześcijan
W misji szerzenia cywilizacji miłości postać Jana Pawła II inspiruje nie tylko
katolików. Z jego dziedzictwa czerpią także prawosławni członkowie ruchów na
rzecz obrony życia. Najbardziej znana rosyjska organizacja działająca na rzecz
obrony życia – założone przez Kościół prawosławny Centrum Obrony Życia,
organizuje konferencje wspólnie z Kościołem katolickim. Z kolei białoruska
organizacja Otwarte Serca, na wzór amerykański organizująca modlitwy różańcowe
przed centrami aborcyjnymi, zrzesza katolików, prawosławnych, grekokatolików, a
także protestantów.
– Mimo że czasem nie możemy się porozumieć w pewnych kwestiach, to misja obrony
życia nas jednoczy – dzieli się refleksją Irena Szmak. Według Samborskiej,
jedność chrześcijan jest także koniecznym warunkiem, jeśli chcemy osiągnąć
pozytywne efekty w dziedzinie walki na rzecz obrony życia. – Staramy się tworzyć
wspólny front. Jesteśmy pewni, że w tej sprawie można wygrać tylko wtedy, gdy
połączymy siły wszystkich Kościołów chrześcijańskich – mówi prezes fundacji "O
godność człowieka".
Jedność Kościoła w tym aspekcie jest z pewnością bardzo pięknym wypełnieniem
głębokiego pragnienia Jana Pawła II. Jest nim także międzynarodowy wymiar
działalności organizacji pro-life. – Byliśmy już na Syberii, w Kazachstanie,
wczoraj wróciliśmy ze Lwowa, teraz jesteśmy w Polsce, a dziś z kolei wyjeżdżamy
do Wołgogradu – mówi w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Galina Maslennikowa.
Członkowie ruchów pro-life w Europie Środkowo-Wschodniej często się znają,
wspierają nawzajem, wymieniają doświadczenia i nawiązują więzy przyjaźni. –
Synowie znajomej działającej w ukraińskim ruchu obrony życia studiują w Polsce i
kiedy tylko chcą nas odwiedzić, zawsze nasz dom jest dla nich otwarty. Bycie "za
życiem" rozszerza się chyba na wszystkie jego wymiary – zaznacza z uśmiechem Ewa
Kowalewska.
Agnieszka Żurek
