PGE nie podreperuje budżetu
Pod znakiem zapytania stanęło planowane "wypompowanie" przez ekipę Donalda
Tuska do budżetu 7,5 mld zł z największej polskiej firmy na rynku energii –
Polskiej Grupy Energetycznej. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów odmówił
zgody na przejęcie przez PGE gdańskiej Energi. Oznacza to, że tegoroczna dziura
w budżecie wzrośnie.
W ocenie UOKiK, transakcja naruszyłaby konkurencję na rynku. "Analiza rynku
energii i otoczenia konkurencyjnego obu spółek wskazuje, że połączenie ich
doprowadziłoby do powstania podmiotu, który niezależnie od konkurentów
dyktowałby rynkowi warunki sprzedaży energii i ustalał jej ceny. Zapłaciliby za
to wszyscy odbiorcy, także konsumenci" – uzasadniał UOKiK. Zarząd PGE nie zgadza
się z decyzją i zapowiada odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Umowę ze Skarbem Państwa o przejęcie Energi zarząd PGE podpisał w końcu września
ubiegłego roku. Za 84,19 proc. akcji Energi grupa PGE zaoferowała ponad 7,5 mld
złotych. Dochody z przejęcia jednej państwowej grupy przez drugą miały w tym
roku zasilić budżet państwa. Konsolidacja była po prostu sposobem na
wydrenowanie pieniędzy z PGE do państwowej kasy.
PGE to największa polska grupa energetyczna i jedna z największych w naszym
regionie pod względem produkcji energii i zainstalowanych mocy. Posiada dwie
kopalnie węgla brunatnego oraz ponad 40 elektrowni i elektrociepłowni. Oprócz
produkcji PGE zajmuje się też obrotem hurtowym i sprzedażą detaliczną energii
elektrycznej. Produkuje więcej energii, niż jest w stanie sprzedać wewnątrz
grupy, dlatego też musi ją sprzedawać na zewnątrz. Jej udział w rynku wynosi ok.
25 proc. Gdańska Energa – obok Tauronu i Enei – jest konkurentem PGE na rynku
sprzedaży energii, z 17-procentowym udziałem w rynku. Dostarcza prąd do 2,5 mln
gospodarstw domowych i ponad 300 tysięcy firm. Gdyby doszło do połączenia –
skonsolidowana grupa mogłaby sprzedawać większość energii wewnątrz grupy, bez
liczenia się z cenami na rynku. Do Energi należy m.in. elektrownia Ostrołęka i
45 elektrowni wodnych. Te ostatnie czynią grupę liderem w dziedzinie energii ze
źródeł odnawialnych.
– Odmowa konsolidacji to słuszna decyzja z punktu widzenia gospodarki i
konkurencji na rynku – ocenia Jerzy Bielewicz, szef Stowarzyszenia "Przejrzysty
Rynek". – Jest to jednocześnie porażka rządu, który nie pozyska do budżetu 7,5
mld złotych. Przypomnę, że ten przychód zaplanowano już w zeszłorocznym
budżecie. Przedłużanie się procedur decyzyjnych sprawiło, iż plan prywatyzacji
na 2010 r. nie został wypełniony. Przesunięto więc tę kwotę na rok obecny, gdy
budżet jest jeszcze bardziej napięty, ale wygląda na to, że i tym razem rząd
będzie musiał gdzie indziej poszukać pieniędzy – komentuje finansista.
Małgorzata Goss
