Porozumienie – tak, koalicja – nie
PiS chce budowy szerokiego porozumienia wyborczego, ale nie koalicji z
mniejszymi partiami i środowiskami. Prawica Rzeczypospolitej chciała wspólnego
startu w wyborach, ale również zachowania odrębności. Ostatecznie do wyborów
pójdzie sama. Marek Jurek, przewodniczący Prawicy, tłumaczy, że od kilku
miesięcy bezskutecznie próbuje negocjować porozumienie wyborcze z PiS. Wiceszef
partii Adam Lipiński odpowiada, że żadnych kontaktów nie było.
Na ostatnim Zjeździe Krajowym Prawicy Rzeczypospolitej podjęto decyzję o
samodzielnym starcie tej partii w wyborach parlamentarnych. Po wprowadzeniu
jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Senatu Prawica złożyła
propozycję budowy porozumienia wyborczego, jednak do jakiegokolwiek porozumienia
nie doszło. – Wszelkie próby zachęcenia innych ugrupowań do zbudowania szerokiej
koalicji na prawo od centrum nie przyniosły do tej pory efektu. Złożyliśmy
ofertę współpracy, która nie została podjęta – oświadcza Marek Jurek.
– Nie wiem nic o żadnych próbach rozmów w tej sprawie. Nie pamiętam, by takie
propozycje były na komitecie politycznym w ogóle rozważane lub do niego
kierowane – odpowiada Adam Lipiński, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości. Jak
podkreśla, jego ugrupowanie jest zainteresowane budową bardzo szerokiego
porozumienia w wyborach do Senatu. – Tylko bardzo szeroki blok daje nam szanse
wygrania, podobnie do Sejmu – zapewnia Lipiński.
Tymczasem Marek Jurek utrzymuje, że na początku lutego skierował do kierownictwa
PiS, za pośrednictwem jednego z członków Komitetu Politycznego PiS, list w
sprawie budowy wspólnej listy do Sejmu i Senatu i partnerskiego porozumienia
wyborczego. Zadeklarował, że sam nie chce być przeszkodą dla takiego
porozumienia i jeśli jest szansa na jego zawarcie i zajdzie taka konieczność, to
gotów jest nie kandydować. – Mogę wtedy nie kandydować. Natomiast oczekujemy
szacunku dla naszych wyborców, którzy w wyborach do Parlamentu Europejskiego
stanowią około 7 proc. wspólnego elektoratu zarówno Prawicy Rzeczypospolitej,
jak i PiS – podkreśla Jurek. Problem więc jest taki, że partia byłego marszałka
Sejmu chce zawrzeć koalicję wyborczą jako równoprawny podmiot z uwzględnieniem
potencjałów i dominującej pozycji PiS. Tymczasem odpowiedź ze strony partii
Jarosława Kaczyńskiego była taka, że choć istnieje konieczność współpracy, to
musi mieć on gwarancję, iż ci, którzy znajdą się w parlamencie, będą ściśle
współpracować z władzami Klubu Parlamentarnego PiS, nie tworząc własnych
struktur nie tylko w Sejmie, ale też w Senacie. – Adam Lipiński mówił
kilkakrotnie, że współpraca dwóch ugrupowań nie wchodzi w grę, dlatego
podjęliśmy decyzję o zagwarantowaniu realnej obecności opinii chrześcijańskiej w
procesie wyborczym – mówi Marek Jurek. Jak tłumaczy, decyzja była odkładana
przez kilka tygodni, ale w końcu musiała zostać ostatecznie podjęta. –
Dominujące partie już przygotowują się do wyborów, więc nie dysponując takimi
możliwościami jak partie parlamentarne, musimy rozpocząć przygotowania do
kampanii wyborczej – podkreśla. I rzeczywiście wiceprezes PiS przyznaje, że jego
ugrupowanie jest otwarte na budowę bardzo szerokiego porozumienia, ale tylko i
wyłącznie pod szyldem PiS.
MWA
