W jesieni życia
Wybuch wojny zastał Wincentego Witosa w bombardowanym Krakowie.
Śpieszył do Wierzchosławic na pogrzeb żony Katarzyny, która zmarła 31
sierpnia 1939 roku. Jego osobista tragedia zbiegła się z dramatem Ojczyzny.
Pogrzeb odbył się 2 września. Pociąg, którym Witos wyjechał z Tarnowa,
został pod Rzeszowem zbombardowany. Po opatrzeniu ran przez lekarza Witos
trafił do majątku hrabiego Jana Józefa Drohojowskiego w Cieszacinie Wielkim.
10 września miejscowość zajęły wojska niemieckie. Prawdopodobnie w wyniku
donosu 16 września został aresztowany przez funkcjonariuszy gestapo. W
trakcie jednego z przesłuchań w Jarosławiu niemiecki oficer poinformował
Witosa, że jest zakładnikiem. W połowie października jarosławski areszt był
już przepełniony, dlatego część więźniów przetransportowano do Rzeszowa. W
jednej z takich grup znalazł się również Witos.
20 października 1939 r. trafił do więzienia na zamku w Rzeszowie. Tam
zaproponowano mu utworzenie polskiego rządu, co w konsekwencji miało
doprowadzić do powstania szczątkowego państwa buforowego, całkowicie
zależnego od III Rzeszy. Witos jednak kategorycznie odrzucał wszystkie
propozycje. Jako więzień przygotował apel do Polaków "Kilka uwag do Braci
Włościan i innych Polaków". Był on drogowskazem dla społeczeństwa na trudny
okres wojny, ale także na czas powojenny. Witos pisał: "Wolna Ojczyzna i
państwo niepodległe są największym i najcenniejszym skarbem każdego
człowieka, dla którego wszystko należy poświęcić. Ale Ojczyzna nie może być
tylko nazwą, lecz rzeczywistością, matką dla wszystkich, o równych prawach i
równych obowiązkach. Ojczyzna wolną może być naprawdę tylko wtenczas, kiedy
wolny jest każdy obywatel. (…) Na Was, Chłopi, na lud polski jako
stanowiący ogromną większość narodu, rozporządzający największą siłą
fizyczną i moralną, w pierwszym rzędzie spada obowiązek utrzymania i obrony
państwa. (…) Zaprzestańcie wszelkich kłótni i sporów pomiędzy sobą,
stańcie się jedną, wielką, mocną, solidarną, świadomą i kochającą się
rodziną. Razem możecie dokonać cudów, osobno do niczego nie jesteście
zdolni. (…) Nie oglądajcie się na nikogo, nie liczcie na pomoc, nie
szukajcie niczyjej łaski ani dobrodziejstwa, odrzućcie wszelką jałmużnę.
Nikt Wam nic za darmo nie da, nic dla Was nie zrobi".
Na początku marca 1940 r. Witos został wywieziony do Berlina. W tamtejszym
więzieniu przebywał krótko, ponieważ stan jego zdrowia stale się pogarszał.
Lekarz więzienny zadecydował o skierowaniu go na kurację do sanatorium w
Poczdamie. 20 marca 1940 r. powrócił z Poczdamu do Krakowa. W połowie maja
1940 r. przewieziono go do Zakopanego, następnie do Wierzchosławic, gdzie
przebywał w areszcie domowym pod stałym nadzorem gestapo. Przez cały okres
okupacji Witos współpracował z polskim państwem podziemnym. Od listopada
1944 r. do marca 1945 r. przebywał w okolicach Włoszczowy i Piotrkowa
Trybunalskiego, gdzie w ukryciu oczekiwał na odlot do Londynu. Jednak plany
przerzucenia Witosa na Zachód nie powiodły się ze względu na zły stan jego
zdrowia oraz styczniową ofensywę Sowietów. 24 marca 1945 r. powrócił do
swojego gospodarstwa w Wierzchosławicach. Jednak niezbyt długo cieszył się
spokojem. 31 marca został porwany przez ówczesnego zastępcę kierownika WUBP
w Warszawie, kpt. Józefa Światłę, który przyjechał po Witosa w towarzystwie
oficera NKWD, kpt. Nowikowa. Wywieziono go do Warszawy, a w nocy z 2 na 3
kwietnia przetransportowano do Brześcia nad Bugiem, gdzie był przetrzymywany
w areszcie. W ten sposób próbowano zmusić Witosa do współpracy z Krajową
Radą Narodową, co spotkało się z jego stanowczą odmową. Stan zdrowia Witosa
znacznie się pogorszył. 5 kwietnia odwieziono go do Wierzchosławic.
Niewątpliwie Witos byłby cennym "nabytkiem" dla "władzy ludowej", a jego
pozyskanie byłoby dla komunistów znakomitą przeciwwagą dla atmosfery, jaką
spowodowało aresztowanie i uprowadzenie do Moskwy szesnastu przywódców
Polski Podziemnej. Czym wytłumaczyć rezygnację Sowietów z tego planu?
Przyczyny są dwojakie: przede wszystkim nieprzejednany stosunek Witosa do
marionetkowego, narzuconego przez Sowietów rządu; ponadto jego stan zdrowia,
który uniemożliwiał bardziej aktywne wykorzystanie Witosa w działaniach
propagandowych. 28 czerwca 1945 r. powołano go bez jego wiedzy i zgody na
wiceprzewodniczącego Krajowej Rady Narodowej. Nie przyjął tego stanowiska.
Odmówił także wzięcia udziału w konferencji moskiewskiej dotyczącej
utworzenia Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, uzasadniając swoje
stanowisko po raz kolejny złym stanem zdrowia. 8 lipca 1945 r. Stanisław
Mikołajczyk zwołał naradę, na której wybrano Tymczasowy Naczelny Komitet
Wykonawczy Stronnictwa Ludowego. Ten sam Komitet 12 lipca powierzył Witosowi
funkcję prezesa. Jednym z trzech wiceprezesów został Mikołajczyk, który 22
sierpnia zarejestrował Polskie Stronnictwo Ludowe.
15 sierpnia Witos podjął leczenie w szpitalu oo. Bonifratrów w Krakowie.
Jego ostatnim publicznym wystąpieniem było otwarcie Okręgowego Zjazdu
Polskiego Stronnictwa Ludowego Małopolski i Śląska, który odbył się 16
września 1945 r. w krakowskim kinie "Świt". Kiedy przebywał w szpitalu,
napisał ostatnią odezwę na ten zjazd, którą wielu uważa za jego polityczny
testament. Odczytał ją w zastępstwie bliski współpracownik Stanisław
Mierzwa. Witos pisał: "Budujemy więc to nasze państwo na ruinach,
zgliszczach i popiołach, stawiamy gmach, w którym na stałe i niepodzielnie
królować winny: samodzielność, wolność, prawo i sprawiedliwość. (…) Albo
będziemy wolnymi obywatelami swojego suwerennego państwa, albo niewolnikami
przez świat pogardzanymi. (…) Pomimo przeszłości, budując w warunkach jak
najtrudniejszych, baczmy pilnie, ażeby do tego gmachu nie dostały się
zarazki zgnilizny i rozkładu, mające go zniszczyć, gdyż on ma stać wiecznie.
(…) Zachowanie się nasze przy tym musi być pełne godności i honoru, pracy
naszej muszą towarzyszyć zgoda i wytrwałość. Bez tego żadne wielkie dzieło
nie może być stałym, silnym ani trwałym, a Polska powinna trwać wiecznie".
Pod koniec października jego organizm osłabiło obustronne zapalenie płuc.
Lekarze robili, co mogli, aby nie dopuścić do najgorszego. Trzy dni przed
śmiercią stracił przytomność. Zmarł o godz. 6.30 rano 31 października 1945
roku.
Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się w piątek, 2 listopada 1945 r.,
w Krakowie.
W ostatniej drodze towarzyszyły Witosowi rzesze ludzi, niezliczone sztandary
i wieńce. Po opuszczeniu Krakowa kondukt pogrzebowy skierował się do
Wierzchosławic, do których dotarł po 6 listopada. Na całej
dziewięćdziesięciokilometrowej trasie konduktu swego wodza żegnały tysiące
chłopów. Witos został pochowany w kaplicy rodowej na cmentarzu parafialnym w
Wierzchosławicach. Na kartach kroniki miejscowej parafii zapisano: "Był to
ostatni królewski pogrzeb i sprawiedliwie należał się zmarłemu".
Michał Kalisz (IPN Rzeszów)
