Na bakier z załącznikiem 13

Wykluczenie ekspertów strony polskiej z udziału w oblocie technicznym
lotniska Siewiernyj, odcięcie ich od wyników tych badań czy zatajenie szeregu
dokumentów, nie tylko tych, do których raport Międzypaństwowego Komitetu
Lotniczego się odwołuje, ale i tych wymaganych międzynarodowymi przepisami, to w
ocenie Rosjan działania przewidziane załącznikiem 13 do konwencji chicagowskiej.
Faktycznie lista naruszeń przepisów jest bardzo długa, ale nie znajdziemy jej w
raporcie MAK, szeroko komentowanym przez międzynarodowe gremia. Mówią o nich
tylko polskie uwagi – wprawdzie zamieszczone przez Rosjan obok raportu, ale
tylko w języku polskim. Efekt? Polskiego dokumentu nie znają nawet rosyjscy
eksperci od lotnictwa.

Choć ze strony rosyjskiej wielokrotnie padały deklaracje o chęci pokazania całej
prawdy o katastrofie smoleńskiej, to sposób procedowania Międzypaństwowego
Komitetu Lotniczego (MAK) oraz ilość naruszeń zapisów załącznika 13 konwencji
chicagowskiej w sprawach istotnych sprawiają, że raport MAK musi budzić
wątpliwości. Rosjanie nie dość, że nie dopuszczali polskiego akredytowanego do
wszystkich czynności badawczych, to jeszcze strona polska nie doczekała się
szeregu dokumentów, na które raport się powołuje. Mimo to MAK stwierdził, że
"akredytowany przedstawiciel Rzeczpospolitej Polskiej, jego współpracownicy i
duża grupa cywilnych i wojskowych ekspertów uczestniczyli we wszystkich głównych
aspektach tego badania, przewidzianych Załącznikiem 13 do Konwencji. Polskim
specjalistom przekazywane były materiały, mające związek ze sprawą, a także dana
była możliwość zapoznania z wyciągami z dokumentów ograniczonego dostępu".
Zgoła odmienne zdanie na ten temat przedstawił płk Edmund Klich, który
zaznaczył, że takie twierdzenie nie jest do końca prawdziwe, bo "ani
akredytowany przedstawiciel, ani jego doradcy nie mieli możliwości
uczestniczenia w wielu ważnych, z punktu widzenia badania wypadku,
przedsięwzięciach". Wśród tych najistotniejszych Edmund Klich wymienił
niedopuszczenie polskich ekspertów do oblotu środków radiotechnicznych i
wyposażenia świetlnego lotniska, który został przeprowadzony 15 kwietnia 2010
roku. W rosyjskim raporcie po tych czynnościach stwierdzono, że "według
rezultatów standardowej listy prac, wykonywanych podczas kontroli z powietrza,
nie ma uwag do ww. środków, co potwierdzone jest odpowiednimi protokołami".
Jednak strony polskiej nie dopuszczono do uczestniczenia w oblocie ani na
pokładzie samolotu, ani też na stanowisku kontroli lotów. Co więcej, MAK nie
uznał za stosowne przekazać owych protokołów z analizy, choć strona polska
wyrażała potrzebę zapoznania się z tą dokumentacją. Oblot miał także dać
odpowiedź na pytanie o to, czy pozycja samolotu wyświetlana na radiolokatorze
lądowania (PRL) kontrolera była zgodna z aktualnym położeniem statku
powietrznego. Do rejestracji parametrów lotu i zobrazowania na wskaźniku PRL
wykorzystane były dwie zsynchronizowane kamery wideo (na pokładzie samolotu i na
wieży). Jaki był rzeczywisty wynik tego badania? Nie wiadomo, bo nagrania znane
są jedynie ekspertom MAK. Strona polska nie została z nimi nawet zapoznana, a
prośby o przekazanie tych danych pozostały bez echa. Trzeba też pamiętać, że
polscy eksperci nie mogli uczestniczyć w analizie lotu metodą modelowania
matematycznego, a taką możliwość dawał załącznik 13, oraz zostali wykluczeni z
udziału w ważnych naradach MAK.

Narady bez Klicha

Akredytowany i jego doradcy brali udział jedynie w kilku spotkaniach, które
trudno nazwać naradami. Obecność akredytowanego w odprawach dotyczyła tylko
odpraw prowadzonych w Smoleńsku. – Pozostałe spotkania nie wyczerpywały w żaden
sposób punktu 5.25 lit. h załącznika 13 – podkreślił akredytowany. Tymczasem
załącznik 13 wyraźnie mówi, że uczestniczenie akredytowanego w badaniu wypadku
oznacza także udział we wszystkich etapach badań, także w naradach informujących
o postępie w badaniach, łącznie z dyskusjami dotyczącymi analizy informacji,
formułowania wniosków, określania przyczyn i zaleceń w zakresie bezpieczeństwa.
Dla MAK polscy specjaliści byli najwyraźniej zbędnym balastem. Bo jak inaczej
wytłumaczyć fakt, że nie byli oni zapraszani na kluczowe spotkania, a o wynikach
poczynionych badań Rosjanie jedynie informowali akredytowanego? By dodatkowo
utrudnić pracę stronie polskiej, MAK najczęściej przekazywał informacje o
terminach spotkań tuż przed ich rozpoczęciem. "Nigdy również, pomimo wyraźnych
wniosków w tym zakresie, akredytowany nie otrzymał żadnych materiałów
dotyczących danego spotkania przed jego rozpoczęciem ani po jego zakończeniu.
Uniemożliwiało to odpowiednie przygotowanie się do dyskusji lub przybycie z
Polski dodatkowych specjalistów będących doradcami akredytowanego" – czytamy w
polskich uwagach do projektu raportu MAK. Jak oceniono, takie działanie strony
rosyjskiej zdecydowanie utrudniało współpracę związaną z wyjaśnieniem przyczyn
katastrofy i było niezgodne z załącznikiem 13.

Gdzie są noty z protestami?

W ocenie Jerzego Polaczka, posła PiS, pomijając rozważanie o tym, czy
procedowanie według konwencji chicagowskiej było słusznym wyborem, nie ulega
wątpliwości, że naruszenia przez MAK zasad w niej zawartych mogłyby być
mniejsze, gdyby tylko strona polska wykazała się większą aktywnością już na
etapie badań i przygotowywania projektu raportu MAK. – Nie słyszałem, aby między
19 kwietnia 2010 roku, czyli dniem, na który w polskich uwagach wskazano na
pierwsze naruszenie konwencji chicagowskiej, a dniem, w którym strona polska
otrzymała projekt raportu MAK, kierowane były przez polski rząd jakieś noty
dyplomatyczne na ręce ambasadora rosyjskiego – zaznaczył. W ocenie posła,
niezależnie od tego, jak odpowiedzieliby na nie Rosjanie, polski rząd poprzez
publikację białej księgi wystąpień w poszczególnych sprawach mógł pokazać, jak
zachowywana była staranność w procedurze. Ponadto w kontekście wskazywanych
przez polską komisję braków w dokumentacji należałoby spodziewać się działań ze
strony prokuratury w celu ustalenia osób i instytucji odpowiedzialnych za
utrudnianie dostępu do tej dokumentacji, która jest kluczowa z punktu widzenia
ustalenia wszystkich przyczyn katastrofy lotniczej oraz odrębnego postępowania
karnego mającego na celu ustalenie winnych takiej katastrofy. – Przecież by
dotrzeć do tej obiektywnej prawdy, trzeba mieć dostęp do elementarnego zbioru
dokumentów i dowodów – zaznaczył poseł.
 

Marcin Austyn

***********************

Sygnalizowane przez stronę polską naruszenia załącznika 13

1. Brak udziału akredytowanego przedstawiciela RP we wszystkich naradach
informujących o postępie badania.

2. Brak reakcji na ponowne wystąpienie o realizację praw akredytowanego
przedstawiciela RP i jego doradców wynikających z przepisów załącznika 13 do
konwencji chicagowskiej obejmujących: wysłuchanie wszystkich osób, które
prowadziły rozmowy dnia 10.04.2010 r. w godz. od 08.40 do 10.40 na stanowisku
dowodzenia lotniska Smoleńsk Północny i osób poza tym stanowiskiem, którym
meldowano o sytuacji lub zwracano się do nich w innej formie.

3. Niedopuszczenie przedstawicieli strony polskiej do uczestniczenia w oblocie i
nieprzekazanie analizy z ww. oblotu.

4. Nieprzedstawienie i nieprzekazanie zapisów wideo z oblotu.

5. Wykluczenie strony polskiej ze sporządzania opinii eksperckiej z analizy
działania grupy kierowania lotami lotniska Smoleńsk Północny 10 kwietnia 2010
roku.

6. Rozdział "1.1. Historia lotu" nie zawiera wymaganych w załączniku 13
informacji na temat:
– komend radiowych z podaniem czasu ich transmisji, które są istotne do
zrozumienia przebiegu lotu,
– faktów dotyczących przebiegu lotu, które często są wymieniane w rozdziale "2.
Analiza", a których brak w tym rozdziale,
– informacji, które były znane lub nieznane załodze przed zdarzeniem i miały
wpływ na jego przebieg.

7. Nieudostępnione stronie polskiej dokumenty, do których odwołuje się rosyjski
projekt raportu:
– "Instrukcja wykonywania lotów w rejonie lotniska Smoleńsk Północny – zgodnie z
AIP FR jest podstawowym dokumentem regulującym zasady wykonywania lotów w
rejonie tego lotniska;
– obowiązujące w FR dokumenty dotyczące organizacji i zabezpieczenia lotów
szczególnie ważnych – w części dotyczącej obowiązków służb kierowania lotami;
– rozkaz dowódcy (JW 06755 nr 264 z dnia 25.11.2009 r.) w sprawie dopuszczenia
osób do zabezpieczenia lotów w dniu 10 kwietnia 2010 r.;
– rozkaz dowódcy (JW 06755 nr 319 z dnia 31.12.2009 r.) w sprawie samodzielnej
eksploatacji środków łączności i radiotechnicznego zabezpieczenia lotów;
– akt oblotu technicznego lotniska Smoleńsk Północny z dnia 15.04.2010 r.;
dzienników aparatur, w których umieszcza się wpisy wykonanych obsług
technicznych środków radiotechnicznych lotniska;
– dziennik systemu świetlnego, w którym wykonuje się wpisy o przeglądach i
niesprawnościach tego systemu;
– świadectwo (nr 86 z dnia 25.05.2006 r.) o państwowej rejestracji i zdatności
lotniska do eksploatacji;
– dziennik rejestracji stanu i gotowości lotniska do wykonywania lotów;
– akty oblotu funkcjonujących na lotnisku urządzeń meteorologicznych do pomiarów
i rejestracji podstawy chmur (typu DWO-2 i RWO-2M);
– dziennik pogody AW-6 ze stacji meteorologicznej lotniska;
– wyniki sądowo-lekarskich sekcji zwłok wraz z wynikami badań toksykologicznych
i identyfikacyjnych.

8. Dokumenty, materiały lub wyciągi, które powinny być dołączone do projektu
raportu końcowego:
– "Instrukcja wykonywania lotów w rejonie lotniska Smoleńsk Północny";
– "Plan generalny lotniska" lub jego odpowiednik;
– "Normy dopuszczeń do eksploatacji lotnisk Lotnictwa Państwowego (FAP NGEA GOS
A-2006)";
– Instrukcja eksploatacji lotnisk w zakresie aparatury radioelektronicznej (FAP
REA – 2006);
– Instrukcja oblotu środków łączności i zabezpieczenia radiotechnicznego (RTO)
lotów lotnictwa Sił Powietrznych Rosji;
– dokumenty dotyczące procedur i frazeologii stosowanych przez grupę kontroli
lotów;
– załącznik dotyczący przeprowadzenia akcji ratowniczo-gaśniczej wraz z "Planem
działań ratowniczych";
– raport z inspekcji lotniska przeprowadzonej po zaistnieniu wypadku;
– stenogramy z rozmów telefonicznych oraz "tła" na stanowisku kontroli lotów.

drukuj