25 tysięcy mężów zaufania PiS
Nowy kodeks wyborczy spędza sen z powiek liderom PiS. Nie tylko dlatego,
że zabrania wykupywania reklam w telewizji i cała kampania będzie musiała toczyć
się na spotkaniach w regionach oraz w internecie. Działacze największej partii
opozycyjnej z uwagi na dwudniowe głosowanie boją się sfałszowania wyników
wyborów. Media prorządowe będą mogły wówczas wypaczyć wynik, jeśli po pierwszym
dniu będzie dla nich niekorzystny – ostrzega opozycja.
Siła konfliktu politycznego, jakiego jesteśmy świadkami, jest tak duża, że
trudno precyzyjnie oddzielić czas między kolejnymi kampaniami wyborczymi. Już za
kilka miesięcy rozegra się kolejna, bardzo ważna batalia polityczna – wybory
parlamentarne. Prawo i Sprawiedliwość jako partia opozycyjna jest szczególnie
zainteresowane ich wynikiem. W obchody pierwszej rocznicy katastrofy smoleńskiej
zaangażowały się całe struktury partyjne na terenie kraju. – Od kilku tygodni
niemal cała nasza działalność była temu podporządkowana – przyznaje jeden z
posłów PiS, który nie ukrywa, że teraz wszyscy czekają na kampanię i na to, jak
będzie przebiegała. Od maja liderzy PiS planowali objazd kraju i zorganizowanie
kilku dużych konwencji. Na razie jednak na planach się skończyło. Terminy
konwencji są niewyznaczone. Kampanią wyborczą będzie kierował kilkuosobowy
zespół. W jego skład weszli m.in. Joachim Brudziński, Ryszard Czarnecki, Adam
Lipiński i Jacek Kurski.
– W związku z ustawą Kodeks wyborczy, która wyklucza kampanię telewizyjną, walka
o wyborców będzie się toczyła przede wszystkim w regionach i na ich liderach
będzie spoczywał jej główny ciężar – mówi poseł do Parlamentu Europejskiego
Ryszard Czarnecki. PiS ma być również aktywne w internecie.
Konsul zniszczy głosy
W nowym prawie wyborczym jest kilka pułapek. Pierwsza dotyczy głosowania
obywateli polskich za granicą, gdzie wprowadzono możliwość głosowania
korespondencyjnego. Przy czym zastrzeżono, że konsul już na trzy dni przed
wyborami ma obowiązek przekazać do komisji wszystkie głosy, które wcześniej
otrzyma. Te, które poczta dostarczy po tym terminie, mają zostać zniszczone. –
Problem w tym, że nikt nie będzie miał kontroli nad tym procesem. Nie jest ważny
termin nadania, ale odbioru w konsulacie – podkreśla poseł Artur Górski. Takie
rozwiązania mają być przede wszystkim stosowane w Ameryce Północnej i
Południowej. – Według argumentacji Trybunału Konstytucyjnego, sobota nie jest
dniem wolnym od pracy, ale Konstytucja mówi o jednym dniu wolnym od pracy, w
którym mają być zorganizowane wybory – tłumaczy poseł PiS. Poza tym przy dwóch
dniach jest większe prawdopodobieństwo manipulowania wyborcami. Media i partie
polityczne po pierwszym dniu będą miały możliwość wpływu na zachowanie wyborców.
Na pewno będą znane wyniki sondażowe i nie ma wątpliwości, że ktoś będzie chciał
to wykorzystać nawet za cenę złamania ciszy – tłumaczą politycy PiS. Kolejny
problem to głosowanie przez pełnomocnika i wprowadzenie de facto pośredniości
wyborów dla osób ciężko chorych, starszych. – Hasło "Zabierz babci dowód"
zamieniono na "Weź od niej dowód i zagłosuj" – tłumaczy poseł Górski. Choćby te
przykłady powodują, że tegoroczne głosowanie może być zagrożone próbami
fałszerstwa i wpływania na jego wynik jak nigdy dotąd.
Aby nikt nie dosypał głosów
Jedną z najważniejszych kwestii, jaka pojawiła się po ostatnich wyborach
samorządowych, a także prezydenckich, jest zadbanie o to, by ostatecznie
wykluczyć możliwość sfałszowania wyborów. Tym bardziej że prawdopodobnie w tym
roku po raz pierwszy będą one trwały dwa dni. Tę sprawę ma koordynować poseł
Joachim Brudziński. – To kluczowa kwestia. Dziś wiemy, jak łatwo wygenerować
nieważny głos, dostawiając na poprawnie skreślonej karcie do głosowania krzyżyk
przy kolejnym nazwisku – podkreśla Czarnecki. – Dlatego by tej sytuacji uniknąć,
będziemy chcieli mieć męża zaufania w każdej gminie i każdej komisji wyborczej –
dodaje Czarnecki. W tym celu członkowie komisji wyborczych będą przechodzili
również specjalne szkolenia. Mają one uczulić ich na wszelkiego rodzaju
sytuacje, w których może dojść do sfałszowania wyniku głosowania – dosypania
głosów, sfałszowania kart z poprawnie zakreślonym nazwiskiem kandydatów, próbami
wynoszenia kart i wnoszenia zakreślonych. Plany przeciwdziałania fałszowaniu
wyborów precyzuje poseł Joachim Brudziński. – W Polsce jest około 25 tys.
obwodowych komisji wyborczych. Dlatego chcemy, by w każdej z nich był nasz
człowiek, a poza tym chcemy zgłosić 25 tys. mężów zaufania, którzy będą uczuleni
na wszelkie próby sfałszowania wyborów – dodaje. Za ich zorganizowanie i
przeszkolenie będą odpowiedzialni posłowie. PiS chce w tym celu skorzystać nie
tylko z działaczy partyjnych, ale także z pomocy ludzi zaangażowanych w
działalność różnego rodzaju stowarzyszeń i organizacji, jak m.in. Solidarni
2010, honorowych komitetów poparcia Jarosława Kaczyńskiego czy niedawno
powstałego Ruchu Społecznego im. Lecha Kaczyńskiego. – Nasza determinacja będzie
większa, jeśli okaże się, że wybory będą dwudniowe. Wówczas trzeba będzie
również pilnować urn wyborczych w nocy – dodaje Brudziński.
Maciej Walaszczyk
