List zamiast prokuratora

W związku z aferą hazardową Prokuratura Okręgowa w Warszawie ma jeszcze
przesłuchać Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego – wynika z
informacji, która dotarła do sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.
Informacji tej osobiście nie przedstawił jednak prokurator generalny Andrzej
Seremet, choć na posiedzenie w tym właśnie celu został zaproszony. Seremet
najwyraźniej na posłów się obraził. W liście do przewodniczącego komisji
napisał, iż podczas jego poprzedniej wizyty w Sejmie padły pod jego adresem
"zarzuty w niewybrednej formie".

Mimo że hazardowa komisja śledcza swoje prace zakończyła, dzięki staraniom
posłów rządzącej koalicji, już przed kilkoma miesiącami, wciąż jednak trwa
prokuratorskie śledztwo w związku z aferą w rządzie Donalda Tuska. Prokuratura
Okręgowa w Warszawie w związku ze śledztwem w sprawie płatnej protekcji i
nadużyciami uprawnień przy uchwalaniu ustawy hazardowej będzie przesłuchiwać
świadków do początku kwietnia. Jeszcze przed przesłuchaniem w tej sprawie są
posłowie: były skarbnik Platformy obywatelskiej Mirosław Drzewiecki i były szef
klubu PO Zbigniew Chlebowski, którzy, choć oczyszczeni z zarzutów przez swoich
kolegów z Platformy, czekają teraz na oczyszczenie ich przez prokuraturę, by
mogli z miną niewiniątek stanąć do jesiennych wyborów parlamentarnych. Z
informacji prokuratora generalnego wynika, iż jeszcze nie wiadomo, jaka będzie
sytuacja procesowa posłów – czy zostaną postawione im jakieś zarzuty, czy to w
związku z płatną protekcją, czy też w związku z nadużyciami przy uchwalaniu
ustawy hazardowej. O informację prokuratora generalnego przed sejmową Komisją
Sprawiedliwości i Praw Człowieka, w sprawie prokuratorskich śledztw w związku z
aferą hazardową, wystąpili posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Ani prokurator
generalny Andrzej Seremet, ani żadna inna uprawniona przez niego osoba przed
komisją sejmową się jednak nie pojawili. Prokurator Seremet wysłał natomiast do
przewodniczącego komisji Ryszarda Kalisza list z informacją w sprawie śledztw, a
także wyjaśnienie, dlaczego w Sejmie był nieobecny. Prokurator najwyraźniej na
posłów się obraził. Stawić się przed nimi obowiązku jednak nie miał. "(…)
pragnę uprzejmie przypomnieć, iż w świetle uregulowań prawnych (…) brak jest
podstaw do żądania od Prokuratora Generalnego informacji o biegu konkretnych
postępowań przygotowawczych" – czytamy w liście podpisanym przez Seremeta.
Postawa prokuratora zbulwersowała posłów Prawa i Sprawiedliwości, którzy
wnioskowali, aby przedstawił komisji stosowną informację. – Prokurator generalny
nie ma prawnego obowiązku, aby przyjść na posiedzenie komisji, ale nie ma też
zakazu przychodzić – stwierdziła Marzena Wróbel (PiS). Posłanka dodała, iż
prokurator generalny ma "moralny obowiązek" przyjść na zaproszenie komisji. –
Dopominamy się tylko rzetelnej informacji – mówiła wiceprzewodnicząca komisji
Beata Kempa (PiS), która wcześniej zasiadała również w sejmowej komisji
hazardowej.
Nie tak dawno Andrzej Seremet we własnej osobie gościł na posiedzeniu trzech
połączonych komisji i odpowiadał na pytania posłów w związku z przebiegiem
śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Jak wynika z listu Seremeta, właśnie
to burzliwe posiedzenie spowodowało, iż tym razem do spotkania z posłami nie był
skory. "(…) w toku wspólnego posiedzenia Komisji Sprawiedliwości i Praw
Człowieka, Komisji Obrony Narodowej oraz Komisji Infrastruktury w dniu 18
stycznia 2011 roku na temat śledztwa w tej sprawie kierowano pod moim adresem
nie tylko pytania, lecz również zarzuty, i to w niewybrednej formie. W mojej
ocenie należy unikać tego typu sytuacji godzących w powagę organów państwowych"
– uzasadniał swoją nieobecność Seremet.
 

Artur Kowalski

drukuj