Santo subitoWielki w swej prostocie, prosty w swej wielkości

Z ks. dr. Stefanem Misińcem, proboszczem parafii Najświętszego Salwatora w
Krakowie, duchowym opiekunem Szlaków Papieskich, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Dlaczego o Janie Pawle II mówimy: "wyjątkowy człowiek"?
– Papież Polak był człowiekiem niezwykłym o urzekającej osobowości, wciągającej
w orbitę swoich przemyśleń i stale rozbudowywany świat wartości. Był wielki w
swojej prostocie, a równocześnie prosty w swojej wielkości. Zachwycał prostotą
swojego człowieczeństwa wspieraną i ubogacaną łaską Bożą. Interesował go każdy
człowiek, z którym się spotykał. Pamiętam Jego wizytację pasterską w 1977 r. w
Dobczycach nad Rabą, gdzie byłem wikarym. Obserwowałem, jak przez trzy dni
serdecznie zajmował się sprawami parafii i ludzi, brał udział we wszystkich
Mszach św., spowiadał, błogosławił małżeństwa i spotykał się z różnymi grupami
ludzi, z młodzieżą, tak jakby to był dla niego cały świat. Słuchał, wyciągał
wnioski i radził, jak żyć, by wiernie służyć Chrystusowi. Potrafił nawiązać
kontakt z każdym człowiekiem, także chorym. Odwiedziliśmy kilku chorych, jeden
był umierający. Po modlitwie ks. kard. Wojtyła pobłogosławił go i serdecznie
powiedział: "Do spotkania w Niebie". Te słowa i ich głębia zrobiły na nas
ogromne wrażenie. Na tym bardzo indywidualnym, serdecznym podejściu do drugiego
człowieka polegała Jego niezwykłość i taki pozostał jako Namiestnik Chrystusa.
Nie było w Nim nic z zawodowstwa, po prostu żył sprawami Boga i człowieka, do
którego wychodził z otwartymi ramionami jak prawdziwy ojciec.

W jednej ze swoich refleksji z pogrzebu Sługi Bożego napisał ksiądz, że
"Papież z dalekiego kraju przechodzi w inny wymiar". Teraz wraz z beatyfikacją
niejako znów do nas powraca, a może wcale nie odszedł?

– Właśnie takie odczucie miałem po rozmowach z wieloma osobami. Jan Paweł II
odszedł fizycznie, ale jednocześnie pozostał z nami. Pozostał w skarbcu swojego
nauczania, myśli, przykładu, w tym całym olbrzymim dziedzictwie, które nam
pozostawił, a z którego mamy możliwość i powinniśmy czerpać. Był i wciąż jest
naszym powiernikiem. Sam powierzałem mu swoje sprawy i prosiłem o
błogosławieństwo, kiedy zajmowałem się ludźmi kultury i kiedy byłem postulatorem
w procesie beatyfikacyjnym służebnicy Bożej Janiny Woynarowskiej, pielęgniarki z
Chrzanowa. Dzisiaj też to czynię. Pamiętam Papieża na modlitwie w Księżówce w
1997 r., kiedy w skupieniu długo trwał przed ołtarzem zatopiony w Bogu.
Utrwaliłem to zresztą na zdjęciach, które ukazały się w albumie "Jan Paweł II w
Księżówce i pod Giewontem". Dzisiaj, On, który za życia obejmował wszystkich
modlitwą, myślą i sercem, stał się jeszcze bliższym naszym orędownikiem przed
obliczem Boga.

Z ks. kard. Wojtyłą jako kapłan archidiecezji krakowskiej spotykał się Ksiądz
wielokrotnie…

– Były to spotkania nie tylko z przełożonym, ale z człowiekiem, który był
absolutnym autorytetem, zawsze gotowym do współpracy i niesienia pomocy nie
tylko w sprawach duszpasterskich. W ks. kard. Wojtyle, w tych niełatwych czasach
komunistycznego zniewolenia i ataków na Kościół, zawsze mieliśmy oparcie.
Spotkania w Watykanie były podobne do tych krakowskich – zawsze bardzo
bezpośrednie, ciepłe i gdyby nie to, że człowiek patrzył na białą sutannę,
mógłby zapomnieć, że rozmawia z Papieżem.

Jak możemy się przygotować na beatyfikację Papieża Polaka?
– Sądzę, że z jednej strony nie powinniśmy ograniczać elementu uczuciowego, a
więc radości z tego, że – jak mówimy – nasz Ojciec Święty zostanie oficjalnie
włączony do grona błogosławionych. Ale dobrze by było, żebyśmy nie zatrzymali
się jedynie na tej zewnętrznej formie i starali się pójść głębiej. Dziękując
Bogu za to, że dane nam było żyć, kiedy najwyższy urząd w Kościele sprawował
nasz Wielki Rodak, starajmy się sięgnąć po Jego nauczanie. Spróbujmy z tego
skarbca wydobyć i powrócić do tych tekstów, które zapadły w naszą pamięć
chociażby podczas pielgrzymek Jana Pawła II do Polski. Starajmy się jeszcze raz
odnaleźć te fragmenty, przeczytać je jak ulubioną lekturę i nad tymi tekstami
choćby na chwilę się zamyślić.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj