Maryja Światłem Adwentu

Z o. Stanisławem Przepierskim OP, autorem i opiekunem wykładów
mariologicznnych "Oto Matka Twoja", promotorem kultu obrazu Niepokalanej
Królowej Różańca Świętego na Służewie, moderatorem modlitwy różańcowej, rozmawia
Anna Paliczka

Wydaje się, że Polacy w sposób szczególny ukochali Msze św. roratnie…

– Tak, to piękna polska tradycja. Przez pewien czas posługiwałem na
Żywiecczyźnie, gdzie górale przychodzą o godz. 6.00 z różnych, nierzadko
odległych przysiółków, często w śnieżycy, aby w mrokach zimowego poranka
zaśpiewać Maryi: "Zawitaj, ranna Jutrzenko…". Przychodzą dorośli, młode
małżeństwa i dzieci. Te ostatnie w kontekście przygotowań do obchodów
uroczystości narodzin Dzieciątka Jezus szczególnie wpisane są w duchowy klimat
Adwentu i Bożego Narodzenia. W tradycji polskiej był kiedyś taki zwyczaj, że
obok roratniej świecy stał w prezbiterium kościoła specjalny siedmioramienny
(tzw. schodkowy) świecznik. Jego świece zapalali kolejno przedstawiciele
wszystkich stanów – począwszy od króla, przez duchowieństwo, senatorów,
szlachtę, rycerzy, wreszcie mieszczaństwo, aż do najuboższych. Wypowiadano przy
tym słowa: "Jestem gotowy na sąd Boży". W ten sposób wszyscy uczestnicy Rorat
przygotowywali się z jednej strony do liturgicznych obchodów pamiątki dnia
narodzin Jezusa Chrystusa, a z drugiej do ostatecznego przyjścia Jego Królestwa
– paruzji. Do dziś w niektórych regionach wierni wypowiadają te niezwykle
zobowiązujące słowa. To właśnie w czasie Adwentu w sposób szczególny zapalamy
ogień naszych serc, ogień naszej wiary i nadziei na Jego przyjście. Symbol ognia
jest tu bardzo istotny, nie tylko w kontekście dzieci, które noszą lampiony, ale
także nas wszystkich, którzy z żywą wiarą podchodzimy do przygotowania się na
przyjście Pana, nie tylko do samych świąt.
Wypada przypomnieć, że dawniej było mniej kościołów i ludzie częstokroć musieli
przemierzać wiele kilometrów, by dotrzeć na Mszę Świętą. Nie przerażały ich
jednak ani ogromne zaspy śnieżne, ani siarczysty mróz, ani wczesna pora.
Wstawali o godz. 4.00, czy nawet wcześniej, i szli, by wraz z Maryją czuwać,
oczekując przyjścia Zbawiciela. To przedziwne… Przecież nikt ich do tego nie
zmuszał. To ich przemożne pragnienie i jednocześnie wyrzeczenie można tłumaczyć
jedynie niewysłowioną miłością do Maryi, do Chrystusa, przy jednoczesnej
fascynacji Jego pokorą. A ta pokora Syna Bożego wyraża się w przyjęciu
dziecięctwa i ludzkiego ubóstwa, w pragnieniu towarzyszenia nam we wszystkim.
Oni rozumieli tajemnicę Emmanuela.

Dlaczego okres Adwentu obchodzony jest w duchu maryjnym?
– Matka Boża zapowiadana była u zarania dziejów, po upadku pierwszych rodziców,
jako zwycięska Niewiasta depcząca głowę węża. Bóg mówił do kusiciela:
"Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, między potomstwo twoje a
potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę". Te słowa
stanowią tzw. Protoewangelię, wprowadzają światło nadziei, zapowiadają przyjście
Zbawiciela, który w dodatku będzie potomkiem Niewiasty. To pierwsze proroctwo
mesjańskie z obietnicą zwycięstwa, a Adwent to czas intensywnego wsłuchiwania
się we wszystkie proroctwa zapowiadające przyjście Mesjasza.
Ponadto Maryja osobliwie wpisana jest w duchowe zaślubiny Boga z ludzkością.
Zapoczątkowane zostały one w dziejach Izraela jako Narodu Wybranego; Bóg mówi do
swego narodu: "oblubienico moja". Wreszcie dochodzi do niezwykłego
ukonkretnienia tych zaślubin, o czym pisze św. Paweł: "Gdy nadeszła pełnia
czasu, zesłał Bóg swojego Syna, zrodzonego z niewiasty". Te zaślubiny Słowa z
ludzkością przez przyjęcie ludzkiego ciała z Niewiasty są czymś zupełnie
wyjątkowym. Bóg uzależnił nasze zbawienie od zgody Maryi. Stąd właśnie bierze
się Jej obecność w naszej wierze. Wynika to z Jej pełnego, osobowego
zaangażowania jako niezastąpionego współuczestnika planów Bożych. Maryja
najpiękniej oczekiwała Jezusa. Oczekiwała Go całą sobą, całym zaangażowaniem
umysłu, woli, ciała i duszy. Swoim życiem mówiła Bogu: "Jestem cała Twoja" ("Tota
Tua"). Święty Augustyn zauważa, że Maryja wcześniej poczęła Chrystusa duchem niż
ciałem, najpierw przyjęła Go pragnieniem, zgodą wyrażoną w duszy, a dopiero
potem poczęła Go ciałem. W swojej istocie Adwent wyraża duchowo bogactwo postawy
Maryi. Kościół od Maryi i z Maryją uczy się przyjęcia Pana i wyczekiwania Jego
przyjścia.

Adwent ma chyba wiele wspólnego z duchowością niewiasty?
– Tak, to adwentowe oczekiwanie jest rzeczywiście bliskie każdej matce
spodziewającej się dziecka. Jednakże Adwent Maryi jest zarazem Adwentem
dziejowym, wpisanym w oczekiwanie dziejowe. Ale ono ma też dla samej Maryi
wymiar osobisty, wyjątkowy, kiedy jako Matka wsłuchuje się w najdelikatniejsze
przejawy powstałego pod Jej sercem Życia – Bożego Posłannika. To dar od Ojca!
Jego Przedwieczny Syn właśnie z Niej ma przyjść na świat i Ona ma Go urodzić i
wychować. To zastanawianie się i wsłuchiwanie Maryi to relacja głębi. Zupełnie
niepojęta więź między Bogiem a Maryją. To właśnie składa się na bogactwo także
naszego Adwentu. Jest lekcją i zaproszeniem do odczytania głębi więzi, w jaką
Chrystus pragnie wejść z każdym z nas z osobna i szerzej – z Kościołem naszych
czasów. W Adwencie trudno ten wątek Maryjny pominąć – im bliżej Bożego
Narodzenia, tym bardziej Maryja i Jej postawa dochodzą do głosu. Ona jedna z
całej ludzkości, w sposób zupełnie wolny, pełen pokoju i miłości, bez udawanej
postawy służebnej, bez usztywnienia lękiem, może powiedzieć do Boga: "Synu!". I
to właśnie jest tak fascynujące, relacja takiej bliskości, że Bóg pozwolił
siebie nazywać Synem. Maryja jest dla nas Perłą Bożego Miłosierdzia, w Niej
pierwszej przez cud Niepokalanego Poczęcia objawia się naszym oczom zbawczy plan
Bożego Miłosierdzia w stosunku do każdego z nas. Ona jest tym światłem Bożego
Miłosierdzia, które chce się rozlać na dusze ludzkie przez dzieło uwolnienia z
grzechów. Ona wprowadza w tajemnicę mesjańskiej posługi Światłości Wiekuistej,
Miłosierdzia. Maryja świeci w ciemności, jest duchową Jutrzenką w planach Nieba.
Cud ten ukazywany jest w opisie liturgicznym przez użycie symboliki
astronomicznej, kosmicznej. Taki język przybliża nam prawdy teologiczne.
Światłość rozpraszająca ciemności grzechu, Wschodzące Słońce Sprawiedliwości. To
wszystko dzięki wierze Maryi. Czy zatem Adwent może pominąć Jej osobę? W
konkretnych realizacjach planów Bożych nie ma Bożego Dziecka bez Matki. Wszak
sam Chrystus nie przestał do Tej najwierniejszej Niewiasty mówić: "Matko!".

Dziękuję za rozmowę.

drukuj