Nie ma równości religii
Przeciwko łamaniu wolności wyznania na Ukrainie protestuje partia "Nasza
Ukraina". Jej zdaniem, preferowana jest przez władze Cerkiew uznająca
zwierzchnictwo patriarchatu moskiewskiego. Także ks. kard. Lubomyr Huzar, były
greckokatolicki metropolita kijowsko-halicki, ubolewa, że nie ma dialogu między
władzami państwowymi a Kościołami i związkami wyznaniowymi. Emerytowany
metropolita także zauważa preferowanie przez rząd moskiewskiej Cerkwi.
W apelu do prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza i premiera Mykoły Azarowa
"Nasza Ukraina" krytykuje podważanie przez władze prawa do wolności wyznania
wiernych Cerkwi prawosławnej patriarchatu kijowskiego. Negatywne konsekwencje
wywołuje zagarnięcie prawosławnych świątyń Cerkwi patriarchatu kijowskiego i
przekazywanie ich Cerkwi patriarchatu moskiewskiego. Bezprawne odbieranie
świątyń odbywa się, zdaniem "Naszej Ukrainy", za milczącym przyzwoleniem władz
lokalnych. Najwięcej takich aktów bezprawia i w konsekwencji rozpalanie wrogości
wśród prawosławnych na Ukrainie odbywa się w Zagłębiu Donieckim, gdzie bardzo
mocna jest pozycja rządowej Partii Regionów Ukrainy. "Nasza Ukraina" protestuje
także przeciwko zakulisowej ingerencji władz w działalność parafii
prawosławnych. Opozycja ostrzega, że takie postępowanie władz już wywołuje stan
napięcia wśród wielu członków wspólnot chrześcijańskich, co w przyszłości może
doprowadzić do rozlewu krwi na tle religijnym.
Przed skutkami działań rządu i prezydenta ostrzegał także ks. kard. Lubomyr
Huzar. Kardynał uważa, że bardzo potrzebny jest poważny dialog między władzami a
hierarchią kościelną. – Niestety, teraz władza nie chce z nami rozmawiać. Przez
cały rok nie było żadnego spotkania ani z prezydentem Wiktorem Janukowyczem, ani
z innymi decydentami państwowymi Ukrainy – zaznaczył ks. kard. Lubomyr Huzar.
Jednocześnie były zwierzchnik ukraińskich grekokatolików stwierdził, iż
pozytywnie odbiera to, że prezydent Janukowycz jest osobą wierzącą i należy do
prawosławnej parafii. Jednak z drugiej strony niebezpieczną sytuację stwarza
fakt, że prezydent i rząd nadają coraz większe przywileje jednej z Cerkwi
prawosławnych – chodzi o Ukraińską Cerkiew Prawosławną Patriarchatu
Moskiewskiego. Zdaniem ks. kard. Huzara, władza powinna równoprawnie traktować
wszystkie wyznania i Kościoły w kraju, aby nie prowokować konfliktów między
wierzącymi. A teraz sytuacja na Ukrainie jest taka, że na niesprawiedliwe
traktowanie przez władze narzeka Ukraińska Cerkiew Patriarchatu Kijowskiego,
niezależna od Moskwy. Także greckokatolicy napotykają ogromne problemy związane
choćby z tym, iż ukraińskie służby próbują zmusić księży grekokatolickich do
współpracy. Nie bacząc na to wszystko, ks. kard. Huzar ma nadzieję, iż władze
ukraińskie nie powrócą do starych metod z okresu komunistycznego i nie będą
ingerować w wewnętrzne sprawy kościelne.
Przypomnijmy, że na Ukrainie dominującą religią jest prawosławie (wyznaje go 80
proc. spośród 45,5 mln mieszkańców), które podzielone jest na trzy Cerkwie
(najwięcej parafii należy do wspólnoty uznającej zwierzchność Patriarchatu
Moskiewskiego). Grekokatolików jest około 10 proc. (głównie na zachodzie
Ukrainy), a katolików ponad 150 tysięcy. Z kolei muzułmanów (głównie są to
Tatarzy krymscy) jest około 300 tysięcy.
Eugeniusz Tuzow-Lubański, Kijów
