Pomoc z wyobraźnią miłosierdzia
Z ks. Zbigniewem Sobolewskim, sekretarzem generalnym Caritas Polska,
rozmawia Małgorzata Bochenek
"Solidarni z chorymi" to hasło tegorocznej kampanii społecznej Jałmużna
Wielkopostna. Do jakich działań wzywa Caritas w Wielkim Poście?
– W tym roku w Wielkim Poście szczególnie chcemy zwrócić uwagę na sytuację
chorych osób starszych, które wymagają opieki lekarskiej, ale także pomocy w
codziennych życiowych czynnościach. Niestety, nie zawsze te osoby doświadczają
należnej im troski. Starość często naznaczona cierpieniem, samotnością, jest
dodatkowo obarczona ciężarem uczucia beznadziei, odrzucenia, balastu dla
rodziny, społeczeństwa. Dlatego chcemy wezwać wszystkich do solidarności z
chorymi, zwłaszcza z osobami starszymi, nie w pełni sprawnymi, cierpiącymi nie
tylko fizycznie, ale także duchowo. Chcemy przełamywać krąg obojętności, ich
izolacji. Samym chorym musimy uświadomić, że są uprzywilejowaną cząstką
Kościoła, że zajmują szczególne miejsce w rodzinach, społeczności, w naszych
sercach. Pokazać im, że pragniemy być blisko nich. Wskrzeszenie ducha
solidarności międzypokoleniowej – na tym nam najbardziej zależy.
Jaką rolę odgrywa tu wsparcie materialne chorych?
– Solidarność finansowa ze strony Caritas Polska polega np. na dofinansowaniu
zakupu lekarstw czy rehabilitacji, wsparciu socjalnym. Pomoc materialna jest
bardzo ważna, jednak równie istotna, jeśli nawet nie bardziej, jest solidarność
w miłości. Chodzi o wychowanie, zwłaszcza młodego pokolenia, dzieci, młodzieży
do szacunku dla starszych, chorych osób, by nie były one postrzegane przez
pryzmat choroby jako obciążenie. Patrząc na człowieka chorego, musimy pamiętać o
słowach Pana Jezusa, który powiedział: "Byłem chory, a odwiedziliście mnie". Za
wyciągniętą do nich dłonią idzie serce przepełnione wyobraźnią miłosierdzia,
serce, które kocha i które daje do zrozumienia tym ludziom, że są potrzebni.
Nie chodzi zatem tylko o gesty, ale przede wszystkim o czyny…
– Można wyciągać rękę do drugiego człowieka w taki sposób, że będzie się on czuł
pomniejszony, upokorzony i zawstydzony, można w ten sposób go zranić. To nie
jest chrześcijańska miłość bliźniego. Nam chodzi o to, aby wyciągnięta dłoń była
na tyle czytelnym znakiem miłości, by ofiarowane zainteresowanie i pomoc nie
upokarzały. Nie umniejszały godności, ale sprawiały radość, na którą starsze
osoby chore tak bardzo zasługują.
Dziękuję za rozmowę.
