Siła „non possumus”

Krzyż może wisieć w salach szkolnych – orzekł w piątek Europejski Trybunał
Praw Człowieka. Z pewnością jest to wiadomość optymistyczna. Daleki byłbym
jednak od zachwytów i podkreślania, jakoby wyrok tego gremium dowodził, że jest
to wyraz pamięci o chrześcijańskich korzeniach Europy. Gdyby tak rzeczywiście
było, to kilkanaście miesięcy temu ten sam Trybunał nie wydałby orzeczenia
nakazującego usunięcie krzyża ze szkoły. Co zatem było przyczyną tego, że w
listopadzie 2009 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że
powieszenie krzyża w szkolnej sali to naruszenie "prawa rodziców do wychowania
dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami" oraz "wolności religijnej uczniów", zaś
w miniony piątek wydał wyrok stwierdzający, że takim naruszeniem nie jest?

Moim zdaniem, podstawowym powodem, dla którego sędziowie Europejskiego Trybunału
Praw Człowieka zmienili wydany wcześniej wyrok w tej sprawie, było ratowanie
resztek własnego autorytetu. Otóż ich "nieszczęściem" był fakt, że sprawa
dotyczyła Włochów, którzy – co nietrudno zauważyć – nawet gdyby Trybunał wydał
niekorzystny werdykt, nie zdecydowaliby się usunąć krzyży ze szkół. Co w takim
wypadku mógłby uczynić Trybunał? Raczej nie poprosiłby wojsk Stanów
Zjednoczonych o pomoc w przymuszeniu Włochów do respektowania jego wyroków…
Ratowania przez Europejski Trybunał Praw Człowieka własnej reputacji dowodzi
również wydane w miniony piątek orzeczenie. Każdy, kto do niego zajrzy, z
łatwością się przekona, że owe "pozwolenie" na obecność krzyża we włoskiej
szkole nie ma związku z jakimkolwiek szacunkiem ani dla krzyża jako symbolu
chrześcijaństwa, ani dla chrześcijańskiej tożsamości Europy.
Wyrok Trybunału w sprawie krzyża w znacznie mniejszym stopniu jest efektem
przejawu powrotu jego sędziów do zdrowego rozsądku. W dużo większym jest to
zasługa stanowczego sprzeciwu Włochów wobec wcześniej podjętego przez wspomniane
gremium wyroku. Włochy i wspierające je 10 państw, wśród których – niestety –
zabrakło Polski, pokazały, że zdecydowanym "non possumus" można odnieść sukces,
nawet tam, gdzie trudno się tego sukcesu spodziewać. To pierwszy pozytywny
aspekt. Drugim jest fakt, że piątkowy wyrok Europejskiego Trybunału Praw
Człowieka tak czy inaczej musi być odtąd punktem odniesienia dla sądów
lokalnych. To zaś oznacza, że chętnym do usuwania krzyży ze szkolnych sal będzie
teraz o wiele trudniej. Bo z pewnością to nie koniec walki o krzyż w Europie…

 

Sebastian Karczewski

drukuj